To przejdzie do historii operacji hybrydowych. W pierwszą sobotę września pod trumpistowskim hasłem “Czechy najpierw” na plac Wacława wyległo 70 tys. ludzi. Protest był pokojowy, ale wykrzykiwano antyrządowe hasła, a w morzu czeskich flag pojawiły się transparenty kwestionujące członkostwo Czech w UE i NATO. Przemawiali działacze partii spoza głównego nurtu – od neonazistów i skrajnej prawicy po nacjonalistów i twardogłowych komunistów.
Organizatorzy demonstracji wykorzystali narastającą frustrację z powodu coraz bardziej katastrofalnych konsekwencji ekonomicznych wojny w Ukrainie. Na fali społecznego gniewu przebili się z postulatami brzmiącymi tak, jakby wymyślono je w Moskwie – żądali dymisji rządu, wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy, zniesienia sankcji i negocjacji krótkoterminowych umów na dostawy gazu i ropy z Rosji. Uruchomili przy tym niebezpieczny proces, który w najczarniejszym scenariuszu może doprowadzić do upadku proukraińskiego rządu Petra Fiali. Kolejne demonstracje są bowiem planowane na przełom września i października.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS