A A+ A++

Jeśli w ciągu kolejnych dwóch dni nic się nie zmieni w relacjach handlowych USA i Chin, następny tydzień rozpocznie się od implementacji nowych ceł importowych.

Dla rynków jest to przypomnienie nieuchronnego ryzyka, które wisi nad globalną gospodarką, stąd nikt nie rezygnuje z defensywnych pozycji. Ale mamy koniec miesiąca i trochę szumu może zawsze wprowadzić porządkowanie portfeli na koniec okresu.

Odbicie rentowności obligacji skarbowych USA pomaga dolarowi, ale szkodzi długim pozycjom w złocie. Ale nie wyciągałbym daleko idących wniosków zwiastujących zwrot na rynkach. Mamy koniec miesiąca nakładający się na długi weekend w USA (Święto Pracy), zatem ruchy domykające pozycje są oczywistym rezultatem. Poza tym preferowane jest pozostawanie na defensywnych pozycjach w związku z nieuchronną eskalacją konfliktu handlowego. Od niedzieli administracja USA wprowadza nowe cła w wysokości 15 proc

. na kolejne towary z Chin o wartości 125 mld USD. Strona chińska już w ubiegłym tygodniu zapowiedziała działania odwetowe, ale wcale nie oznacza to, że nie może czegoś dodać w ten weekend. Choć prezydent Trump stwierdził wczoraj, że pewne rozmowy handlowe odbyły się z Chinami, a kolejne rozmowy zostały zaplanowane na przyszły miesiąc, to z rezerwą należy podchodzić do tego typu komentarzy. Wszak jeszcze na początku tygodnia przełom miał zapowiadać rzekomy telefon strony chińskiej z prośbą o wznowienie negocjacji. Minęły 4 dni i nikt w Pekinie nie chce potwierdzić, że do takiej rozmowy doszło. Wychodzi tu cała istotna ryzyka politycznego – jedno zdanie może wszystko zmienić albo nie zmienić nic, jeśli nie znajdzie prędko konfirmacji. A inwestorów zmusza to do czekania w niezdecydowaniu.

Euro pozostaje pod presją, gdyż inwestorzy są już myślami przy 12 września i posiedzeniu EBC, na którym ma zostać ogłoszony pakiet luzowania monetarnego. Obniżka stóp procentowych i restart programu skupu aktywów są oczywistymi argumentami do osłabienia waluty. Jednak wczoraj padł sygnał, że nie wszyscy w Radzie Prezesów banku zgadzają się z ekspansywnym podejściem. Klaus Knot powiedział, że aktualnie nie ma potrzeby wznawiać QE. Jego zdanie może się zmienić, jeśli wróci ryzyko deflacji, ale do tego czasu Knot chciałby pozostawić sobie zapas amunicji. Czy słowa Knota mogą sugerować mniejsze szanse na „bazookę” EBC we wrześniu? Nie sądzę. W banku przeważają obawy o sytuację gospodarczą i większość widzi potrzebę reakcji, a jak przed kilkoma dniami stwierdził Olli Rehn z EBC, „lepiej jest przeszacować z pakietem niż nie doszacować”. Rehn będzie dziś ponownie przemawiał i może kolejny raz zatrząść rynkiem euro. Bez wątpienia rynek już częściowo zdyskontował nowy pakiet luzowania EBC, ale potwierdzenie oczekiwań w kontrze do wczorajszych słów Knota może być dobrym pretekstem by pchnąć EUR/USD pod 1,10. 

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
 

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułCzy ubezpieczenie komunikacyjne jest obowiązkowe?
Następny artykułKomentarz surowcowy DM BOŚ – ropa naftowa, srebro