rozwiń ›
Wodór tankujesz jak benzynę i nie ma ciężkich baterii
Tomasz Sewastianowicz: Wodór to fanaberia czy przyszłość motoryzacji? W Polsce działają są już pierwsze ogólnodostępne stacje wodorowe. Jak chcecie przekonać kierowców do zakupu Mirai?
Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe: Toyota Mirai jest w tej chwili jedynym na rynku samochodem elektrycznym bez jego wad. To auto, w którym ogniwo paliwowe przetwarza wodór na energię elektryczną. Zasięg nie jest w nim problemem, ponieważ na jednym tankowaniu 5 kg paliwa możemy przejechać nawet do 650 km, czyli tak jak normalnym samochodem. Czas ładowania także nie stanowi przeszkody – wodór na stacji uzupełniamy w ciągu 3-5 minut niczym tankowanie benzyny.
Dzisiaj klienci najczęściej rezygnują z zakupu auta elektrycznego właśnie przez długi czas ładowania i problemy z zasięgiem. Wodorowej Toyoty takie ułomności nie dotyczą, więc jest to najlepszy wybór, jeśli ktoś chce mieć samochód na prąd, który w dodatku oczyszcza powietrze. Mirai to także początek ekspansji aut elektrycznych, w których nie mamy bardzo drogich i ciężkich baterii ważących często 600, 700 a nawet 800 kg. Oczywiście cały czas ograniczeniem są stacje, jednak w najbliższych kilku miesiącach powstanie ich co najmniej kilka w wielu głównych miastach. Dlatego np. z Warszawy nad morze bez problemu pojedziemy Toyotą Mirai, zatankujemy ją w Gdańsku czy w Gdyni i wrócimy do domu. Podobna podróż typowym elektrykiem stanowi znacznie większe wyzwanie.
Może być trzy razy tańszy niż obecnie. Wodór zmieni wszystko
Jednak tak jak nie każdy prąd do auta elektrycznego jest zielony i tak samo nie każda produkcja wodoru pachnie fiołkami…
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS