A A+ A++
fot. Polsat Sport

Mimo trudnej sytuacji związanej z koronawirusem karuzela transferowa ruszyła również w PlusLidze. Co ciekawe mimo przewidywanych kłopotów finansowych ceny pozyskania siatkarzy oraz wysokości ich kontraktów nie spadły znacząco. – Nie jestem zaskoczony ruchem transferowym, lecz utrzymaniem wysokich cen już tak. Życzę siatkarzom i szkoleniowcom, by zarabiali jak najwięcej, ale chyba sytuacja nie została dokładnie wyjaśniona – powiedział ekspert Polsatu Sport Łukasz Kadziewicz.

Koronawirus wstrzymał niemalże wszystkie rozgrywki sportowe. Wśród nich są oczywiście te siatkarskie. Przedłużająca się przerwa napawała niepokojem, co będzie dalej z klubami w kwestii w finansowej. Można było się spodziewać, że budżety znacząco spadną i włodarze zaczną znacznie bardziej rozważnie liczyć pieniądze. Łukasz Kadziewicz podzielił się informacją, że tak się jednak nie stało. – Nie jestem zaskoczony ruchem transferowym, lecz utrzymaniem wysokich cen już tak. Życzę siatkarzom i szkoleniowcom, by zarabiali jak najwięcej, ale ta ostatnia sytuacja z nakazywaniem rezygnowania z części wynagrodzeń w tym sezonie, nie została dokładnie wyjaśniona – powiedział.


Zdaniem wicemistrza świata z 2006 roku przerwa powinna zostać wykorzystana przez władze ligi na unormowanie sytuacji zawodników. – Liga powinna wykorzystać ten czas, żeby unormować i zabezpieczyć tych, którzy są najważniejsi, czyli zawodników. Cierpimy wszyscy w wypadku wirusa, ale ta sytuacja na pewno wpłynie negatywnie na to, co zawodnicy będą mieli w głowach – skomentował. Kadziewicz zasugerował również, że rynek transferowy nigdy się nie zatrzymuje. Przyznał, że mimo zapewnień prezesów o niepodbieraniu sobie zawodników, już w grudniu docierały do niego informacje kto z kim rozmawiał.

Nieco odmienne zdanie na temat kwot transferów ma Wojciech Drzyzga.Wydaje mi się, że teraz jest, mimo wszystko, szansa na tańsze zakupy. Poważni gracze na tym rynku muszą wiedzieć, że może pięć zespołów włoskich, ligi azjatyckie i rosyjska będą dysponować wysokim budżetem. Nasza liga stoi pod dużym znakiem zapytania – ocenił. – Myślę, że największe możliwości będą miały kluby oparte na prywatnych firmach. Kluby, w których miasta odgrywają ogromną rolę w finansowaniu sportu, będą się dwa razy zastanawiać zanim wydadzą złotówkę – powiedział prowadzący magazyn #7strefa Marek Magiera.

Nikt nie przejdzie tego kryzysu suchą nogą. Trzeba będzie tylko zadać sobie pytanie, jakie trzeba będzie ponieść konsekwencje. Wszyscy będą musieli coś poświęcić, ale to powinno się odbyć na zasadach partnerstwa. Rynek nie śpi, ale kontrakty na pewno będą niższe niż te planowane na początku grudnia – powiedział Drzyzga.

Kadziewicz uważa, że kluby sponsorowane głównie przez miasta nie są w stanie aktualnie zaplanować kolejnego sezonu i podpisać kontraktów opiewających na konkretną sumę pieniędzy. – Nie wyobrażam sobie, by miasta były w stanie zobligować się do zaoferowania określonej sumy pieniędzy wypłacanej między grudniem a majem przyszłego roku. Albo rynek należy wstrzymać, albo zawodnicy muszą mieć świadomość, że kontrakty, które podpiszą, będą kontraktami wirtualnymi. Gwarancji nie ma – zakończył były siatkarz.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułPierwszy ozdrowieniec w powiecie braniewskim
Następny artykułPonad 4 tys. żołnierzy WOT pełni służbę w Wielkanoc