A A+ A++

Andrzej Owsiński

Terror „praworządności”

Z czasów bolszewickich pozostały takie pojęcia jak, m.in., „demokracja ludowa”, oczywista bzdura, ale funkcjonowała jako urzędowo obowiązujący termin określający charakter „ludowej władzy”. To mi przypomina też z tych czasów, w których używano do prania bielizny błękitnego wybielacza, po rosyjsku nazywało się to „sińka”, upaństwowiona fabryczka, która ją produkowała musiała przybrać stosowną nazwę, a najlepszą była oczywiście „krasnaja sińka”.

Współczesny bolszewizm nawiązuje wyraźnie do tamtych osiągnięć i ma już kilka terminów charakteryzujących jego ciągłość mentalną, jeżeli o jakimkolwiek myśleniu można w tym przypadku mówić.

Chce się jednak zademonstrować podobnie jak brwi Breżniewa w stosunku do wąsów Stalina – „to samo, ale na nieco wyższym poziomie”, że stać „postępowych” marksistów połączonych z jeszcze „postępowszym” freudyzmem na nieco subtelniejsze pojęcia niż toporna „walka klas”.

Tym pojęciem jest uznanie za dominujące prawo mniejszości, w tym duchu używa się pojęcia „praworządności”, które samo w sobie jest dość neutralne, ale przecież formalnie określa przestrzeganie obowiązującego prawa nie wchodząc w jego treść.

Nie ma bowiem powszechnego pojęcia praworządności, a musi być ono przywiązane do konkretnego prawa. Jeżeli chce się stwierdzić, jak wygląda przestrzeganie prawa w określonym kraju to trzeba przytoczyć konkretne przypadki z oceną czy obowiązujące prawo zostało zachowane.

W przeciwnym przypadku mamy do czynienia z oczywistym nadużyciem, pomówieniem i innymi zachowaniami karalnymi.

Po pierwsze: – nie może orzekać o przestrzeganiu prawa urzędnik administracji, do tego upoważniony jest jedynie niezależny sąd, posiadający uznane prawo orzekania w konkretnej sprawie.

Zdanie urzędnika może być potraktowane jako jego osobista opinia bez możliwości jej egzekwowania. W przypadkach pomówienia i obrazy taki urzędnik powinien być pociągnięty do odpowiedzialności przynajmniej dyscyplinarnej, a w nawet karnej.

Używanie tego rodzaju sformułowań przez urzędników w celach służbowych stanowi przestępstwo bezprawnego używania władzy. Jest to przestępstwo szczególnie niebezpieczne i którego skutki stosowania przeżyliśmy bardzo boleśnie.

Wzorem swoich bolszewickich poprzedników administracja unijna lubi posługiwać się metodą nadawania sobie prawa orzekania o winie z tytułu nieprzestrzegania postulatów określonej ideologii, a nie prawa. Dotyczy to szczególnie uznania uprzywilejowania różnego rodzaju mniejszości z seksualnymi na czele.

Najgorsze w tym wszystkim jest to że wystraszone ośrodki rządzące w poszczególnych krajach unijnych podporządkowują się tym żądaniom i starają się dostosować do wymagań administracji unijnej.

Nadaje się temu charakter powszechny obejmujący nawet język którym się posługujemy. Uznano nawet że słowo Murzyn jest obraźliwe i powinno być zastąpione określeniem związanym z lądem pochodzenia lub kolorem skóry.

Sięga się tu wyraźnie do zakazów bolszewickich wg których nie wolno było używać określenia Żyd, a jedynie Jewrej, co w polskim języku brzmiało jako oczywista drwina.

Uznanym powszechnie za pejoratywne określenie „czarnuch” otrzymało nawet prawną sankcję, natomiast podobne określenie „białas” może być używane bezkarnie.

Podobnie wybiórczy stosunek ma miejsce w odniesieniu do wyznań religijnych, odmawia się prawa do demonstrowania symboli chrześcijańskich, przy równoczesnym ukrywaniu przepisów tych religii które pozbawiają praw ludzkich przedstawicieli innych religii, lub lekceważeniu objawów oczywistych prześladowań z zagrożeniem życia szczególnie chrześcijan.

Trzeba stanowczo zwrócić uwagę na fakty bezprawnego domagania się „praworządności” czy żądania nie przewidzianych obowiązującym prawem zachowań.

Tego rodzaju postawa dyskwalifikuje urzędnika jako przedstawiciela międzynarodowej organizacji i powinna wiązać się ze skutkiem w postaci pozbawienia go możliwości sprawowania urzędu.

Urzędnicy miewają skłonności do rozszerzania zakresu swojej władzy, żeby temu zapobiec istnieje instytucja dyscyplinująca wyposażona w różnego rodzaju sankcje i środki zapobiegawcze, ale wobec masowego występowania tego zjawiska w administracji UE najwyraźniej widać że nie funkcjonuje w odniesieniu do omawianych przypadków.

Zakres skutków prawnych nie wyczerpuje jednak wagi całości problemu, który leży głównie w skutkach oddziaływania na kulturę.

To zjawisko z którym mamy do czynienia jest objawem perfidnie przemyślanego ataku na naszą wspólną kulturę europejską.

Obowiązkiem każdego rządu jest obrona obowiązującego prawa, w tym prawa do określonych odrębności narodowych i religijnych pod warunkiem że nie godzą one w zasady harmonijnego współżycia w europejskiej wspólnocie państw.

Spadkobiercy PRL w imieniu „religijnej neutralności państwa” domagają się usunięcia znaków religijnych z dokumentów i instytucji państwowych.

Praktycznie dotyczy to krzyży chociaż nie przeszkadza im istnienie takich znaków w godłach państwowych Izraela czy państw arabskich.

Polskie godło narodowe odzyskało wprawdzie po 1989 roku koronę, ale nie odzyskało w stosunku do herbu Rzeczpospolitej Obojga Narodów krzyża na koronie, skierowanie skrzydeł orła do lotu ku górze, ale za to pozostawienia nie wiadomo jakiego pochodzenia /chyba masońskiego/ pięcioramiennych gwiazdek na skrzydłach. Sytuacje ratuje jedynie, podobnie jak za sanacji, godło wojska polskiego z krzyżem na koronie i skrzydłami wzniesionymi do lotu.

Trzeba wprawdzie przyznać że dekretem prezydenta RP z 1956 roku został przywrócony koronie polskiego orła krzyż, ale „IIIRP” nie nawiązała do tej decyzji podobnie jak i do całej spuścizny niepodległego państwa polskiego.

W stosunku do wszelkich pretensji z tytułu neutralności religijnej państwa, trzeba przede wszystkim stwierdzić że coś takiego nie istnieje nigdzie na świecie, a tam gdzie się ją głosi chodzi niemal wyłącznie o likwidację znaków chrześcijańskich.

Jest to po prostu jeszcze jedno hasło „wytrych” które ma służyć do zniszczenia naszej chrześcijańskiej kultury.

Można uznać że rządy państw zachodniej Europy uległy już nie tylko pandemii koronawirusa, ale też współczesnego bolszewizmu, ale rząd polski przede wszystkim powinien domagać się bezwzględnego uszanowania praw państw członkowskich UE i eliminowania samowoli urzędników unijnych.

Należy wskazywać równocześnie na śmiertelne zagrożenie jakie niesie narastające wszczepianie w nasze życie obyczajowości i praw godzących w podstawy naszej kultury, a nawet egzystencję europejskich narodów.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułW Wieliczce spłonął garaż z warsztatem samochodowym
Następny artykułWybory w Nowej Zelandii. Triumf Partii Pracy Jacindy Ardern