Więcej informacji o Polsce i świecie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Gdy klient zgłosił, że w łazience wynajmowanego apartamentu, znajdują się robaki, personel z niedowierzaniem przyjął to zażalenie. Okazało się, że to larwy muchy plujki, które nie mogły same znaleźć się w takim miejscu jak hotelowa łazienka, bo żerują na rozkładającym się mięsie.
Mężczyzna źle trafił ze swoim pomysłem, ponieważ Witold Kisała, dyrektor zarządzający Hotelami Cristal Park z wykształcenia jest biologiem. Szybko więc zorientował się, że robaki zostały podłożone przez oszusta.
“Larwa jeszcze we wczesnym stadium rozwoju, znajdująca się w czystej łazience, gdzie nie ma żadnego mięsa, nic nie śmierdzi? Skąd miałaby się tam wziąć?” – mówił w Radiu Kraków.
Oszust nie przebierał jednak w środkach, żeby wyłudzić pieniądze. Pisał oczerniające komentarze w internecie, nasłał kontrolę sanepidu, udawał także dziennikarza lokalnej gazety, który zbiera materiały do artykułu o skandalu w hotelu. Sądził, że w ten sposób nastraszy właściciela obiektu, a tylko go rozsierdził. Witold Kisała zgłosił sprawę na policję. Klient szedł jednak w zaparte, dlatego sprawa trafiła do sądu.
Pierwsza taka sprawa
Sąd poprosił o opinię m.in. biegłą entomolog, która zeznała, że larwy much w drodze naturalnej nie mogły się znaleźć w łazience hotelowej. “Nie mogą funkcjonować bez źródła pokarmu w postaci rozkładającego się mięsa w tym pokoju lub w pokoju obok, ewentualnie w koszach na odpadki. Kontrola przeprowadzona przez sanepid nie wykazała tego rodzaju sytuacji” – mówiła. Znawczyni owadów dodała, że larwy tego rodzaju są wykorzystywane jako przynęta wędkarska. W związku z tym są łatwo dostępne.
Mężczyzna został skazany na kwotę 500 złotych grzywny oraz 150 złotych kosztów sądowych. Mimo wszystko ten szedł w zaparte i odwołał się od wyroku. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego, który podtrzymał ten wyrok i nakazał mężczyźnie zapłatę dodatkowych 100 złotych za koszty postępowania odwoławczego.
“W przeszłości mieliśmy sprawy polegające na wyłudzeniu usługi hotelowej natomiast tego rodzaju sprawy, w której zostałoby wykazane, iż klienci zachowali się w taki sposób, trafiła na wokandę tarnowskiego sądu po raz pierwszy. W tym sensie ma ona charakter precedensowy” – przyznaje rzecznik tarnowskiego sądu, sędzia Tomasz Kozioł.
To jeszcze nie koniec
Szef Cristal Parku oczekuje jeszcze na przeprosiny. Wprawdzie negatywne komentarze na temat hotelu zniknęły, ale przez 16 miesięcy były widoczne, dlatego oczekuje na sprostowanie. Jeśli się ich nie doczeka, nie wyklucza, że wystąpi do sądu cywilnego o szarganie dobrego imienia.
Źródło: Radio Kraków
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS