Pandemia sprawiła, że przez świat toczy się lawina przesyłek. Paczki wysyłane z magazynu do klientów to ratunek dla wielu sklepów, zwłaszcza tych w galeriach handlowych. Tylko w ten sposób można dziś sprzedać ubrania, meble, elektronikę. Do tego już w listopadzie doszły bożonarodzeniowe przesyłki – jak co roku. No i porobiło się…
– My, kurierzy, jesteśmy ciągle poganiani: szybciej, szybciej, jeszcze szybciej… – opowiada Michał. – Jakby godzina miała dużo więcej niż sześćdziesiąt minut.
Zadania dla kurierów są karkołomne. Bywa, że kurier musi zawieźć pod wskazane adresy ponad 100 paczek w zaledwie 8 godzin.
– Poniżej dziewięćdziesięciu paczek dziennie ostatnio nie schodzę – mówi Michał. – Żeby dać radę, muszę starannie zaplanować trasę, by nie jeździć dwa razy w ten sam rejon miasta. Muszę też dogadać godziny odbiorów paczek, dzwoniąc do klientów.
Bywa, że kurier umawia się z klientem na godzinę jedenastą, a klienta nie ma w domu. Powód? Zapomniał, pojechał do szwagra.
– Wtedy zostaję z tą paczką i zmarnowanym czasem – dodaje kurier.
Paczkę, która nie dotarła do adresata, trzeba awizować albo zawieźć klientowi nazajutrz.
– Niektórzy odbiorcy uważają, że kurier pracuje szesnaście godzin na dobę. Dzwonią, że z paczką mogę przyjechać do nich po godzinie dwudziestej, albo jeszcze później… – opowiada Michał.
Zanim paczka dotrze do adresata, kurier musi przedrzeć się przez zakorkowane samochodami miasto, często ryzykując utratą prawa jazdy. Kiedy? Gdy na moment zatrzyma swą furgonetkę w miejscu niedozwolonym – na przykład przy drzwiach firmy klienta.
– Zatrzymuję się na środku ulicy, czasami na krótko blokuję wyjazd z bramy, bo nie mam czasu szukać wolnego miejsca parkingowego oddalonego o sto czy dwieście metrów stąd – tłumaczy Michał.
Mandaty za drogowe wykroczenia kurier płaci z własnego portfela.
Kurier jak dźwig
Przesyłki to nie tylko pudełeczko z czekoladkami, karton z czajnikiem czy bąbelkowa koperta z dokumentami. Zdarza się, że kurier musi dźwignąć.
– Ludzie zamawiają karmę dla psów w workach ważących pięćdziesiąt kilogramów. Cóż, trzeba to nosić pod drzwi ich domów – opowiada Michał. – Bywają jeszcze cięższe przesyłki, ważące chyba z tonę: meble, pralki, lodówki.
Gigantyczną pakę kurier zazwyczaj dotarga przed drzwi klienta. Taki ma obowiązek. Ale niech pożegna się z nadzieją, że to koniec harówki.
– Bywa, że drzwi otwiera starsza pani: uradowana, ale bezradna – opowiada Michał. – Wtedy trzeba jej pomóc, wnosząc pakę do kuchni czy łazienki, bo starsza pani sama nie da rady.
Czasami piekielnie ciężką paczkę trzeba targać schodami na czwarte piętro.
– Gdy wchodząc do klatki schodowej widzę windę, dziękuję Bogu – opowiada Michał. – Gorzej, jeśli przesyłka się do windy nie mieści…
Bywa też, że ciężką paczkę trzeba przenieść kilkaset metrów, bo bliżej dojechać się nie da.
Kurier pilnie potrzebny
Ciężkie paczki, ciągły stres i wieczny pośpiech muszą się odbić na zdrowiu kuriera.
– Najbardziej bolą mnie plecy – opowiada Michał. – Po pracy wracam do domu i od razu rzucam się na łóżko.
Czuje się jak wrak.
Niektórym wydaje się, że większość czasu pracy kurier spędza w samochodzie, za kierownicą.
– Ciągle goni mnie czas, ciągle coś trzeba zmieniać w harmonogramie dostaw, a to wcale nie odpręża – narzeka Michał.
Od kilku miesięcy wśród ofert pracy wiszą ogłoszenia: „Zatrudnię dostawcę”, „Zatrudnię kuriera”.
– Większość kandydatów przepracuje miesiąc, dwa, po czym zwalnia się, bo to naprawdę ciężka robota – mówi Michał.
Podczas pandemii kurierzy ryzykują zakażenie – codziennie kontaktując się z wieloma osobami.
– Ludzie rzadko zakładają maseczki – opowiada Michał. – A kurier nie wie, czy w tym domu trwa kwarantanna albo jest ktoś chory. Przecież chorzy też mogą zamawiać kurierskie paczki.
Coraz częściej kurierzy zostawiają paczkę przed drzwiami mieszkania odbiorcy i… uciekają.
– Bywa, że wrzucają paczkę na posesję adresata albo zostawiają u sąsiada – mówi Michał.
Czasami paczka jest uszkodzona. Wina spada wtedy na ostatniego w łańcuchu dostawców – kuriera. Choć wcześniej paczka przechodzi przez magazyn, ręce kilku kierowców, kolejnych magazynierów, to jednak obrywa kurier. Zamiast tych, którzy rzucają paczkami, kopią, na siłę wciskają do pojemników.
Dzień dobry i żegnam
W drzwiach mieszkań na kuriera z paczką czekają też adresaci uśmiechnięci.
– Witają nas grzecznym „dzień dobry”, chwilką rozmowy, jakimś żartem – opowiada kurier. – Niestety, spotykam też osoby, które uważają nas za niższą warstwę społeczną, traktując jak własną służbę.
Co kuriera trzyma w tym zawodzie?
– Zarobki i praca z ludźmi – nie kryje Michał. – Mimo zmęczenia można porozmawiać, pośmiać się. Uwierzcie mi, w tej pracy nigdy nie jest nudno. Z drugiej strony, w tych pandemicznych czasach trudno o lepsze zatrudnienie…
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS