A A+ A++

– Dla mnie najważniejsze to mówić o tym, jak gramy w siatkówkę. To kluczowe, a rozmowy o celach na razie nie pomogą. Możemy o nich mówić jakkolwiek i kiedykolwiek chcemy, ale nie przeskoczymy tego, że musimy mieć, jak je osiągnąć – mówi w rozmowie ze Sport.pl trener polskich siatkarzy, Nikola Grbić.

Ten sezon to jeden wielki proces decyzyjny przed mistrzostwami świata. Pytania o skład i to, kogo pan odrzuca, odrzucił, a może odrzuci wkrótce będą pewnie tymi najczęściej słyszanymi w kolejnych tygodniach. Zostały dwa miesiące, niewiele meczów, nieco więcej treningów. Jak ważna w tym wszystkim jest Liga Narodów, może już skłoniła pana do pewnych wniosków?


Nikola Grbić:Jest cholernie ważna. I będzie cholernie trudno podejmować te decyzje. Podkreślę to, co zostało wspomniane w pytaniu: nie mamy wielu meczów i okazji, żeby wszystko sprawdzać, treningów też wcale nie jest tyle, ile by się przydało, ale musimy z tym żyć i sobie radzić. To trudne dla każdego, w tym dla mnie, ale w takiej sytuacji jest każdy inny zespół. Czy mam już coś w głowie pod kątem mistrzostw świata? Nie, bo jeszcze nikogo nie wybrałem, ale już po turnieju Ligi Narodów w Ottawie musiałem czterech zawodników odesłać do domów. I tak: używamy tych meczów, żeby sprawdzać, kto będzie nam potrzebny w konkretnych sytuacjach pod kątem mistrzostw świata.

Są zawodnicy, którzy grają w Sofii, są ci, którzy zostali w Polsce, ale także Bartosz Bednorz, który wróci na turniej w Gdańsku, czy Wilfredo Leon, rehabilitujący się po operacji. Głowa nie wybucha, kiedy trzeba brać pod uwagę wszystkie te opcje?

– No tak, nie jest łatwo. Mam w głowie, jak to powinno być w idealnym świecie i mam to, jak możemy wykorzystać cały nasz potencjał i wszystkie możliwości w naszej rzeczywistości. Musimy się zaadaptować, bo wykonanie wszystkiego perfekcyjnie jest nie do zrobienia, niemożliwe i to akceptujemy. Mówię zawodnikom: „To będzie parę bolesnych wyborów”. Tak było z czwórką z Ottawy. Byli pracowici, chcieli osiągnąć w tym sezonie sukces z tą kadrą i każdy z nich zasługiwał, żeby dalej w niej być. Ale czasem muszę wybrać. Choć tak powiedziałem im i to przekazuje dziennikarzom i kibicom: „Nikomu nie mówię, że to jego koniec w tej kadrze i że już nigdy nie zagra w reprezentacji”. Rozważam każdego z nich, mam w głowie różne warianty i jestem pewny, że w którymś momencie tu wrócą, ale już nie na mistrzostwa świata.

Idealny przykład to Kamil Semeniuk, którego ustawił pan w meczu z Kanadą bliżej rozgrywającego. Kibice śmiali się, że tak się pan przywiązał do Perugii, że nawet w obecnej sytuacji, przygotowuje pan Kamila do tego, co spotka go w nowym klubie.

– Tak, gram na korzyść Perugii, zwłaszcza po tym, jak mnie zwolnili (śmiech). Łapię żart, ale muszę powiedzieć, że w rzeczywistości to żadne działanie na korzyść mojego byłego klubu. „Semen” jest moim zawodnikiem i oczywiście, będzie grał blisko rozgrywającego głównie w przyszłym roku, ale wciąż mam nadzieję, że Leon nie wróci tylko do Perugii. Że będziemy mogli to wykorzystać w reprezentacji. Ale nawet jeśli nie wróci, to głównie korzyść dla Kamila, a nie coś, co robię pod Perugię. Zresztą uczuliłem też zawodników ZAKSY: „Spędziliśmy w klubie świetny czas, dobrze się znamy, tworzyliśmy tam pewien system, ale ten tutaj jest inny”. Moja wiedza na ich temat jest większa niż w przypadku pozostałych graczy, bo pracowałem z nimi dwa lata. Ale to tyle. Nie ma przywileju dla kogokolwiek, im też mogę zmieniać pozycje, czy wymagać otwartości na zadania, które przed nimi postawię.

Rozmawiacie już w szatni o celach, o tym, do czego dążycie w tym sezonie? Czy to temat, który zostawiacie na później, bo teraz liczy się praca?

– Dla mnie najważniejsze to mówić o tym, jak gramy w siatkówkę. Skupiamy się na tym, jak do tego dojść, jak najefektywniej trenować, jak przekładać to na mecze. To kluczowe, a rozmowy o celach na razie nie pomogą. Możemy o nich mówić jakkolwiek i kiedykolwiek chcemy, ale nie przeskoczymy tego, że musimy mieć, jak je osiągnąć. Kiedy dojdziesz do odpowiedniego poziomu i wtedy możemy się na tym skupić. Inna sprawa, że ci goście chyba nie muszą się tak motywować. Nie trzeba im mówić, co jest celem, o co walczą. Ja wiem, wy wiecie, oni wiedzą. I zrobią wszystko, żeby to osiągnąć.

Cały wywiad Jakuba Balcerskiego w serwisie sport.pl

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułNajmłodsi strażacy z Jadownik rywalizowali podczas Olimpiady Dziecięcych Drużyn Pożarniczych w Wieruszowie
Następny artykułNasze Miasto: Częstochowa. Pielgrzymka Rzemiosła Polskiego na Jasną Górę