A A+ A++

Droga od zera do bohatera, naturalistyczne przedstawianie trudów pięściarskiego żywota czy też nadzwyczaj efektowne sceny walki – to wszystko przyciąga widownię do kolejnych produkcji, opowiadających o bokserach lub zawodnikach MMA. Jednocześnie są one często krytykowane za nierealistyczne pokazywanie samych starć i oczywiście jest w tym sporo racji. Filmowi bokserzy zaskakująco często bowiem przyswajają dość osobliwą taktykę polegającą na parowaniu ciosów przeciwnika własną szczęką, co jak widać po losie wielu prawdziwych zawodników (także polskich) nie zapewnia długiej kariery na zawodowym ringu. Nie po to jednak oglądamy filmy, by narzekać na brak realizmu, nieustannie szukając dziury w całym, a raczej by się zwyczajnie zrelaksować. Nie ulega zaś wątpliwości, że filmy o sportach walki są niezwykle imponujące, a dodatkowo potrafią również często zmotywować widza do walki z własnymi problemami. 

Pod uwagę w tym zestawieniu nie brałem wielu filmów, w których boks pełnił niezwykle ważną rolę, takich jak choćby “Wściekły Byk” Martina Scorsese czy też “Million Dollar Baby” Clinta Eastwooda. Włączenie tych filmów do listy przypominałoby bowiem trochę zestawienie “Taksówkarza” z serią “Szybcy i Wściekli”. W końcu bowiem oba filmy opowiadają o bohaterach jeżdżących samochodami! Skupiłem się tu raczej na produkcjach, które w barwny sposób opisują bokserskie życie, tak jak “Rocky”, a do tego w efektowny (często nierealistyczny sposób) prezentują walki bokserskie. Czasami konwencja filmu sportowego sprawdza się całkiem dobrze w filmach nie do końca poważnych. 

Seria Creed

Zapewne wielu fanów “Rocky’ego” zareagowało alergicznie, kiedy po raz pierwszy dowiedzieli się o realizacji tego cyklu. W przygotowaniu były już tradycyjne frazy dotyczące “odcinania kuponów”, bo przecież kiedyś to było… Tymczasem seria zaskoczyła zarówno ogromnym szacunkiem dla swego pierwowzoru, jak i świeżością opowieści. Z perspektywy czasu należy ocenić, że zrobiła z filmami o Balboi coś podobnego jak “Cobra Kai” z “Karate Kid”. Przedstawiła interesujących, nowych bohaterów, a do tego umiejętnie dozowała nawiązania do przeszłości, zapewniając widzom pierwszorzędną rozrywkę. Wielka w tym zasługa reżysera pierwszej części, Ryana Cooglera, a także odtwórcy głównej roli – Michaela B. Jordana, który od czasu roli młodego Wallace’a w “The Wire” mocno zmężniał.

Ali

Gdy za realizację filmu o legendarnym Muhammadzie Alim bierze się tak znakomity fachowiec jak Michael Mann należy założyć, że wyjdzie z tego niezwykle ciekawa produkcja. Tak jest w tym przypadku, nawet jeśli obraz z 2001 roku nie oddaje w pełni fenomenu tego sportowca, bo przecież w żadnym wypadku nie może! Choć szkieletem fabularnym obrazu są kolejne kluczowe zdarzenia z życia bokserskiego mistrza, oglądamy w nim również walki, prezentowane zupełnie inaczej niż w najpopularniejszych filmach tego typu. Zarówno choreografia jak i sposób filmowania sprawiają, że zdecydowanie bliżej im do prawdziwych starć mistrzowskich i pod tym względem produkcja jest z pewnością warta zobaczenia. 

Do utraty sił (Southpaw)

Podstawą scenariusza do filmu Anthony’ego Fuqui, który napisał znany choćby z “The Shield” i “Synów Anarchii” Kurt Sutter, było ponoć życie Eminema, który miał nawet zagrać główną rolę w tym filmie. Widziano w nim rozwinięcie “8. mili” o drugi rozdział z życia ukazanego tam bohatera. Projekt przez kilka lat dostawał się jednak w ręce przedstawicieli przeróżnych wytwórni, aż w końcu z gry zrezygnował sam raper. W 2014 roku zastąpił go Jake Gyllenhaal, a dodatkowo zadbano również o świetną obsadę drugoplanową. Wspomniany wcześniej Sutter nie stworzył niczego, co dorównywało by jego najlepszej twórczości telewizyjnej, bo sam skrypt to w dużej mierze schemat na schemacie, ale dzięki świetnej realizacji i dobrej grze aktorskiej obraz do dziś ogląda się nieźle.

Seria Champion

Rzadko zdarza się, by pierwsza odsłona cyklu została kompletnie przyćmiona przez jej następne części. Tak jest jednak w tym wypadku, bo film Waltera Hilla z 2002 roku, w którym główne role zagrali Wesley Snipes i Ving Rhames, był dość przeciętnym sportowym dramatem, kompletnie nie wyróżniającym się z grupy podobnych obrazów. O dziwo kolejne produkcje z serii robiły już dużo większe wrażenie, być może ze względu na świetne role aktorów, mających w tym czasie jeszcze sporo do udowodnienia, jak Scott Adkins czy Michael Jai White, którzy wkrótce zaczęli być postrzegani jako gwiazdy kina walki. Rola Yuriego Boyki, z którą zaczęto utożsamiać cały cykl, była dla pierwszego przepustką do sporej kariery, a scenariusze do kolejnych filmów również stawały się coraz lepsze. 

