A A+ A++

Przyszły sezon miał być tym, w którym pierwszy raz w historii zobaczymy w NBA jednocześnie ojca i syna. Ta perspektywa jednak się oddala, ponieważ Bronny James nie przebił się na tyle w USC, żeby dostać się do draftu, a teraz postanowił zmienić drużynę, dla której będzie grał.


Bycie synem jednej z największych gwiazd w historii NBA i próba dostania się do ligi nie jest czymś łatwym. Przeżywali to synowie Michaela Jordana, ostatnio w G-League, filialnym zapleczu NBA grywał Shareef O’Neal, syn Shaqa, ale każdy z nich odbijał się od najpoważniejszej koszykówki dość boleśnie. Z Bronnym Jamesem miało być inaczej. Po trafieniu do uniwersytetu South California miał przebić się do NBA, a być może nawet zagrać ze swoim ojcem – LeBronem Jamesem w jednej drużynie.

Droga do tego nie jest jednak łatwa. Najstarszy syn gracza Lakers najpierw miał duże problemy ze zdrowiem, a gdy wyzdrowiał to nie był na tyle dobry, żeby mieć szanse na przebicie się w drafcie. Tegoroczny nabór do NBA nie tylko ma nie należeć do najsilniejszych, ale przez wielu ekspertów jest uważany za jeden z najgorszych w historii ligi.

Teoretycznie to mogłoby działać na korzyść Bronny’ego, skoro konkurencja jest tak słaba, ale ostatecznie młody James nie tylko nie zgłosi się do draftu, ale też postanowił zmienić otoczenie. Według informacji amerykańskich mediów ma wpisać swoje nazwisko do tzw. NCAA Transfer Portal, czyli aplikacji służącej do zmiany uczelni dla sportowców w USA. LeBron James zapytany został o to po meczu z Toronto Raptors:

Musi podjąć pewne trudne decyzje, a gdy będzie do tego gotowy, to da nam znać. Jednak jako jego rodzina będziemy go wspierać niezależnie od tego, co zdecyduje – oznajmił LBJ.

Na początku sezonu Bronny James zajmował w tzw. mockach, czyli notowaniach przewidujących w jakiej kolejności i kto zostanie wybrany do NBA, miejsce w końcówce pierwszej rundy draftu. Z czasem jednak spadał w tym rankingu, aż wreszcie go opuścił i był typowany jako zawodnik, który nie trafi do ligi wśród 60 zawodników wybranych w naborze.

Jego sezon w barwach USC Trojans nie był imponujący. W 25 rozegranych meczach spędzał na boisku średnio około 19 minut i zdobywał tylko 4,8 punktu przy skuteczności zaledwie 37% z gry. Jego drużyna nie dostała się do turnieju NCAA, a trener który go rekrutował, Andy Enfield, został zwolniony i od nowego sezonu podejmie pracę w drużynie Southern Methodist University w Teksasie.

Jego przyszłość w NBA stoi w związku z tym pod dużym znakiem zapytania. Ale byli już tacy zawodnicy w przeszłości, którzy zmieniali uczelnię, a potem dostawali się do NBA i mieli bardzo udane kariery. Oto kilka przykładów: Tony Allen, Raja Bell, Mookie Blaylock, a z aktywnych wciąż zawodników choćby Brandon Clarke, Tari Eason, czy Quentin Grimes. Te przypadki pokazują, że droga dla Bronny’ego nie jest jeszcze całkowicie zamknięta i może jeszcze dostać się do NBA.

Teraz wypada tylko oczekiwać jego decyzji odnośnie wyboru nowego zespołu. Pierwsze plotki mówią o głośnych nazwach uczelni jak Duke, czy Xavier. Jak tylko Bronny podejmie decyzję, to was o tym poinformujemy.

Szukasz tabeli NBA? Zawsze aktualną tabelę NBA znajdziesz tutaj.


Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułPosłanka Witek: „Zagłosujcie na tych, którzy są wiarygodni”
Następny artykułSamsung inwestuje w AI. Bixby odpowiednikiem ChatGPT?