A A+ A++

Kontynuujemy cykl, w którym mieszkanki Świdnika prezentują swoje historie i dzielą się z Czytelnikami tym, co dla nich ważne, o czym nie chcą zapomnieć lub o czym chciałyby przypomnieć wszystkim paniom i nie tylko im. Cykl powstał z inicjatywy i we współpracy ze Świdnicką Radą Kobiet.

Tym razem o swoim życiu i pasji opowiada Aleksandra Ślęp, nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej nr 3: – Jestem absolwentką Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS. Ukończyłam także studia podyplomowe Nauczanie Zintegrowane w Lublinie oraz Integralna Edukacja wczesnoszkolna z językiem angielskim w Warszawie.

Lubię góry, wędrówki piesze, muzykę lasu, zachody słońca, konwalie, jazdę rowerem, pływanie jachtem, koszykówkę, czytanie opowieści Bruno Ferrero, świętego Franciszka z Asyżu, obdarowywać i robić niespodzianki, jeść poziomki i oczywiście dzieci! Nie lubię rutyny, nieszczerości, nieuczciwości
i niesłowności. Interesuje mnie psychologia, „podpatrywanie” przyrody, także za pomocą aparatu, nieustanne czerpanie mądrości. Moje wartości to Bóg, rodzina, miłość do Ojczyzny. Chciałabym mieć zawsze wdzięczne serce, pamiętać, że wszystko jest darem. Marzę o wyprawie do Afryki. Zachwyca mnie wielkość i potęga Stwórcy, którą zawarł w tym, co stworzył. Także w człowieku, a zwłaszcza
w uroczej istocie, jaką jest dziecko.

Jestem kobietą, siostrą, przyjaciółką, koleżanką, ciocią, mamą chrzestną ósemki dzieci, wychowawczynią, nauczycielką. Wszystkie te „misje” rozpoczynają się od zamysłu Stwórcy, według którego kobieta to ta, która daje życie. To co ukryte w sercu, może na pierwszy rzut oka niewidoczne, pragnę, by stało się widzialne w moich gestach, czynach, postawach, wyborach, słowach, uśmiechu. Pragnę, by ci, których spotykam, z którymi przebywam, czuli się obdarowani radością, nadzieją, entuzjazmem, nowymi siłami, dobrym słowem, może nawet nowym życiem. Tak rozumiem „dawanie życia” spotykanym na mojej drodze, w codzienności.

Ważnym miejscem, w którym praktykuję „dawanie życia”, jest szkoła, moja klasa, dzieci młodsze z klas I-III, które rozpoczynają swoją przygodę z nauką, uczą się relacji. Jako wychowawczyni i nauczycielka uczestniczę w życiu moich uczniów. Janusz Korczak powiedział pięknie, że: „Lata dziecięce są górami, z których rzeka życie bierze swój początek, rozpęd i kierunek”. Wierzę, że doświadczenia z dzieciństwa będą posagiem na całe ich życie. Lubię pracę z dziećmi, pomimo iż są nieprzewidywalne. Wciąż mnie zaskakują! Spontanicznością, szczerością, otwartością, pomysłowością, wrażliwością, ofiarnością, prostotą, wielkim sercem.. I to jest cudowne! Uczę się od nich radości życia, dostrzegania małych rzeczy, upraszczania. Zarażają mnie swoimi pasjami. Uważam, że pierwszy etap nauki jest bardzo ważny, nie tylko dla dalszej edukacji młodego człowieka, ale i dla przyszłego życia. Tu zaczynają się pierwsze poważniejsze obowiązki, uczenie się odpowiedzialności, relacji i współpracy, tworzenie czegoś wspólnie, a także wzajemna pomoc. Dzieci przekonują się, że czasami potrzebny jest wysiłek i trud, by powstało jakieś dobro. Doświadczają sukcesów i porażek. Uczą się świętować i pocieszać. Gdy trzeba, siadając w kręgu na dywanie, rozwiązują trudne problemy klasowe. Tu widzę moją bardzo ważną rolę, by zauważyć wysiłek i starania, czasami pochwalić „awansem”, gdy trzeba delikatnie skorygować i upomnieć, dać szansę, być wyrozumiałą i cierpliwą, przebaczyć kolejny raz.

Wciąż podejmuję nowe wyzwania i są one bardzo różnorodne. Przez trzy lata uczę dzieci wszystkich przedmiotów. Rozpoczynając pracę, prowadziłam kółka informatyczne, grupę teatralną; przygotowywałam, z sukcesami,  uczniów do konkursów piosenki, recytatorskich, plastycznych, literackich, matematycznych, ortograficznych, przyrodniczych. Współorganizowałam wiele konkursów, np. „Przyjaciel przyrody”, „Konkurs o Janie Pawle 2”. Napisałam kilka projektów, które przeprowadziłam z uczniami, np. „Wirtualna podróż dookoła świata”, „Rusz głową z głową”, „Playing English”, „Siła życzliwości”.  Przez ponad 15 lat redagowałam wraz z uczniami szkolną gazetkę „Głosik” dla uczniów klas I-III, a także wiele lat współredagowałam gazetę szkolną „Spotkania z trójką”.

Rodzina, mama i tato są bardzo ważni, dlatego organizuję spotkania rodzinne z okazji świąt mamy i taty, rodzinne wycieczki rowerowe, wyprawy kajakami, ogniska, jazdę konną, spotkania sportowe, festiwale talentów uczniowskich.

Ważny w moim życiu jest wolontariat. W czasach licealnych jeździłam z grupą znajomych do Domu Dziecka przy ulicy Pogodnej. Potem byłam związana z Komitetem Pomocy SOS „Solidarność”, działającym za sprawą pani Urszuli Radek. Także w mojej szkole współorganizuję akcje charytatywne, zachęcając do udziału w nich uczniów i rodziców – ostatnio podjęliśmy piękną akcję „Szkoła – szkole, dzieci – dzieciom. Budujemy szkołę w Gabonie!”.

Praca w szkole przypomina niezwykłą podróż i przygodę z dziećmi, ich rodzicami, rodzeństwem, dziadkami. Gdy, po trzech latach, kończy się jedna, zaczyna kolejna, i kolejna… I każda jest niepowtarzalna. Pozostawia ważny ślad w moim sercu. I jestem za to wdzięczna.

aś, fot. arch. A. Ślęp

Aleksandra Ślęp Głos Świdnika Sylwetki świdniczanek

Last modified: 29 maja, 2024

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułNiedźwiedź pojawił się w powiecie mieleckim
Następny artykułZawodnicy z naszego regionu powołani do kadry na Euro 2024