A A+ A++

Siły wierne Rządowi Porozumienia Narodowego (GNA) zdobyły 18 maja strategicznie ważną bazę lotniczą Al-Watija, położoną dwadzieścia pięć kilometrów od granicy z Tunezją. W ręce sił rządowych wpadła zarazem duża ilość sprzętu wojskowego, w tym zestaw przeciwlotniczy Pancyr-S1. Broń ta została dostarczona najpewniej przez Zjednoczone Emiraty Arabskie siłom Libijskiej Armii Narodowej (LNA).

Obecnie Pancyr jest transportowany do Trypolisu. Ma tam wziąć udział w publicznej prezentacji, pojawiły się także pogłoski, jakoby miał zostać przetransportowany do Turcji. LNA odrzuciła twierdzenia, że w bazie znajdowały się duże ilości sprzętu, bowiem miał on zostać w całości ewakuowany, jednak zaprzeczają temu prezentowane przez żołnierzy GNA w mediach społecznościowych zdjęcia systemów Pancyr-S1, Grad i innych typów uzbrojenia.

Baza Al-Watija była szturmowana przez GNA od początku kwietnia, czyli od rozpoczęcia kontrofensywy przeciwko LNA. Jej zdobycie jest niewątpliwą porażką generała Chalify Haftara, który ma coraz mniej możliwości skutecznego zaopatrywania swoich sił walczących w południowym Trypolisie. Pod jego kontrolą w zachodniej Libii pozostaje już w zasadzie jedynie dwustutysięczne miasto Tarhuna, leżące osiemdziesiąt kilometrów na zachód od Trypolisu. Teraz zapewne siły GNA skupią się właśnie na zdobyciu tego miasta i wyparciu LNA z Trypolisu.

Według najnowszych doniesień w nocy z 18 na 19 maja wojska Haftara miały wycofać się z części zajmowanych terenów na przedmieściach stolicy Libii.

Sukcesy GNA nie byłyby możliwe bez wsparcia Turcji. Dostarczyła ona siłom rządowym broń, w tym drony, które sprawdziły się doskonale w atakach na odziały LNA. Dzięki bezzałogowcom zniszczono wiele jednostek sprzętu, w tym Pancyry-S1. Tylko w ciągu ostatnich dni zniszczono co najmniej dwa zestawy tego typu. Należy jednak podkreślić, że wiele tureckich bezzałogowców także zostało zestrzelonych przez obronę przeciwlotniczą LNA, w tym właśnie przez Pancyry-S1. Zmusiło to Turcję do zastępowania dotychczas używanych bezzałogowców Bayraktar TB1 większymi Ankami.

Równolegle do starć zbrojnych toczy się walka dyplomatyczna pomiędzy głównymi sojusznikami rządu w Trypolisie, czyli Turcją i Włochami, a sojusznikami Haftara, czyli Francją, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Egiptem. W minionym tygodniu przedstawiciele tych państw, a także Grecji i Cypru, wydali wspólne oświadczenie potępiające turecką interwencję zbrojną w Libii. Zostało ono skrytykowane przez przedstawicieli Ankary i GNA.

Jednocześnie turecka państwowa firma Turkish Petroleum otrzymała od rządu w Trypolisie koncesje na poszukiwania i wydobycie węglowodorów u wybrzeży Libii. Turcja od dekad pozostaje w sporze z sąsiadami odnośnie do granic na wodach Morza Śródziemnego. Na mocy porozumienia z Libią obie strony dokonały rozgraniczenia wyłącznych stref ekonomicznych. Umowa od początku była krytykowana między innymi przez Grecję, Egipt i Cypr. Układ z przychylnym rządem w Trypolisie umożliwił Turcji nie tylko zablokowanie niekorzystnych z jej punktu widzenia projektów energetycznych sąsiadów, ale także dostęp do libijskich zasobów. To był jeden z powodów, dla których Ankara zdecydowała się na interwencję wojskową w Libii.

W najbliższym czasie należy spodziewać się dalszej eskalacji konfliktu. Obie strony są cały czas zaopatrywane przez państwa je wspierające w broń, pomimo formalnie obowiązującego embarga ONZ. Do kraju cały czas napływają najemnicy i syryjscy bojownicy. Ci ostatni są szkoleni i przerzucani do kraju przez Turcję. Ankara do tej pory miała przetransportować do Libii ponad 10 tysięcy Syryjczyków.

Zobacz też: Algieria modernizuje Su-24

(aljazeera.com, libya.liveuamap.com)

Dmitriy Fomin, Creative Commons Attribution 2.0 Generic

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułPonad 8 miesięcy urzędnicy wojewody rozpatrywali wniosek o 500 plus
Następny artykułAngela Merkel i Emmanuel Macron jednak ostentacyjnie wyszli przed szereg