A A+ A++

Białoruscy informatycy, którzy przenieśli się na Ukrainę, wygenerują rocznie dodatkowe około 120 mln dolarów przychodów do budżetu Ukrainy. Kijów przygotowuje dla nich kolejne zachęty. Chce przyjąć w tym roku około pięciu tysięcy Białorusinów z rodzinami.

Około 1200 białoruskich informatyków przeniosło się już na Ukrainę po stłumieniu przez reżim Łukaszenki protestów z 9-10 sierpnia. Poinformował o tym minister transformacji cyfrowej Ukrainy Aleksander Borniakow, pisze Deutsche Welle.

Zdaniem ministra, białoruskich specjalistów wciąż przybywa, bo sytuacja na Białorusi się nie normalizuje.

„Mamy infolinię i odnotowujemy, że granicę we wrześniu przekroczyło około tysiąca informatyków, podczas gdy w sierpniu było ich około dwustu. Przepływ rośnie, bo sytuacja się nie uspokaja” – podkreśla urzędnik.

Na początku września ministerstwo transformacji wraz z MSZ i ministerstwo gospodarki uruchomiło portal informacyjny z całodobową obsługą osób planujących wyjazd z Białorusi. Oprócz strony, która zawiera szczegółowe informacje o przeprowadzce na Ukrainę i zatrudnieniu, istnieje również call center. DW zadzwonił tam przed północą i był w stanie skontaktować się z pracownikiem call center, który powiedział, że są telefony od zainteresowanych odbierają nawet o 3-4 rano. W tym roku Ukraina chce przyciągnąć do pięciu tysięcy białoruskich specjalistów. Rząd zliberalizował wymagania dotyczące przeprowadzki. M.in. staż pracy został skrócony do trzech lat, a minimalny dochód specjalisty przed przyjazdem na Ukrainę za rok poprzedni powinien wynieść co najmniej 24 tys. dolarów w przeliczeniu.

Dekret prezydenta Wołodymyra Zełenskiego likwiduje wiele barier biurokratycznych. Między innymi skraca do 5 dni termin wydawania zezwoleń na pracę wysoko wykwalifikowanym informatykom. – Firma, dla której pracuję, ma kilka biur – w Rosji, na Białorusi, Ukrainie, Litwie i w Polsce. Mógłbym przenieść się do dowolnego z tych krajów, ale wybrałem Kijów – powiedział w rozmowie z DW Paweł Bogdanow, dyrektor techniczny w AventusIT, specjalizującej się w technologiach finansowych. Dlaczego wybrał właśnie Ukrainę? „Mam dzieci i powinny trafić do przedszkola. Moja żona też musi szukać pracy, nie jest informatykiem. Ponieważ na Ukrainie nie ma bariery językowej, jest o wiele łatwiej. Języki ukraiński i białoruski są bardzo podobne” – mówi Bogdanow.

Jednak nie wszyscy wybierają Ukrainę. Firma w której pracuje Bogdanow, zatrudnia 40 osób na Białorusi, z czego 6 przeniosło się do Polski, 6 na Litwę, a tylko 3 na Ukrainę. „Litwa, bo Białorusinów jest tam wielu. W Wilnie jest nawet oficjalna białoruska szkoła państwowa. Polska jest dobrze rozwiniętym krajem UE, ale trudniej jest tam pojechać z rodziną” – mówi, dodając, że gdyby nie było rodziny, to trafiłby do Polski.

Znana spółka PandaDoc, która tworzy oprogramowanie do automatyzacji obiegu dokumentów, też podjęła decyzję o przenosinach na Ukrainę. Znaczenie miał tu fakt, że czterech szefów tej firmy zostało zatrzymanych przez białoruskie siły bezpieczeństwa.

Ilia Nieschodowski dyrektor Instytutu Transformacji Społeczno-Gospodarczej policzył, ile wyniesie dla Ukrainy ekonomiczny efekt obecności białoruskich informatyków.

– Jeśli przybyło 1200 specjalistów, to dodatkowe wpływy walutowe na Ukrainie wynoszą około 120 milionów dolarów rocznie. Ponadto pensja informatyka waha się od 2000 do 7000 dolarów miesięcznie, z czego część wyda na Ukrainie – ocenił Nieschodowski.

Wnioski o relokację od białoruskich firm IT na Ukrainie przyjmuje Europejskie Stowarzyszenie Inżynierii Oprogramowania (EASE). Jak dotąd organizacja otrzymała już ponad 40 wniosków z Białorusi.

Największa firma która zdecydowała się przenieść swój biznes z Białorusi na Ukrainę zatrudnia 1500 pracowników.

Źródło: rp.pl

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykuł“Złota klatka” w Tajlandii. Bogatych turystów czeka luksusowa kwarantanna
Następny artykułPolscy specjaliści sprawdzą, czy mikrobiom może wpływać na przebieg COVID-19