A A+ A++

Historia Golema do dziś rozbudza wyobraźnię

Czy Golem, gliniany olbrzym znany z czeskich podań i legend, w istocie należy do polskiego dziedzictwa kulturowego? Okazuje się, że w historii o nieśmiertelnym stworze ukształtowanym na podobieństwo człowieka znajdziemy wątki, które mogą na to wskazywać. Praski golem, symbol kultury żydowskiej, zawiera w sobie niejeden sekret.


Mityczna opowieść o Golemie odnosi się do spraw ziemskich, jak i boskich. Wielowiekowa legenda koncentruje się bowiem na kreacji nowego życia przy wykorzystaniu tajemnej wiedzy. Z jednej strony jest to wyraz fascynacji tym, co niemożliwe, z drugiej strony przestroga przed zabawą w Boga – ingerencją w naturalne prawa matki natury.

Na początku było słowo, czyli historia zapisana w alchemii

Prawdopodobnie najbardziej rozpowszechnioną legendą poświęcona zagadkowej postaci Golema jest ta, która mówi o stworzeniu go przez rabina Jehudę Löw ben Bezalela z Pragi. To żydowski uczony, talmudysta, filozof, mistyk, kabalista, alchemik, matematyk wedle niektórych podań urodził się w Poznaniu.

Gdy w drugiej połowie XVI wieku ataki na praskich Żydów spotęgowały się za sprawą plotek o uprawianiu okultyzmu i bezbożnych praktyk, rabin Bezalel postanowił ulepić z gliny wielką postać podobną do człowieka, ożywionego za pomocą rytualnych modłów. Siła nieboskiego stworzenia łączyła się w nim z nieobliczalnością, dlatego też obrona uciśnionych zebrała krwawe żniwo z dwóch stron konfliktu.

Jehuda Löw ben Becalel

Pewnego dnia, rabin Bezalel stracił panowanie nad swoim golemem. Jego żywe dzieło wpadło w szał, zabijając wszystkich ludzi, którzy stanęli na jego drodze. Jedyną metodą na poradzenie sobie z potworem było usunięcie z glinianego ciała tabliczki z zaklęciem ożywiającym. Inna wersja legendy mówi o tym, że metodą na zniszczenie istoty było usunięcie jednej z liter spisanych na pergaminie włożonym w usta golema. Pierwotne Emet (w języku hebrajskim słowo to, אמת, oznacza „prawdę”) zamieniano na samo met (w języku hebrajskim מת oznacza „śmierć”).

Czeska legenda w masowej wyobraźni funkcjonuje jako jedna z najbardziej znanych w tej części Europy. Warto jednak zwrócić uwagę, że ma ona w sobie także pewne polskie wątki. Czy zatem monstrualna istota tak naprawdę powstała z polskiej gliny? Inną kwestią jest istnienie innej, rodzimej przypowieści o stworzeniu tej magicznej istoty.

Między Chełmem a Poznaniem – miejsce narodziny Golema

Niektóre źródła wskazują na to, że Jehuda Loew ben Becale urodził się w Poznaniu, gdzie przez pewien krótki okres piastował urząd naczelnego rabina Polski. Uważany za mistrza kabały, swoich pierwszych magicznych prób dokonywał już na terenie Polski. Pod jego wrażeniem był zresztą czeski władca Rudolf II, być może największy pasjonat wiedzy tajemnej z grona wszystkich władców XVI-wiecznej Europy. Bo to właśnie potomek z dynastii Habsburgów zapragnął zdobyć nieśmiertelność zaklętą ponoć w kamieniu filozoficznym.

Jak się jednak okazuje, mgła ezoterycznej tajemnicy spowijała w tamtym okresie także polskie miasto Chełm. To właśnie tam Eliasz ben Jehuda, znany jako Baal-Szem, duchowny obeznany z magicznymi praktykami zdołał ponoć stworzyć człekopodobną istotę z gliny. Według legendy stwór był nie tylko pracowitym sługą, ale i obrońcą chełmskich żydów przed atakami miejscowych chrześcijan. Niektórzy historycy zdają się sugerować, że związki pomiędzy polską, a czeską legendą nie są bezpodstawne. Prawdopodobnie to właśnie legenda z Chełma została przeniesiona na czeską ziemię, konkretnie do Pragi, gdzie Eliasz został symbolicznie przemieniony w rabina Loewa.

Naturalnie, doszukiwanie się ziarenek prawdy w legendach jest zadaniem tak trudnym, jak szukanie jednoznacznych odpowiedzi w manuskryptach kabały. To, że podanie o praskim Golemie zostało spopularyzowane w tak dużym stopniu wiąże się nie tylko z czasem, ale też przestrzenią. Echa legend potrzebują miejsc, w których mogą rozbrzmiewać. Takie okoliczności na pewno pojawią się w Pradze, gdzie Synagoga Staronowa wciąż funkcjonuje jako swoisty grób stwora, którego szczątki mają być przechowywane jako pamiątka, użyte zaś ponownie w momencie, kiedy to naród Żydowski spotkało zagrożenie.

Chełmska świątynia rozsławiona po części przez Baal-Szema… przestała zaś istnieć w 1941 roku w trakcie działań wojennych. Stąd też w pamięci pielęgnujemy głównie tylko jedną, czeską wersję tej przypowieści. Szczęśliwie, powracano do niej niejednokrotnie. Na własny użytek Golema chciało ożywić bowiem tak literatura, jak i kino.

Szatan z Pragi ojcem glinianej bestii

Gustav Meyrink. Ekscentryczny Austriak, dandys, mistyk. Twórca, który na początku kariery zawodowej zajmował się bankowością, do Pragi przeniósł się w 1884 roku. Mając 16 lat szybko nawiązał kontakty z tamtejszym środowiskiem literackim, zaczynając rozumieć, że artystyczna ścieżka daje mu zdecydowanie więcej satysfakcji, aniżeli przesiadywanie w gabinecie finansjery. Po godzinach pracy urzędniczej prowadził jednak życie zawadiaki, dandysa, któremu nie obce są uciechy ciała, zatargi z prawem, a także poszukiwania duchowych doświadczeń. Meyrink został wtajemniczony w kabałę, interesował się wiedzą wedyjską i okultyzmem.

Meyrink znany jest obecnie dzięki powieści Noc Walpurgii, ale przede wszystkim za sprawą historii zapisanej w Golemie. W tej ostatniej autor zasięgnął do dobrze znanej już nam legendy o glinianej bestii stworzonej w XVI-wiecznej Pradze przez rabina i alchemika Jehudę Löw ben Becalela. Książkę wydana w 1915 roku można zaliczyć przede wszystkim do nurtu egzystencjalizmu, chociaż umiejętnie akcentowane elementy z fantastyki grozy, sprawiają, że lekturę można odczytywać na co najmniej kilku poziomach. Jednym z nich jest między innymi motyw sobowtóryzmu, a więc współistnienia ducha-bliźniaka, persony o czarnym charakterze, a także wyobrażenie o mieście-więzieniu, z wyjątkowo opresyjną atmosferą.

Golem zobrazowany w ujęciu Szatana z Pragi, jak bywał nazywany Meyrink, to twór, który zrywa z klasycznym wyobrażeniem golema, jako bezwolnej glinianej figury, zdolnej jednak do szaleńczego aktu przemocy względem swoich stwórców. Ten Golem, nosi w sobie znamiona człowieka, istoty rozumnej. Odczytanie legendy pojawiło się również w świecie kina. Na celuloidowej taśmie obecność Golema znana jest bodaj najbardziej dzięki niemieckiemu ekspresjonizmowi, którego przedstawicielem był Paul Wegener. Niemiecki twórca w 1920 roku wyreżyserował swojego Golema, odwołując się ponownie do praskich legend o rabinie Bezalelu i jego glinianym słudze. Filmowa interpretacja żydowskiej legendy to ciekawa wizja świata, w którym rzeczywistość swobodnie miesza się z fantastyką grozy, ożywioną za pomocą magicznych formuł ujętych z manuskryptów kabały.

Legendy wiecznie żywe

Figura Golema funkcjonuje jako istota zawierająca w sobie źródło tak buntu, jak i poddaństwa. Magii i nauki. Grozy i współczucia. W przypadku tych rozważań nie można oczywiście zapominać o ważnej opozycji boskie-ziemskie, to przecież z pogranicznego miejsca wzajemnego ścierania się tych sił, dzięki którym legendarni uczeni zdolni byli ożywiać glinianego człowieka. Okazuje się, że w historii o nieśmiertelnym stworze ukształtowanym na podobieństwo człowieka znajdziemy również polskie wątki. Praski golem, symbol kultury żydowskiej, zawiera w sobie niejeden sekret, nad którymi zastanawiają się nie tylko historycy, ale i twórcy kultury popularnej. Wszak najciekawsze legendy pozostają wiecznie żywe.

Bibliografia:

  1. Gerschom Scholem, Kabała i jej symbolika, Aletheia, 1996.
  2. Louis Ginzberg, Legendy żydowskie, Cyklady, 1997.
  3. Alan Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, Książka i Wiedza, 2014.
Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułZiemkiewicz: Musimy być przygotowani do wyjścia z UE
Następny artykułMayr-Melnhof pogroził