Wypadek na ul. Woronicza, w którym zginęły dwie kobiety, a kilka osób zostało rannych, wywołał lawinę pytań o stan bezpieczeństwa w Warszawie. Radni krytykują drogowców, bo od siedmiu lat wiedzieli, że piesi są zagrożeni na mokotowskim przejściu. We wtorek marsz protestacyjny.
Warszawiacy poruszeni tragicznym wypadkiem na ul. Woronicza. Kierowca, który pędził SUV-em, zabił przechodzącą na przejściu 48-letnią kobietę. A potem wjechał w ludzi czekających na przystanku przed zajezdnią autobusową. W drodze do szpitala zmarła następna kobieta w wieku 52 lat. O życie walczy 3,5-letnie dziecko. W szpitalach jest jeszcze troje rannych pasażerów komunikacji miejskiej. W sumie według policji ucierpiało dziewięć osób na przystanku.
“Śledczy pod nadzorem prokuratury ustalają przyczyny i okoliczności tragicznego wypadku drogowego” – poinformowała w środę, 14 sierpnia Komenda Stołeczna Policji. Dodała, że zatrzymała 45-letniego kierowcę, który miał pobraną krew do dokładnych badań toksykologicznych. Wstępnie ustalono, że nie prowadził samochodu pod wpływem alkoholu ani narkotyków.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS