A A+ A++

Mniej pasażerów na pokładzie, dokładne kontrole stanu zdrowia, specjalne trasy, ograniczona gastronomia – to pomysły organizatorów rejsów na zapewnienie bezpieczeństwa pasażerom.

Organizatorzy rejsów pracują nad rozwiązaniami, które pozwolą im przywrócić działalność po pandemii – pisze niemiecki portal branży turystycznej Travel Talk. Dotyczą one różnych etapów, od rozpoczęcia podróży, przez obsługę na statku, po opracowanie bezpiecznych tras.

Pierwszym ważnym momentem jest wejście na pokład. Tu rozważana jest kontrola stanu zdrowia – w wypadku wątpliwości organizator może nawet odmówić przyjęcia klienta. Statki są lepiej przygotowane do takich działań niż hotele, bo już przed pandemią goście musieli wypełniać ankietę dotyczącą stanu zdrowia. Rozważane jest również wpuszczanie tylko tych osób, które przeszły test na covid-19 lub są już odporne na tę chorobę.

CZYTAJ TEŻ: Seszele: Szlaban na statki wycieczkowe

Niemieckie porty zastanawiają się, jak utrzymać bezpieczną odległość między pasażerami przy okrętowaniu. To samo dotyczy rejsów rzecznych – tu jest o tyle łatwiej, że jednostki te są mniejsze, a maksymalna liczba osób to 180. To upraszcza wdrożenie środków bezpieczeństwa. Również armatorzy statków morskich zakładają, że na początek liczba gości będzie mniejsza niż zazwyczaj – mowa o obłożeniu sięgającym 50-70 procent.

Kolejna kwestia to gastronomia – dla wielu osób dostępność restauracji, bufetów i barów to duża zaleta rejsów. Jednak ryzyko zakażenia jest duże, szczególnie przy wyżywieniu w formie bufetu. Jeden ze scenariuszy zakłada zlikwidowanie szwedzkich stołów, ale na wielkich statkach, na których podróżują jednocześnie tysiące osób, jest to trudne do zrealizowania. Rozwiązaniem pośrednim, już sprawdzonym w praktyce na statku Costa Smeralda, jest wydawanie jedzenia przez pracowników. Kolejne pomysły zakładają przydzielanie pasażerom konkretnych stolików i zwiększenie liczby tych z obsługą kelnerską, a także jedzenie w systemie zmianowym.

Na razie nie wiadomo, jak rozwiązać problem wycieczek na lądzie – żeby dostosować się do zasad obowiązujących w transporcie, trzeba by podwoić liczbę autokarów. Z powodu ograniczeń podróżowania nakładanych przez różne kraje na razie wycieczki lądowe mogą być niemożliwe. Tu rozwiązaniem byłyby rejsy, w czasie których w ogóle nie schodziłoby się na ląd. W ten sposób goście uniknęliby też kwarantanny. Statki, które mają bogatą ofertę rozrywkową na pokładzie, mogłyby zaproponować klientom na tyle dużo rozrywek, by wypełnić czas na morzu. Ten pomysł nie sprawdzi się jednak w wypadku mniejszych jednostek, które celują w bogatszych klientów i zachęcają do rejsów odwiedzinami w malowniczych portach z atrakcjami na lądzie.

ZOBACZ TAKŻE: Statki wycieczkowe ucierpią przez koronawirusa

Rozwiązaniem mogą być liczne prywatne wyspy należące do amerykańskich armatorów, głównie na Bahamach. Ponieważ korzystają z nich tylko pasażerowie statków, nie ma niebezpieczeństwa, że będą tam osoby zarażone koronawirusem. Obsługą gości zajęłaby się wówczas załoga.

Jako pierwsze wystartować mogą rejsy rzeczne, a to dzięki ograniczonej liczbie pasażerów, przy której łatwiej wdrożyć zasady ochrony zdrowia. Operatorzy rozważają usunięcie wszystkich dekoracji i materiałów reklamowych, żeby móc dokładnie wyczyścić kabiny i zdezynfekować je przy zmianie turnusu. Łatwiej byłoby też zorganizować wycieczki po lądzie, bo co prawda obowiązywać będą tu wytyczne władz poszczególnych landów, ale wszystko będzie odbywać się na terenie jednego kraju. Kiedy granice z Austrią zostaną otwarte, być może uda się przywrócić rejsy po Dunaju.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułPłacząca Wierzba pod MCK już nigdy się nie zazieleni… | Leżajsk – Portal Miasta i Gminy Leżajsk oraz okolic
Następny artykułPrzymrozki – ostrzeżenie meteorologiczne nr 31