A A+ A++

Przed dwumeczem Porto z Chelsea zdecydowanym faworytem był zespół z Londynu, który jednak do tego spotkania przystępował po katastrofalnej wpadce w lidze z West Bromwich 2:5, która była pierwszą porażką Chelsea za kadencji Thomasa Tuchela. Porto jednak już przeciwko Juventusowi pokazało, że jest w stanie sprawić niespodziankę i przeciwko Chelsea chciało dokonać kolejnej sensacji.

Zobacz wideo
“Plan Kloppa nie wypalił. Liverpool wyszedł na miękkich nogach”

Pierwsza połowa spotkania na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan w Sewilli (oba mecze tej rywalizacji zostaną rozegrane na tym obiekcie) pokazywała, że piłkarze Sergio Conceicao nie zamierzają się zadowalać na awansie do ćwierćfinału. To oni górowali w większości statystyk. Stwarzali też zdecydowanie więcej okazji bramkowych. Najbliżej gola był Mateus Uribe, którego efektowny strzał poszybował tuż nad poprzeczką bramki gości. 

Wściekły Kimmich krzyczał do trenera Bayernu: “Zmień go, gościu!”. Flick spóźnił się i Bayern stracił gola

Problem Porto polegał na tym, że Chelsea była drużyną zdecydowanie skuteczniejszą i do wyjścia na prowadzenie potrzebowała zaledwie jednego strzału w całej pierwszej części gry. W 33. minucie, po podaniu Jorginho, kapitalnie zabrał się z piłką Mason Mount i płaskim strzałem z kilkunastu metrów pokonał Agustina Marchesina. 

Porto próbowało jeszcze odpowiedzieć. Szczęścia próbował Jose Corona, próbował także po rzucie rożnym Pepe, ale Edouard Mendy nie dał się zaskoczyć ani razu, dzięki czemu do przerwy Chelsea schodziła z jednobramkowym prowadzeniem. 

Druga część spotkania rozpoczęła się od sytuacji z obu stron. Najpierw, po zagraniu Masona Mounta, spudłował głową Timo Werner. W odpowiedzi “oko w oko” z Edouardem Mendym stanął Moussa Marega, ale przegrał ten pojedynek z golkiperem Chelsea. Minimalnie niecelnie uderzał także Luis Diaz, a po drugiej stronie boiska po błędzie bramkarza Porto fatalnie spudłował Mason Mount, ale miał w pewnym sensie szczęście, że podający mu Timo Werner był na spalonym. 

Chelsea kontrolowała boiskowe wydarzenia w drugiej połowie i w końcówce ruszyła po drugiego gola. Najpierw, w doskonałej sytuacji w poprzeczkę uderzył Christian Pulisić. Skuteczniejszy w 85. minucie był od amerykańskiego kolegi Ben Chilwell. Angielski obrońca dostał długie podanie na lewe skrzydło, po błędzie obrońcy Porto popędził na bramkę rywala, minął Marchesina i skierował piłkę do pustej bramki. 

Smutny Robert Lewandowski w materiale Łączy Nas PiłkaRobert Lewandowski rozwiewa wątpliwości! Fatalne informacje dla Bayernu

Chelsea blisko półfinału. Z kim zagra?

Chelsea pokonała “na wyjeździe” FC Porto 2:0 i zrobiła ogromny krok w kierunku półfinału Ligi Mistrzów. Tylko kataklizm mógłby sprawić, że piłkarze Thomasa Tuchela straciliby tak dużą przewagę w rewanżu, który odbędzie się już we wtorek. W półfinale zwycięzca tej pary zmierzy się z Realem Madryt lub Liverpoolem (3:1 w pierwszym meczu).

FC Porto – Chelsea 0:2 (0:1)

Bramki: Mount 33′, Chilwell 85′.

FC Porto: Marchesin – Manafa (84′ F. Conceicao), Mbemba, Pepe, Sanusi – Corona, Grujić, Uribe, Otavio (84′ T. Martinez) – Marega (84′ Vieira), Luis Diaz.

Chelsea: Mendy – Azpilicueta, Christensen, Ruediger – James (80′ T. Silva), Jorginho, Kovacić (90′ Emerson), Chilwell – Mount (80′ Kante), Havertz (65′ Giroud), Werner (65′ Pulisić). 

Żółte kartki: Mbemba, Grujić.
Sędzia: Slavko Vincić (Słowenia) 

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułEkstraklasa koszykarzy. Kwestia awansu w rywalizacji Spójnia – Zastal rozstrzygnęła się po dogrywce
Następny artykułSzalony mecz i pięć goli w starciu Bayernu z PSG! Mbappe poprowadził PSG do triumfu