Dzisiaj, 5 sierpnia (09:41)
Inflacja i towarzysząca jej drożyzna to dzisiaj problem numer jeden w naszym kraju, tego zdania jest 72 proc. Polaków – wynika z badania YouGov na zlecenie More in Common Polska. Co więcej, prawie dwie trzecie społeczeństwa uważa, że winę za rosnące ceny i topniejące domowe budżety ponosi rząd Mateusza Morawieckiego.
– Ludzie nie lubią inflacji – przyznał w niedawnym wywiadzie dla Interii Jarosław Kaczyński, dodając jednak już w tym samym zdaniu, że obóz władzy ma niewielki wpływ na kształtowanie inflacji.
– Moglibyśmy ją (inflację – przyp. red.) dziś dość szybko obniżyć, choć pewnie i tak nie całkiem zdusić, ale trzeba byłoby to okupić olbrzymim kosztem społecznym – ocenił aktualną sytuację i możliwości rządu prezes Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem drastyczne obniżenie siły nabywczej społeczeństwa doprowadziłoby do powtórzenia się cyklu inflacyjnego już za kilka lat. – Chcemy tego uniknąć – zaznaczył były premier.
Na obronę polityki rządu Kaczyński przywołał wskaźniki wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw, który nadal utrzymuje się na poziomie zbliżonym do inflacji. Dla jasności, w czerwcu tego roku inflacja (15,5 proc.) była o 2,5 pkt proc. wyższa od wzrostu wynagrodzeń (13 proc.). – Wiem, że dla wielu ta inflacja jest problemem, ale liczymy, że niebawem zacznie się na tym niebie przejaśniać. Nie chcemy terapii szokowej – zapewnił prezes PiS-u.
Z ostatnim zdaniem Kaczyńskiego nie sposób się nie zgodzić. Zwłaszcza, że jest coraz więcej twardych danych, które pokazują to czarno na białym. W badaniu YouGov dla More in Common Polska aż 72 proc. respondentów wskazało, że inflacja i rosnące ceny to obecnie najważniejsza kwestia, z którą mierzy się Polska. Drugą odpowiedzią w zestawieniu była wojna w Ukrainie i zagrożenie rosyjską agresją. Rzecz w tym, że tę opcję wybrało 42 proc. badanych.
W pierwszej piątce wyzwań stojących przed państwem polskim znalazły się jeszcze: napływ uchodźców z Ukrainy (30 proc.), stosunki Polski z Unią Europejską (25 proc.) oraz jakość i dostępność ochrony zdrowia (19 proc.). Zaledwie co dziewiąty badany (11 proc.) w odpowiedzi na pytanie ankieterów wymienił pandemię koronawirusa, a jeszcze mniej (8 proc.) kwestię dostępności mieszkań.
Adam Traczyk, dyrektor More in Common Polska, w rozmowie z Interią podejście Polaków do inflacji i rosnących cen z jednej, a wojny w Ukrainie z drugiej strony tłumaczy, mówiąc, że “koszula bliższa ciału”. – Co więcej, drożyzna jest zjawiskiem powszechnym. 99 proc. Polaków odczuwa wzrosty cen, a do tego niemal połowa respondentów deklaruje, że radzi sobie z nimi z trudem lub nie radzi sobie wcale. Wojna za naszą wschodnią granicą choć pozostaje silnym źródłem niepokoju, to została jednak już trochę oswojona – analizuje.
W tym kontekście warto przywołać również słowa dr. Jana Czarzastego, socjologa ekonomii ze Szkoły Głównej Handlowej: – Obecny kryzys dotyka nas wszystkich – jednych mniej, innych bardziej. Zależność jest prosta – im ktoś uboższy, tym większą część swojego domowego budżetu przeznacza na zaspokajanie podstawowych potrzeb, czyli przede wszystkim na żywność. Do tego mamy jeszcze do opłacenia rachunki, na czele z mediami, które drożeją i drożeć nie przestaną – przestrzegał socjolog ekonomii.
Jak dodał wówczas dr Czarzasty, naturalnym jest, że “najmocniej kryzys uderzy w najbiedniejszych, a to zdecydowana większość naszego społeczeństwa, chociaż – o ironio – duża część z nich identyfikuje się z klasą średnią”. Mniej zamożny elektorat to w dużej mierze wyborcy partii rządzącej, co dla rządu powinno być dodatkową przestrogą.
Nawet w elektoracie obozu władzy więcej osób wskazuje, że najpoważniejszym wyzwaniem stojącym przed Polską jest dzisiaj inflacja i wzrost cen (66 proc.), a nie wojna w Ukrainie i groźba rosyjskiej agresji (57 proc.). Wśród wyborców formacji opozycyjnych różnica wskazań jest zdecydowanie większa. Ich elektoraty znacznie bardziej obawiają się drożyzny niż inwazji naszego wschodniego sąsiada. W przypadku PO stosunek odpowiedzi wynosi 73 do 35 proc., w Polsce 2050 – 81 do 43 proc.; w Nowej Lewicy 70 do 36 proc., a w Konfederacji 89 do 24 proc.
Polacy mają też jednoznaczne zdanie w kwestii tego, kto odpowiada za ich coraz trudniejszą i bardziej uciążliwą sytuację materialno-bytową. Aż 62 proc. społeczeństwa uważa, że to polityka rządu jest winna takiemu stanowi rzeczy. Niespełna jedna trzecia ankietowanych (29 proc.) winą obarcza czynniki zewnętrzne i od polityki rządzących niezależne. Co jedenasty respondent nie ma w tej sprawie wyrobionego zdania.
Koreluje to z danymi, które możemy zobaczyć w cyklicznych badaniach CBOS-u. Polacy coraz bardziej niepokoją się zarówno ogólną sytuacją w kraju – w lipcu dobrze oceniało ją zaledwie 27, a źle aż 58 proc. Polaków – jak i kondycją naszej gospodarki. W tym drugim przypadku krytycznych ocen było aż 47 proc., podczas gdy pozytywnych zaledwie 20 (a więc mniej nawet od neutralnych).
Wątpliwym pocieszeniem dla PiS-u jest tutaj fakt, że elektorat tej partii w znacznej mierze (69 proc.) przyczyn problemów dopatruje się poza działaniami swoich reprezentantów. Krytycznie do działań rządu nastawionych jest 21 proc. wyborców “dobrej zmiany”. W przypadku wyborców partii opozycyjnych spojrzenie na sprawę jest diametralnie odmienne. Winy działań rządu dopatruje się tam między 71 a 91 proc. badanych. Winę czynników zewnętrznych dostrzega, w zależności od partii, między 7 a 22 proc. respondentów.
– Choć większość wyborców Prawa i Sprawiedliwości obwinia za kryzys czynniki będące poza wpływem rządzących, to i w tym elektoracie widać pewne pęknięcia – analizuje Adam Traczyk, dyrektor More in Common Polska. – To pokazuje, że i wśród wyborców PiS-u, którzy niekoniecznie należą do jej żelaznego elektoratu, szerzy się zwątpienie w zdolności obozu rządzącego do przeprowadzenia Polski przez kryzys. A bez mobilizacji tych wyborców PiS może zapomnieć o trzeciej kadencji – dodaje w rozmowie z Interią.
Problemy PiS-u w niedawnej rozmowie z Interią zauważył prof. Sławomir Sowiński. Politolog z UKSW zwrócił też jednak uwagę na ważną kwestię. – Wszyscy widzimy, że PiS znalazło się w defensywie, straciło zdolność manewru politycznego i narzucania narracji. Z drugiej jednak strony, trwałość sondaży partii rządzącej pokazuje, jak silne jest PiS w defensywie, jak mocno okopało się w przekonaniach politycznych – tak to szacuję – około 4-5 mln aktywnych wyborców – … czytaj dalej
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS