A A+ A++

“Nie kupuję już sobie batonów, cukierków i słodkich bułek z kruszonką. Mój stół przypomina ogród pełen kolorów. Jem dużo owoców, pomidorów, ogórków i grochu. Dopiero gdy nadchodzi wieczór, czuję taki głód, że zapominam o swoim postanowieniu, czuję taki głód, że pochłaniam góry tłustych wędlin i cały słój truskawkowego dżemu. Czasami myślę, że skutecznie odchudzić mnie może tylko dobra wróżka, która sprawi cud i będę jadła tak mało, jak wróbelek. Przestanę być gruba, pozostanę tylko chuda” – brzmi treść dyktanda, przygotowanego dla dziesięciolatków.

Celem zadania było sprawdzenie znajomości ortografii, a konkretnie zasad pisowni “ó” i “u”, ale Monika Zaremba-Dragan uważa, że być może chodziło również o poruszenie tematu nadwagi wśród młodych osób. – To palący problem, o którym trzeba rozmawiać z uczniami, ale na pewno nie w taki sposób. Potrzebna jest edukacja. Odczytanie pozornie niewinnej historyjki, może mieć poważne konsekwencje. – mówi Monika Zaremba-Dragan rozmowie z WP Kobieta.

Dietetyczka podejrzewa, że po takim dyktandzie, uczniowie mogli zacząć dogryzać rówieśnikom z nadwagą. – To idealny pretekst do niefajnych zaczepek. Często współpracuję z dziećmi, które mówią, że są szykanowane i zaczepiane ze względu na to, ile ważą. Uwagi mogą sprawić, że dziecko jeszcze bardziej umocni swoje złe nawyki żywieniowe, jeśli wynikają one np. z braku umiejętności radzenia sobie ze stresem czy negatywnymi emocjami. Nie zapominajmy, że młody człowiek jest bardzo podatny na to, co mówi do niego grupa rówieśnicza – tłumaczy.

Monika Zaremba-Dragan dostrzega poważny merytoryczny błąd w przekazie płynącym z dyktanda. – Padają słowa, że pomóc może tylko wróżka, która sprawi cud. Później dziecko może uwierzyć, że pomogą mu jakieś “magiczne” tabletki na odchudzanie lub inne sposoby, które są jedynie chwytami marketingowymi – mówi nam.

– Ponadto w ten sposób jedynie wzmacnia się w młodym człowieku poczucie, że jest skazane na życie z nadwagą czy otyłością. A tak wcale nie jest i nie potrzeba cudu, tylko pomocy specjalisty – tłumaczy.

Ekspertka dzieli się sprawdzonym sposobem. – Podczas pracy z dziećmi staram się stopniowo zmieniać nawyki żywieniowe dzieci i ich rodzin, najczęściej metodą stopniowych kroków połączonych z edukacją. Dzięki temu, w sposób planowany, regulujemy pory posiłków, stopniowo ograniczamy słodycze, fast foody, zwiększamy spożycie “zdrowych” produktów, czy zwiększamy zainteresowanie tematem zdrowego odżywiania – mówi.

– Poza bardzo zaawansowanymi przypadkami, moim zdaniem metoda ta przynosi najlepsze rezultaty. Nie ma w niej mowy o rygorystycznym przestrzeganiu diety, lecz stopniowym i sukcesywnym działaniu. Nie każdy dorosły jest w stanie zmotywować się na tyle, żeby wywrócić do góry nogami swoją codzienność i skrupulatnie przestrzegać jadłospisu, co dopiero dziecko – zauważa.

Na koniec dietetyczka podkreśla, jak ważna jest wyrozumiałość i cierpliwość podczas budowania zdrowych nawyków żywieniowych u dziecka. – Trzeba pamiętać, że nie chodzi tylko o jedzenie, ale i sposób regulowania emocji, brak aktywności czy negatywny wpływ reklamy i środowiska. Negatywne uwagi kierowane w stronę osoby w okresie rozwojowym, często są pierwszym krokiem do zaburzeń odżywiania – dodaje Monika Zaremba-Dragan.

Drogie użytkowniczki, mamy dla Was otwartą rekrutację do testowania kosmetyków marki Ziaja. Jeśli macie ochotę dostać zestaw kosmetyków i sprawdzić, jak działają, zgłoszenia zbierane są Tutaj.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułPoznaliśmy patrona pasażu na osiedlu Niepodległości!
Następny artykułNarybek Stali Niewiadów po raz kolejny z medalami