A A+ A++

Mawiają, że każdy dudek ma swój czubek. No ma! I strzeże go z całych sił. Dudek to niezwykły ptak. Wyjątkowy w swoim rodzaju, bo jest jedynym przedstawicielem swojego rodzaju w naszej części Europy. Jak sobie radzi w naszym klimacie? Chyba całkiem nie najgorzej, byle starczało dla niego miejsc na założenie gniazda. Do tego są mu potrzebne stare drzewa dziuplaste położone na skraju lasów, czy pośród śródpolnych miedz. Ale także i my możemy mu choć trochę pomóc! Budka dla dudka może być dobrym pomysłem na sprowadzenie sobie całkiem sympatycznych sąsiadów.

Dudek, fot. Kacper Kowalczyk
  1. Każdy dudek ma swój czubek
  2. U dudka w dziupli
  3. Wudwudek, hutek, hupek, a może po prostu dudek?

Każdy dudek ma swój czubek

Ależ uczepiłem się tego powiedzenia. Ale cóż – podoba mi się, bo w pewnym sensie oddaje charakter tego ptaka, który wydaje się być raczej bezkonfliktowym mieszkańcem ziemi, ale jeśli zajdzie taka potrzeba potrafi bronić tego, co mu najdroższe. Dudek (Upupa epops) od najmłodszych lat został wyposażony w pewne mechanizmy pozwalające mu chronić się przed ewentualnym zagrożeniem. Pisklęta stojące w obliczu ataku ze strony drapieżników takich jak kuna czy sroka, potrafią załatwić na nie swoje potrzeby okraszone wydzieliną z gruczołu kuprowego, która całkiem skutecznie jest w stanie odstraszyć potencjalnego wroga. Niektórzy zapach owej wydzieliny porównują do zapachu wydzieliny produkowanej przez gruczoły odbytowe skunksa. Jeżeli faktycznie zapach ma być taki sam i na dodatek być tak samo trudno usuwalny, to nie chciałbym tego przeżyć! Drapieżnikom chyba też się nie opłaca aż tak bardzo ryzykować.

Oprócz tego i pisklęta, i samica syczą, kłapią dziobem, wykonują różne ruchy skrzydłami oraz unoszą swoje czubki. Umiejętność czy też zdolność unoszenia bądź wykonywania różnych manipulacji tą kępką piór na głowie stanowi wyraz emocji – stresu, obawy a z drugiej strony podniecenia, być może radości. Za każdym razem, kiedy miałem okazję obserwować te ptaki zauważyłem, że dudki unoszą czubki na przykład po udanym polowaniu, gdy w ich dziobie znajduje się jakiś smakowity owad. Ten czubek stanowi znak rozpoznawczy tego gatunku. Podobnie z resztą jak reszta upierzenia. Spójrzmy na skrzydła. Te mają pokrywy jasnobrązowe, kremowe lub płowe – jak kto woli. Im bliżej lotek tym więcej czerni i bieli, która przeplata się ze sobą. Zwłaszcza jeśli chodzi o lotki. W tym miejscu mamy do czynienia z istną szachownicą, bez której trudno sobie wyobrazić dudka. Całą jasnobrązową, czarnobiałą mieszankę dopełnia długi, dłutowaty dziób, lekko wygięty do dołu. Taka budowa dzioba ma swoje uzasadnienie w trybie życia, a dokładniej w diecie oraz sposobie zdobywania pokarmu. W końcu dudek to poszukiwacz, a pokarmu szuka przerzucając grudki ziemi dziobem, wkłuwając go w ziemię i jeśli pod nim wyczuje jakiegoś pędraka lub innego tłustego owada nie zawaha się go wyciągnąć spod niej. A następnie spożyć lub zanieść do dziupli, gdzie czekają wygłodniałe młode.

Dudek karmiący młode, fot. shutterstock

Dudek dorasta do około 30 cm długości ciała wraz z ogonem, a jego waga nie przekracza 80 gramów. Rozpiętość skrzydeł wynosi około 45-50 cm. Lot dudka jest falisty, niektórym przywodzi na myśl motyla, ze względu na pstrokatość upierzenia, ale także sposób w jaki ptak ten lata. Mnie z kolei przypomina nieco innego pierzastego mieszkańca Polski, pomurnika. Ten także bywa nazywany ptasim motylem lub nawet spotkałem się z określeniem bardziej ścisłym, bo odnoszącym się bezpośrednio do konkretnego gatunku, bowiem nazwano go ptasim zawisakiem. I coś w tym jest! Ale o pomurniku będzie kiedy indziej.

