Do tej pory US Air Force w swoich eskadrach agresorów wykorzystywały wyłącznie maszyny generacji 4., przede wszystkim F-16C i F-15C, chociaż do prowadzenia szkoleń wykorzystywano w ostatnich latach także F-117, o czym pisaliśmy już w Defence24:
Jak komentowaliśmy wówczas wykorzystanie Nighthawków, a zatem samolotów o cechach stealth tzw. pierwszej generacji, miało świadczyć o dość niskim mniemaniu o zdolnościach jakie osiągnęli pod tym względem Chińczycy czy Rosjanie. Oceny te mogły się jednak zmienić. Do bazy Nellis już w przyszłym roku ma zostać przeniesionych 11 F-35A wczesnych wersji produkcyjnych. Wejdą one w skład 65. Eskadry Agresorów, do tej pory wykorzystującej myśliwce F-15C.
Reklama
USAF nie przyznaje, że ocena zdolności potencjalnych przeciwników uległa zmianie. Wymieniana jest za to cała litania innych przyczyn wzmocnienia sił agresorów. Po pierwsze przystosowanie F-35 z najwcześniejszych transz produkcyjnych do standardu Block 4 kosztowałoby 15 mln USD za egzemplarz, a zapewne byłoby to trudne do przeprowadzenia biorąc pod uwagę dawne kłopoty programu Joint Strike Fighter. Dużo bardziej efektywnie samoloty te rzeczywiście można wykorzystać w eskadrze agresorów, gdzie w pełni wypełniałyby swoją rolą tak samo dobrze jak F-35A Block 4, czyli jako samoloty posiadające cechy stealth – zdolne do lepszej komunikacji miedzy sobą niż samoloty generacji 4. i dysponujące lepszymi sensorami.
Samoloty będą mogły operować zgodnie z zaobserwowanymi taktykami rosyjskich i chińskich Su-57, J-20, a wkrótce być może także J-31, jeżeli te ostatnie wejdą do służby. Możliwa będzie też walka z mieszaną formacją agresorów złożoną z maszyn 4. i 5. generacji.
Amerykańscy piloci, szczególnie ci zasiadający za sterami F-22 Raptor, mają być już też zmanierowani walką przeciwko “agresorom” wyposażonym w samoloty generacji 4. Ich pokonywanie staje się powoli prostą rutyną, tymczasem F-35 zapewnią nowe wyzwania i przygotowanie do ewentualnego konfliktu z zaawansowanym technicznie przeciwnikiem.
Z kolei zastosowanie samych F-117A do podgrywania przeciwnika ma swoje ograniczenia. Dostępnych samolotów tego typu ma być niewiele, a w dodatku jak mówi się teraz, mogą być one wykorzystywane tylko jako bardzo specyficzne cele. Być może tylko do podgrywania trudnowykrywalnych bombowców nieprzyjaciela.
Wejście do agresorów F-35A nie koniecznie oznacza jednak, że Amerykanie uważają technikę przeciwnika za dorównującą własnej. Samoloty te mogą otrzymywać np. dodatkowe wzmacniacze odbicia fal radarowych, tak aby były trudniej wykrywalne niż samolot 4. generacji, ale łatwiej niż „prawdziwy” Lightning II. Takie upośledzenie jest znacznie prostsze i tańsze do przeprowadzenia niż np. nadanie częściowych cech stealth posiadanym przez agresorów F-16 i F-15. Na każdym kroku podkreśla się zresztą, że cały program ma być właśnie efektywny kosztowo.
Obecnie trwa procedura mająca na celu reformę wszystkich eskadr agresorów w USAF, których samoloty 4. generacji mają zostać doposażone m.in. w lepsze sensory (podczerwone i radary AESA), tak aby odpowiadać maszynom generacji 4+.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS