Alfred Adamiec: To prawda, wprawdzie nic nowego tej skali – mam na myśli gwałtowność rozprzestrzeniania się – nie nastąpiło, ale też wojna trwa i co gorsze zaczynamy się do niej przyzwyczajać, pandemia też nie odeszła, a my wróciliśmy do starych przyzwyczajeń. Bardzo szybko odeszliśmy od nawyków mających na celu ochronę naszego zdrowia, nie utrwaliliśmy ich.
Czyli niczego nas tamte zagrożenia nie nauczyły?
Niczego na trwałe.
To może wyciągnęliśmy wnioski z zagrożeń ekonomicznych?
Tu też byłbym ostrożny. Rzeczywiście mieliśmy wybuch inflacji, która w pewnym momencie dała nam się ostro we znaki, ale wbrew przewidywaniom aż tak długo z nią nie walczyliśmy. Wystarczyło podniesienie stóp procentowych, w efekcie nastąpił spadek chęci zakupowych i inflacja wygasła.
Gdyby nie zbyt luźna polityka fiskalna, to wygasłaby jeszcze szybciej i jej poziom już dawno znalazłby się w celu inflacyjnym.
Ma pan na myśli działania rządu, które doprowadziły do wręcz dramatycznego przyrostu deficytu?
Tak, nie nastąpiło wstrzymanie rozdawnictwa, wręcz przeciwnie, dziś mamy rekordowy deficyt i ukrywany w różnych instytucjach dług i teraz okazuje się, że grozi nam przekroczenie konstytucyjnego progu 60 proc. długu w relacji do PKB, czym jakoś nikt się specjalnie nie przejmuje.
Ale też nikt tego nie ukrywa – w oficjalnym dokumencie ministerstwa finansów mówiącym o redukcji deficytu zakłada się taką ewentualność, ale wyraźnie zaznacza, że będzie to przejściowe.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS