A A+ A++

Fiasko rosyjskiego blitzkriegu i reakcja na wojnę Zachodu skłania rosyjskich specjalistów w zakresie stosunków międzynarodowych i liderów opinii publicznej do formułowania pierwszych ocen tego, jakie skutki strategiczne będzie miała wojna z Ukrainą i w jakiej sytuacji znalazła się Moskwa. Są to ciekawe rozważania, ważne też z naszego punktu widzenia, warto zatem poświęcić im nieco uwagi.

CZYTAJ TAKŻE: Blinken w Estonii: „Rosja staje się wyrzutkiem”. Premier Kallas odpowiada Miedwiediewowi: „My udowodnimy, że Rosjanie się mylą”

Oligarchowie zaczynają domagać się przerwania wojny

Oleg Dieripaska, wpływowy rosyjski oligarcha, wcale nie przeciwnik Putina już po raz trzeci od rozpoczęcia wojny wystąpił z gorącym apelem o jej natychmiastowe przerwanie.

Potrzebujemy natychmiast pokoju – przede wszystkim dlatego, że dawno już przeszliśmy punkt i weszliśmy na drogę bez możliwości powrotu

— napisał, komentując słowa znanego izraelskiego historyka Juwala Harari, który powiedział, że Ukraińcy to odrębny naród, ludzie którzy nie chcą aby ich kraj stał się częścią Rosji.

To nie jedyne, w ostatnim czasie, wystąpienie przedstawiciela rosyjskiego establishmentu z antywojennym przesłaniem. Motywy, dla których decydują się oni zabrać głos są zapewne różne, jednak wspólnym – jak się wydaje – mianownikiem ich przesłania, jest przekonanie, że w sensie politycznym Rosja wojny z Ukrainą wygrać nie może. Drastycznie pogarsza się jej strategiczne położenie, przyszłość narodu jest niejasna i w gruncie rzeczy kraj znajduje się na progu kolejnej – tyle że znacznie głębszej od poprzednich – smuty.

Analiza Kortunowa

I tak Andriej Kortunow, dyrektor programowy Rady ds. Polityki Zagranicznej, uchodzący w Rosji za umiarkowanego zwolennika polityki prozachodniej i liberalnej, ale z pewnością członek rządzącego krajem establishmentu napisał artykuł, w którym podjął się próby diagnozy sytuacji, w której znalazła się Moskwa, rozpoczynając agresję na Ukrainę.

Rosyjski ekspert wychodzi z dwóch założeń. Po pierwsze: okres lat 2014 – 2022 traktuje on w kategoriach przygotowań, czynionych zarówno przez Rosję, jak i Zachód, do rozpoczęcia generalnego starcia, z czym obecnie mamy do czynienia.

Nie znaczy to, że nie podejmowano zabiegów o charakterze dyplomatycznym, bo takie były, ale nie ulega wątpliwości, iż mamy do czynienia z ich fiaskiem, brakiem skuteczności.

Po drugie: w opinii Kortunowa, świat nie wchodzi w okres Zimnej Wojny 2.0, ale raczej znalazł się w sytuacji znacznie gorszej i niebezpieczniejszej niźli wcześniej. O ile bowiem pierwsza zimna wojna charakteryzowała się szacunkiem obydwu stron wobec swoich „czerwonych linii”, który wynikał głownie z wzajemnych ocen wojskowych możliwości i braku chęci, aby je przekraczać, to obecnie tego rodzaju minimalna infrastruktura bezpieczeństwa nie istnieje. Nie ma tez równowagi sił, którą charakteryzowała się pierwsza ziemna wojna. Obecnie Zachód jest znacznie od Rosji potężniejszy, co będzie miało dalekosiężne, w jego opinii, skutki.

Siedem skutków ataku Rosji na Ukrainę

A zatem mamy do czynienia obecnie z sytuacją gorszą, w większym stopniu niekontrolowalną i mniej przewidywalną. Jak pisze Kortunow, kształt przyszłych relacji w Europie i na świecie zależy w największym stopniu od politycznego efektu wojny Rosji z Ukrainą, jednak już teraz można, w jego opinii, opisać siedem jej podstawowych skutków.

Po pierwsze: jak zauważa, Moskwa rozpoczynając swa akcję wojskową „przejęła” (odbierając ją Chinom) rolę głównego wroga świata Zachodu, państwa dążącego do zburzenia międzynarodowego porządku a przez to groźnego. Polityka powstrzymywania Pekinu przez Zachód nie skończyła się wraz z pierwszymi rakietami wystrzelonymi w stronę Ukrainy przez Rosjan, ale schodzi na drugi plan, jest kwestią mniej palącą. A taka zmiana priorytetów już jest faktem politycznym o dalekosiężnych dla sytuacji w świecie konsekwencjach. Jest to tym bardziej ważna zmiana, że w kwestii ukraińskiej Pekin, jak argumentuje Kortunow, „zajął niezwykle ostrożne, można by rzec, zdystansowane stanowisko, podkreślając poszanowanie zasad suwerenności i integralności terytorialnej wszystkich państw, w tym Ukrainy”.

Ta sytuacja uległaby zmianie, gdyby Chiny rozpoczęły agresywne działania zwrócone przeciw Tajwanowi, ale trudno oczekiwać tego rodzaju błędu ze strony sprawnej i konsekwentnej dyplomacji Państwa Środka. To, zaś oznacza, że Rosja przez długie miesiące, a zapewne lata, będzie „na celowniku” Zachodu.

Drugim skutkiem wojny z Ukrainą będzie zjawisko, które w Rosji określa się mianem „samotności” Moskwy w Europie. Otóż teraz – w przeciwieństwie do epoki po roku 2014 – Rosja nie będzie miała w Europie politycznych sojuszników. Nastrój opinii publicznej jest obecnie taki, że jakakolwiek forma wsparcia rosyjskiego punktu widzenia, nie mówiąc już o obronie interesów, oznacza ostracyzm i zapewne śmierć polityczną umownej formacji „przyjaciół Rosji”.

W efekcie ukształtuje się coś w rodzaju antyrosyjskiego konsensusu, a to ma dalekosiężne skutki polityczne. Trudniej bowiem będzie zmienić obecnie kształtujący się kierunek polityki Europy wobec Rosji, a to oznacza, że sankcje będą dłuższe i boleśniejsze niźli zakładali to najwięksi pesymiści.

Po trzecie Rosja spotka się z czymś w rodzaju polityczno – dyplomatycznego bojkotu państw Zachodu. Zmniejszenie liczby kontaktów bezpośrednich, aktywności, wręcz obecności dyplomatycznej, dziś nie mające kluczowego znaczenia, w dłuższej perspektywie, w opinii Kortunowa, utrudniać będzie znalezienie politycznego wyjścia z sytuacji, w jakiej znalazła się Rosja/

Czwartym skutkiem agresji na Ukrainę będzie długi i bardzo kosztowny – jak prognozuje Kortunow – wyścig zbrojeń. Zachód z pewnością będzie chciał wykorzystać swą przewagę ekonomiczną nad Rosją, a to oznacza, że nie będzie zainteresowany ograniczeniami w zakresie modernizacji i wzrostu ilościowego swego potencjału wojskowego na każdym poziomie. Dla rosyjskiej gospodarki objętej sankcjami, ta perspektywa jest fatalna.

Po piąte: Rosja musi liczyć się z tym, że deklaracje na temat zmniejszenia zależności Europy od importowanych ze wschodu surowców energetycznych (czy szerzej: w ogóle surowców), to nie słowa rzucane na wiatr, ale zapowiedź konsekwentnie realizowanej polityki. To zaś oznacza, w opinii rosyjskiego eksperta, zarówno przyspieszoną „dekarbonizację” Rosji, jak i konieczność reorientacji na rynki azjatyckie, co wymagało będzie gigantycznych nakładów inwestycyjnych.

Liczenie, że uda się w obliczu sankcji pozyskać kapitał na rynkach międzynarodowych, jest złudzeniem, a to oznacza, iż z czasem sytuacja rosyjskiego sektora eksportowego będzie się tylko pogarszać.

Po szóste: Rosja zostanie odcięta od dostępu do nowych, zaawansowanych technologii. To też będzie miało fatalne dla przyszłości jej gospodarki skutki, tym bardziej, że świat stoi właśnie na progu kolejnej rewolucji technologicznej. Rosja się na nią nie załapie, będzie miała szybko starzejącą się, tradycyjną gospodarkę, której wytwory będą w coraz mniejszym stopniu budzić światowe zainteresowanie.

Wreszcie Kortunow argumentuje, że w najbliższej przyszłości między Rosją a zjednoczonym Zachodem rozpocznie się tez rywalizacja na innym polu – chodzi o narrację, uzasadnienie obecnego konfliktu i podejmowanych działań, a obiektem tych zabiegów będą „serca i umysły” mieszkańców krajów trzecich, w Afryce, Azji i Ameryce Południowej, bezpośrednio nie zaangażowanych w rywalizację. „Rosja będzie przedstawiana jako kraj, który zakwestionował podstawowe normy prawa międzynarodowego” – napisał Andriej Kortunow – „i podważa fundamenty bezpieczeństwa nie tylko europejskiego, ale i światowego. Celem strategicznym będzie maksymalna, możliwa izolacja Rosji na arenie międzynarodowej, co powinno blokować zdolność Moskwy do dywersyfikacji jej powiązań w polityce zagranicznej, gospodarczej i innych oraz przynajmniej częściowo zrekompensować szkody spowodowane ograniczeniem współpracy z Zachodem”.

Strategia Moskwy oparta na błędnych założeniach

A zatem strategia Moskwy, której przedstawiciele jeszcze buńczucznie odpowiadają, że na sankcje Zachodu Rosja odpowie intensyfikacją swej współpracy gospodarczej z innymi państwami, w dłuższej perspektywie może okazać się oparta na błędnych założeniach. Rosyjski ekspert na koniec swego wystąpienia stawia szereg retorycznych, w świetle tego, co napisał, pytań. Czy Rosja będzie zdolna – zastanawia się – skutecznie odpowiedzieć na te wyzwania?

W przeszłości społeczeństwo i państwo – jak argumentuje – dowiodły odporności i umiejętności radzenia sobie z problemami, jednak ich skala jest, nawet w perspektywie historycznej, porównywalna z innymi wyzwaniami egzystencjalnymi.

Kortunow ze zrozumiałych względów (jego artykuł ukazał się wszak w wychodzącym legalnie dzienniku), nie udziela jednoznacznej na te pytania odpowiedzi.

Jednak w pewnym momencie pisze:

Najprawdopodobniej czekają nas czasy ciemniejsze i bardziej niebezpieczne nawet niż te, które zakończyły się pierestrojką i nowym myśleniem, a potem ostatecznym upadkiem światowego systemu socjalistycznego i samego Związku Radzieckiego.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułNie ufaj bezgranicznie, nie stań się ofiarą handlu ludźmi
Następny artykułAmbasador RP w Białorusi z wizytą w urzędzie marszałkowskim [FOTO]