Opłacone krwią (Bleed for This)

Scenariusz filmu Bena Youngera oparto na historii byłego mistrza świata Vinny’ego Pazienzy, który na początku przygody z pięściarstwem był typowym młodym zawodnikiem, nie rokującym wielkich nadziei, z powodu zamiłowania do wszelkiego rodzaju używek. Dopiero zmiana trenera naprowadziła go na właściwe tory; niespodziewane zdarzenie gwałtownie przerwało jednak coraz lepiej zapowiadającą się karierę. Produkcja opowiada zatem o mozolnym powrocie na szczyt, a prócz całkiem sprawnej realizacji jej atutem są również nietypowe role Milesa Tellera i Aarona Eckharta.

Mocne uderzenie

Konwencja kina sportowego, opowiadającego o sportach walki sprawdza się również całkiem nieźle w produkcjach zdecydowanie mniej poważnych. Zaświadcza o tym choćby całkiem niezły film Franka Coraciego, w którym w typową dla siebie rolę wciela się komik Kevin James. Gra on nauczyciela biologii, który wobec narastających problemów swojej szkoły decyduje się na występ w zawodach MMA. Taki motyw mógł zaskakiwać jeszcze kilka lat temu, ale już nie dziś, kiedy coraz większą popularnością cieszą się walki przypadkowych ludzi znanych z Internetu, a w galach bokserskich uczestniczą nawet byli politycy. Produkcja z 2012 roku sprawdza się jednak jako całkiem sprawny miks komedii z filmem sportowym.

Kamienne pięści

Całkiem interesujący film wenezuelskiego reżysera Jonathana Jakubowicza, opowiada o jednym z najsłynniejszych bokserów w historii, Roberto Duranie. Jego kariera to przykład niemal standardowej historii, w której młody człowieka zaczyna od zera, a dzięki ogromnej determinacji i intrygującej, bo mocno polaryzującej opinię publiczną osobowości, połączonej z widowiskowym stylem walki, dochodzi na sam szczyt i pojedynkuje się z Sugarem Rayem Leonardem. Boksera w filmie zagrał Edgar Ramirez, z kolei jego trenera odtwarza sam Robert de Niro, który za sprawą tego obrazu przerwał kiepską serię, zdecydowanie nie mając w tym czasie szczęścia do scenariuszy. Jeśli dodamy do tego zaskakująco niezłego Ushera, grającego Sugar Raya, otrzymujemy kawał niezłego widowiska sportowego, z oczywistymi wadami i zaletami wynikającymi z przyjętej konwencji.

Fighter

Mowa tu o filmie z 2010 roku, w którym główne role zagrali Mark Wahlberg i Christian Bale, który otrzymał za nią Oscara, po raz kolejny po “Mechaniku” będąc niemal kompletnie nie do poznania. Z kolei, znany szerzej również jako Marky Mark, odtwórca wcielił się w postać boksera Micky Warda, z którym zresztą sam się przyjaźnił m.in. z uwagi na wywodzenie się z bardzo podobnej rodziny. Ward był uznawany za jednego z najlepszych pięściarzy swoich czasów, ale nigdy nie zdobył mistrzostwa poważnej organizacji, zawsze bowiem trafiał na nieco lepszych od siebie rywali. Takich jak choćby Arturo Gatti, z którym dwukrotnie przegrał pod koniec kariery. Na trylogii z Gattim miał się oprzeć scenariusz sequela do tego obrazu, który jednak dotąd nie powstał. Prócz szeroko chwalonego obrazu pięściarskiego biznesu świetnie wypada w tym filmie również Amy Adams w roli dziewczyny Micky’ego.

Legendy ringu

“Once a boxer, always a boxer…”. Grany przez Sylvestra Stallone Rocky Balboa to prawdopodobnie najbardziej znany fikcyjny bokser wszech czasów, o którym w filmach z najwyższą atencją wyrażają się rzeczywiści eksperci od pięściarstwa, a jego walki zapowiada sam Michael Buffer, co przecież nie zdarza się na każdej gali. Im Sly starszy tym oczywiście rzadziej wchodzi do ringu w innej roli niż trener, co jednak zdarzyło się w filmie Petera Segala z 2013 roku. Wykorzystuje on pojawiające się od czasu do czasu eventy, w trakcie których starzy mistrzowie wyjaśniają sobie dawne nieporozumienia. Drugiego z nich gra tu Robert de Niro, który również odtwarzał postać wielkiego pięściarza Jake’a la Motty w legendarnym “Wściekłym Byku”. Prócz oczywistych skojarzeń mamy w tym filmie również garść niezłego humoru, który dostarcza nie tylko Kevin Hart, ale też całkiem realne, bokserskie legendy…

Bokser

Stosunkowo mało znany film z lat 90., na który warto zwrócić uwagę nie tylko ze względu na występ w nim słynnego Daniela Day-Lewisa. Odtwarza on postać byłego bojownika IRA, który opuszcza więzienie po czternastu latach odsiadki. Podobnie jak w przypadku postaci Cutty’ego z serialu “The Wire”, po wyjściu postanawia on zająć się uczciwą pracą, w tym celu zakłada bokserski klub, w którym mogą ćwiczyć zarówno katolicy, jak i protestanci. Decyzja ta oczywiście nie zostanie przyjęta dobrze przez wszystkich w podzielonym Belfaście. Reżyser filmu, Jim Sheridan zrealizował wcześniej z tym samym aktorem także pamiętne “W imię ojca”, oba filmy łączyło to, że mocno angażowały widza emocjonalnie, a przemyślenia jakie udało im się wywoływać koniec końców z nawiązką wynagradzały oba seanse.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułMKiŚ: chcemy nadać nowy impuls dla geotermii w Polsce
Następny artykułWszystko rozegrało się na ostatnim okrążeniu! Obejrzyj bieg Michała Zielenia na mistrzostwach