U dudka w dziupli

Zamknąłem oczy i od razu pojawiły mi się dwa obrazy. Można powiedzieć, że w jednym oku widzę starą, wierzbową aleję położoną gdzieś w centrum Polski. W drugim także wierzby, ale bardziej ogłowione* i nie pośród łąk czy pól, a w zagrodzie, gdzie żyją sobie stare, poszkodowane przez los jelenie, sarny oraz inne rodzime parzystokopytne. Co łączy oba te miejsca? Obecność dziupli, w których mieszkają dudki. Ptaki te należą do grupy tzw. dziuplaków wtórnych, czyli wykorzystują wcześniej stworzone dziuple czy to przez inne ptaki, czy to powstałe w sposób naturalny bez żadnej zewnętrznej ingerencji. Aby móc zamieszkać w odpowiednim miejscu gatunek potrzebuje starych dziuplastych drzew, z naciskiem na słowo “STARYCH”. A tych obecnie jak na lekarstwo, chociaż w ostatnich kilku latach, kiedy to przyrodnicy zaczęli opowiadać o ważnej roli jaką pełnią w środowisku tego typu drzewa, coś się zmieniło. Nie możemy mówić jeszcze o pełnym sukcesie, ale już widać, że starych dziuplastych drzew ubywa coraz mniej, a jeśli już zaczyna ich ubywać, to coraz częściej dochodzi do tego z przyczyn naturalnych, np. w skutek obumarcia lub innych zjawisk naturalnych. Poza tym możemy im budować budki lęgowe, aczkolwiek na tym polu bardzo często przegrywają konkurencję ze szpakami. Załóżmy jednak, że tym razem wygrały. Zazwyczaj na początku sezonu lęgowego samiec przystaje na takiej gałęzi, która zapewni mu słyszalność na daleką odległość! Nadyma wówczas swoje podgardle i próbuje zachęcać samice z okolicy do współżycia charakterystycznym “hup-hup-hup-hup”. Głos ten trudno pomylić z innym. Żaden z przedstawicieli naszej awifauny w żadnym calu nie emituje nawet podobnych brzmień! Kiedy już to rzeczone “hup-hup-hup-hup” oczaruje panią dudkową, wtedy ptaki zabierają się do budowy gniazda, o ile w przypadku dudka można o takowym mówić. Dobrze może przesadziłem, bo sowy czy sokoły są jeszcze bardziej leniwe, aniżeli nasz bohater.

Dudek, fot. Kacper Kowalczyk

Zatem pielesza dudka to zbieranina mchów poprzeplatanych z sierścią oraz bezładnie ułożonymi źdźbłami traw. Z reguły dudkowa konstrukcja położona w dziupli jest umieszczona nie wyżej niż 3 metry nad ziemią. Samica składa tam jaja w liczbie 4 – 8 o skorupce szarobiałej lub żółtawej, z których po około 18 dniach wysiadywania wykluwają się pisklęta. Te są pokryte białym puchem i na dodatek nic nie widzą. Jednak ich cykl rozwojowy postępuje tak szybko, że już po czterech tygodniach są gotowe do opuszczenia gniazda. Dzięki temu niekiedy para wyprowadza nawet dwa lęgi w ciągu jednego sezonu lęgowego.

Młode zaraz po opuszczeniu rodzinnego gniazda niewiele się różnią się od osobników dorosłych, ba prawie wcale. Ktoś kto ma sporą wiedzę oraz doświadczenie w obserwacjach ptaków, może dopatrzeć się tzw. “świeżych”, niezniszczonych przez ząb czasu piór. Pod koniec lata lub na początku jesieni dudki zbierają się do lotu. Odlatują wówczas na tereny, gdzie spędzają zimę, czyli w północnej oraz środkowej Afryce. Młode osobniki w tym czasie hartują siebie. Taka podróż stanowi również swoisty filtr dla populacji. Słabsze osobniki odpadają czy to poprzez eliminację ze strony drapieżników, czy też ze względu na swoją słabość lub brak ostrożności i przezorności. Według niektórych badaczy ptaki te potrzebują nawet dwóch lat, by osiągnąć dojrzałość płciową.

Wudwudek, hutek, hupek, a może po prostu dudek?

Mnogość staropolskich nazw dudka, czy ogólnie rzecz biorąc nazw tego gatunku może wprowadzić w zachwyt osoby, które interesują się pochodzeniem nazewnictwa poszczególnych zwierząt lub etymologią słów. Hutek albo hupek najprawdopodobniej stanowią odzwierciedlenie głosu ptaka. W końcu “hup-hup-hup-hup-hup…” trudno pomylić z jakimkolwiek innym dźwiękiem. A hupek albo hutek nawet pasują do opisanej teorii. Podobnie ma się rzecz jeśli chodzi o nazwę naukową – Upupa – jest niczym innym jak dźwiękonaśladowczym określeniem wydawanych dźwięków. Jedynie dalszy człon – epops – wyłamuje się z tego schematu. Stanowi bowiem określenie gatunku wzięte wprost ze starogreckiego. Nie inaczej zachowują się także nazwy z innych języków, na przykład angielskie “Hoopoe” czy francuskie “Huppe”. Podobne? Bardzo! A skąd wudwuek w języku polskim? To już pytanie do polonistów.

Kacper Kowalczyk

Bibliografia

  1. Kruszewicz A. G.; “Ptaki Polski, t. I”; Multico, Warszawa 2005;
  2. Sokołowski J., ; “Ptaki ziem polskich t. II, ”; PWN, Warszawa 1958;
  3. Dombrowski A. 2004; “Upupa epops (L., 1758) – dudek”; W: Gromadzki M. (red.);
  4. “Ptaki (część II). Poradniki ochrony siedlisk i gatunków Natura 2000 – podręcznik metodyczny. ”; Ministerstwo Środowiska, Warszawa. T. 8, s. 254–257. ;
  5. “http://magazyn.salamandra.org.pl/m28a06.html”; data dostępu: 2019-07-08
Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułJagody owoce – właściwości, witaminy i wartości odżywcze jagód
Następny artykułMaseczki. Bezpieczeństwo czy moda? Są symbolem przywiązania do miasta, regionu, klubu lub sposobem na ewangelizację [WIDEO | ZDJĘCIA]