Facebook (i jego wpływ na nasze życie) może już dzisiaj przerażać. W przyszłości jednak chce wypuścić na rynek gadżet, który przeraża jeszcze bardziej.
Przerażająca obietnica Facebooka
Zostawiamy masę danych na Facebooku. Uzależniamy się od niego, w zamian otrzymując obietnicę wygodniejszego i pełniejszego życia. Obejrzyj sobie The Social Dilemma na Netfliksie, by zrozumieć, jak to działa albo przeczytaj Zero Marca Elsberga, by zobaczyć, dokąd może nas to zaprowadzić. I oczywiście wiele zależy od tego, nie CZY, lecz JAK korzystamy z mediów społecznościowych i samo konto na FB nie oznacza od razu problemu. Niemniej jednak właśnie to JAK korzystamy z tego portalu (i swoich urządzeń) ma się w przyszłości zmienić. Technologiczny dział firmy Marka Zuckerberga obiecuje coś wspaniałego, ale nietrudno zobaczyć w tym coś raczej przerażającego.
Facebook chciałby, żebyśmy za 10 lat korzystali ze specjalnych opasek na nadgarstki. Te miałyby wykorzystywać sztuczną inteligencję i w pewnym sensie opierać się na stałym połączeniu z naszym umysłem. Dzięki temu portal zawsze wiedziałby, co, kiedy i w jaki sposób chcesz zrobić i… pomógłby ci to zrobić.
Czy Facebook chce ci czytać w myślach?
Brzmi jak czytanie w myślach? Cóż, nie do końca, bo opaska nie byłaby połączona bezpośrednio z mózgiem, lecz przechwytywałaby wysyłane przezeń sygnały do mięśni, aby zrealizować je bez konieczności angażowania dłoni czy palców albo też bez konieczności korzystania z dodatkowych urządzeń.
Same założenia są jednak podobne i niewykluczone, że kolejnym etapem rozwoju byłby właśnie taki „nasłuch”. Mimo to Facebook przekonuje, że nie ma się czego obawiać. Jak tłumaczy, „robisz wiele zdjęć, ale udostępniasz tylko kilka z nich – podobnie masz wiele myśli, ale rzeczywiście wykorzystujesz tylko niektóre”. Gdy chcesz coś zrobić, mózg na przykład wysyła informację do dłoni i palców, które to – dajmy na to – zaczynają coś pisać. Gadżet Facebooka ma to upraszczać i w cyfrowy sposób pisać to, co chcesz napisać. – „Chodzi o dekodowanie sygnałów – czynności, które i tak zdecydowałeś się wykonać – i tłumaczenie ich na cyfrowe polecenia dla twojego urządzenia”.
Oczywiście nie chodzi tylko o pisanie. W równie prosty sposób przetłumaczone mogą być rozmaite inne polecenia – przełączanie utworów na Spotify, uruchomienie tej lub innej aplikacji czy odwiedzenie jakiejś konkretnej strony w Internecie.
Inteligentne głośniki są złe? To jakie jest to?
I pomyśleć, że uważaliśmy za rażące naruszenie prywatności nieustanny nasłuch naszych słów ze strony inteligentnych głośników, takich jak Amazon Echo czy Google Home. Tutaj tymczasem mówimy o nieustannym nasłuchu komunikacji naszego mózgu z mięśniami.
Podobnie jak w przypadku inteligentnych głośników jesteśmy zapewniani, że może i gadżet będzie słuchać cały czas, ale słyszeć będzie tylko wtedy, gdy powinien. – „Przede wszystkim nasz system jest tworzony w sposób odpowiedzialny. Od podstaw jest budowany z myślą o prywatności i bezpieczeństwie” – czytamy w oficjalnej notce prasowej poświęconej temu rozwiązaniu. Co zrobisz z tym zapewnieniem, to już twoja sprawa, ale pozwólmy jeszcze Facebookowi wytłumaczyć…
Jaki cel ma przyświecać tworzeniu takiego gadżetu?
Otóż chodzi o przyspieszenie i zwiększenie intuicyjności interakcji z komputerem. Szybciej jest pomyśleć niż napisać albo napisać na czymkolwiek niż na konkretnym urządzeniu. Dziś zaś szybkość niewątpliwie jest w cenie. Gdy chcemy osiągać coraz więcej, czasu zdaje się być coraz mniej – to ma być sposób na optymalizację.
Ale czas to tylko jeden aspekt. Gadżet może również zwiększać wygodę, ograniczać kontakt wzrokowy z ekranami, eliminować literówki w pisemnych wypowiedziach i ujednolicać sposoby wprowadzania tekstu, bo to ty jesteś klawiaturą. Mało tego, po pewnym czasie użytkowania, opaska ma nie tylko robić to, o czym pomyślimy, ale nawet domyślać się, o czym możemy pomyśleć. Jeśli na przykład wychodząc z domu zawsze włączamy codzienną playlistę na Tidalu, to przy kolejnym wyjściu zrobi się to samo. Gdyby odsunąć wszystkie dystopiczne wizje i potencjalne zagrożenia, brzmi to naprawdę wspaniale. Pytanie, czy ich odsuwanie to dobry pomysł.
A dlaczego gadżet przyjmuje formę opaski na nadgarstek?
Bo to uwspółcześniona forma kajdanek. Ponieważ Facebook doszedł do wniosku, że to najlepsze rozwiązanie – smartwatche i smartbandy udowodniły, że nie mamy nic przeciwko noszeniu tego typu akcesoriów, a równocześnie mogą one stale stykać się ze skórą. To ważne, ponieważ istotnym elementem systemu jest EMG (elektromiografia), czyli wykorzystanie czujników do tłumaczenia sygnałów z nerwów na cyfrowe polecenia. Na nadgarstku są one tak wyraźne, że precyzja odczytów ma być bardzo wysoka.
Tak jak gadżet Facebooka jest póki co tylko wizją, tak i nasze przemyślenia, są tylko próbą dostrzeżenia potencjalnych zagrożeń, jak i możliwości. Które z tych dwóch ostatnich przeważają według ciebie?
Źródło: Tech@Facebook, informacja własna. Wszystkie grafiki w tekście pochodzą od Facebooka.
Czytaj dalej o Facebooku:
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS