A A+ A++

Poniżej fragmenty artykułu o polskiej flocie handlowej, opublikowanego w krakowskim tygodniku ‘Nowości Ilustrowane’.

KOMANDOR H. PISTEL

O polską flotę handlową

Nie ulega wątpliwości, że Polska ma wszelkie dane na zajęcie poczesnego miejsca wśród państw europejskich. Górnośląski węgiel, małopolska ropa i sól, przemysł włókienniczy i żelazny, rolnictwo, cement powinny nam zapewnić lepszą przyszłość […]

Mamy również wszelkie dane dla rozwoju polskiego handlu. Zasadniczymi dlań warunkami są import i eksport […]

Jednakże handel dopiero wtedy może być w zupełności popłatnym, jeśli wszystkie jego obroty pieniężne, a więc i opłata środków lokomocji idą na korzyść Państwa. Wywożąc swe artykuły eksportowe na własnych statkach, nie opłaca się frachtu cudzoziemcom, a zarobek ze sprzedanego towaru zagranicą idzie w całości na korzyść bilansu własnego kraju. Taksamo z importem. Państwo o wielkim eksporcie, nie posiadające własnej floty nie wykorzystuje w zupełności eksportu do poprawy bilansu płatniczego, bo większa część sum, otrzymanych ze sprzedaży wywożonego towaru, zamiast powiększyć państwowe zasoby złota, idzie na opłatę cudzoziemskiego transportu.

Posiadanie własnej floty handlowej jest więc dla nas rzeczą pilną i konieczną, bo musimy się uniezależnić od zagranicy, zwłaszcza w takich warunkach jak obecnie […]

Że jednak flota handlowa istnieć może tylko wtedy, jeśli ma najzupełniej realne podstawy – dlatego też tą kwestię rozpatrzyć musimy jedynie z punktu widzenia „businessu” a nie pod względem patriotyzmu, entuzjazmu i t p.

Takie realne podstawy każda flota handlowa posiadać będzie, jeśli jest ona oparta na zdrowych zasadach handlowych, a więc jeśli jest w należyty sposób finansowana, jeśli ma taki teren działania, gdzie ma zapewniony obiekt przewozu (pasażerowie, czy towary) i gdzie warunki konkurencyjne z góry nie przesądzają o bankructwie.

Podając te punkty w stosunku do floty handlowej polskiej szczegółowemu badaniu konstatować musimy: Ustawa z dnia 28 maja 1920r. o polskich statkach handlowych (Dziennik Ustaw Nr. 47 z roku 1920) wymaga, żeby każdy statek polski t. j. pod banderą polską był w 60% własnością obywatela Rzeczypospolitej Polskiej, a tylko co najwyżej w 40% mogą w nim być zaangażowane kapitały zagraniczne.

[…]

Przy dzisiejszych cenach … trudno znaleźć na tyle kapitału czysto polskiego, bo i mały statek kosztowałby … sumy zastraszająco wysokie. Dlatego też ukazała się w roku 1921 nowa ustawa, która zezwala na zaciąganie hipoteki w walucie zagranicznej na statki polskie. Ma ona ułatwić polskim przedsiębiorstwom żeglugowym sfinansowanie, nie zmniejszając ingerencji i praw właścicieli Polaków i polskiego charakteru przedsiębiorstwa …  Stosunki handlowe między Polską, a państwami Bałtyckiemi osiągnęły takie stadium rozwoju, że ruch towarowy pomiędzy tym państwami już dziś wymaga utworzenia regularnej komunikacji morskiej pomiędzy portami tych państw. A w najbliższej przyszłości wzmocnić się musi ten ruch jeszcze kilkakrotnie.

[…]

Lecz linie takie regularne czy też trump pod banderą polską, mogą z powodzeniem prosperować tylko, o ile będą w stanie konkurencję ze statkami innych państw. Wobec tego, że ustawodawstwa poszczególnych państw wymagają określonej ilości załogi a nawet określonej płacy, nic dziwnego, że przedsiębiorstwa żeglugowe państw nie stawiających takich wymagań, same sobie określają ilość i płacę załogi, która zawsze niższa jest od rządowo wymaganej, i dlatego też mają łatwą konkurencję. […] Dlatego też polscy przedsiębiorcy okrętowi starają się we wszystkim stworzyć takie warunki, by statek polski nie miał trudniejszych od niemieckiego, sposobu zarobkowania. Tak n. p. załogi polskie otrzymują takie same płace jak niemieckie. To wszystko jest koniecznem dlatego, że tylko niemiecka flota handlowa może być poważnym, niebezpiecznym konkurentem floty polskiej, a to tak ze względów finansowych jak i geograficznych. Dotychczas jednak dzięki odpowiedniej polityce ze strony polskiej obie te floty skromna polska i potężna niemiecka istnieją obok siebie i żyją w pozornej zgodzie.

[…]

Handel, wymiana towarów pomiędzy Polską, a krajami bałtyckimi, skandynawskimi, Niemcami, Anglją, i Holandją wzrasta z każdym dniem. Już dziś znaczny ruch towarowy pomiędzy tymi państwami. Mamy wobec tego podstawę do stworzenia floty handlowej, nie mamy niebezpiecznej konkurencji, sytuacja jest dla nas przychylna, należy ją tylko odpowiednio wykorzystać.

Polska posiada wszelkie dane do ku temu, by stać się państwem morskim, jeśli ten pogląd w kołach finansowych, przemysłowych, i handlowych znajdzie nareszcie odpowiednie zrozumienie, będziemy mogli powiedzieć, że zrobiliśmy już połowę roboty.

[Pisownia oryginalna]

Cały numer tygodnika Nowości Ilustrowane z którego pochodzą fragmenty artykułu jest do pobrania w formacie pdf na stronie internetowej: https://docer.pl/doc/nv8v1ne

Notka biograficzna autora artykułu: Hugo Teofil Pistel (1890-1954). W latach I wojny światowej dowodził austro-węgierskimi okrętami podwodnymi U11 i U14 (zdobyczny ex francuski CURIE) jako Linenschiffleutnant. Jego stopień wojskowy w odrodzonej Polsce zweryfikowano na komandor porucznik. Od końca 1920 roku dowodził w Marynarce Wojennej dywizjonem ćwiczebnym. Hugo T. Pistel odszedł z marynarki z niejasnych powodów i w roku 1924 został redaktorem naczelnym miesięcznika “Morze”. Zmarł w Londynie w roku 1954.

https://www.graptolite.net/Facta_Nautica/press1/index.html

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułPrezes Barcelony Bartomeu podał się do dymisji
Następny artykułII liga M: Trochę gry, trochę przekładania i trochę nadganiania