A A+ A++

Znów tracimy dwa gole z Holendrami, ale tym razem nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć żadnym. Gramy też zdecydowanie gorzej, w ogóle używać słowa „gramy” to pewne ryzyko, bo bardziej biegamy. Niby jesteśmy na to w pewnym sensie skazani, ale czy na pewno? Czy na pewno musi to wyglądać aż tak żałośnie? „Delikatne” wątpliwości.

1. Jeśli ktoś chciał być optymistą po tym meczu przed mundialem, to powinien go nie oglądać, zamknąć się w bunkrze i włączyć „Przygód kilka wróbla Ćwirka”, bo tam jest chociaż ładnie i wesoło.

2. Wyglądaliśmy dramatycznie. Nie mówmy o momentach, bo momenty są wiadomo w jakich filmach. Ten zespół prezentował się jak za najgorszego Brzęczka. Albo i gorzej.

3. Ludzie kupili bilety na mecz dwóch drużyn piłkarskich. Jedna stanęła na wysokości zadania (mimo trzeciego biegu), druga realizowała jakiś pokraczny trening biegowy. Wiadomo, która była która.

4. Obrona? Pozorowana. Glik jakby cofnął się do czasów z wczesnego Piasta Gliwice i grał na poziomie anonima z Ekstraklasy. My wiemy, że on piłki nie potrafi wyprowadzić, ale przecież nadrabiał innymi walorami. A zobaczcie drugą bramkę – rywal przepycha go jak szafkę nocną.

5. Bednarek bez gry, to Bednarek wiecznie spóźniony. Dobrze, że na murawę wyszedł o czasie. Albo i źle, trudno już powiedzieć.

6. Wahadła… Lewe lepsze od prawego, ale to jak powiedzieć, że Danny De Vito jest wyższy niż Peter Dinklage. Wciąż szału nie ma.

7. Cash, oglądając ten mecz, wie, że mógłby do mundialu jeść tylko frytki z potrójnym sosem, a i tak miejsca na swojej stronie nie odda.

8.

9.

10. Punkt ósmy i dziewiąty zostawiliśmy pusty, nie dlatego, bo nam się nie chce pisać, ale dlatego, by zobrazować dziurę. A tą dziurą jest środek pola reprezentacji Polski.

11. Ba, dziura. Lej po bombie. Autostrada bez bramek. Analitycy Meksyku, Argentyny i Arabii zacierają ręce. Można nas dziabnąć na każdy możliwy sposób, ale środkiem… Hulaj dusza, piekła nie ma.

12. Linetty został zmieniony w 45. minucie, co znaczy, że grał o 45 za długo. 28 lat skończy w lutym, wciąż jego dobre mecze w kadrze można policzyć na palcach jednej dłoni. I to takiej, której właścicielem jest pijany rzeźnik, machający tasakiem na lewo i prawo. Dajmy sobie spokój.

13. Chociaż… Kogoś w tym środku jednak musimy mieć „na sztukę”, a Krychowiak to kolejny problem. Nasłuchaliśmy się, że będzie w dobrej formie na mundial, że liga arabska go przygotuje… Ble, ble, ble. Wciąż gra to samo, czyli nic. Spóźniony, niedokładny, wolny. Oczywiście – był lepszy niż Linetty. Ale tutaj należy wrócić do porównania wzrostu aktorów z punktu szóstego.

14. Gdyby tak dało się sklonować Zielińskiego? Byłoby pięknie. Chyba jako jedyny miał pomysł na ten mecz, szukał nieszablonowych rozwiązań, uciekał Holendrom. Kluczowe podanie do Frankowskiego – bajka. Tyle że to jeszcze trzeba trafić, a przecież Zieliński nie będzie wszędzie.

15. Milik nie trafił, znów będzie memem, znów będą żarty, ale jednak… spokojnie. Po jego wejściu na boisko i tak był ten – ech – moment, kiedy wyglądaliśmy lepiej. Skoro w środku mamy lepiankę, to dajmy sobie z nią spokój. Lepiej poszukać argumentów wyżej i nawet zaryzykować wymianę ciosów niż przegrywać po bezbarwnej.

16. Nasz lider, Lewandowski, był dziś na boisku, ale bardziej ciałem niż duchem. Efektu „wow” zabrakło. A żeby nawiązać walkę z Holendrami, Lewandowski musi zagrać świetny mecz. Dziś – co najwyżej – przeciętny.

17. Pada nam ta biało-czerwona twierdza. Przegrywamy z Holandią, ale wcześniej z Belgią i co – bardzo bolesne – z Węgrami. Już nie trzeba się bać, przyjeżdżając do Warszawy. Stadion jak każdy inny.

18. Mundial za mniej niż dwa miesiące i co? I nic. Puścić ten mecz komuś mniej zorientowanemu i on zapyta, czy wciąż trenerem jest Brzęczek.

19. Czyli: rozwoju brak.

20. Zostaje nam mecz z Walią i jeden sparingowy. Trochę zaczynamy dojrzewać do myśli, że będziemy czekać na cud. Bo może nam coś przeskoczy w głowie, zagramy świetne spotkanie z Meksykiem i dalej już pójdzie. Ale na razie – nic na to nie wskazuje.

21. Ta kadra jest w permanentnej budowie. Tylko to trochę tak, jakby stał na niej jeden fundament, który co jakiś czas ktoś podmienia na inny. W efekcie: nic nie rośnie. Wciąż stoi jeden beton i tyle.

22. Pozostaje wierzyć, że na swoich budowach Meksykanie i Arabowie robią podkop. Tylko co to za frajda jechać na turniej z błaganiem o litość i szczęście.

Fot. FotoPyk

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułKto skorzysta z zamrożonej ceny rachunku za energię?
Następny artykułBiblioteka Bytom: Informacja! Inwentaryzacja zbiorów bibliotecznych