A A+ A++

W Sejmie widać wyraźną antyalkoholową krucjatę. Nastąpił istny
zalew projektów zmian przepisów trzeźwościowych. Cztery są w
Sejmie, a piąty pokazało pokazało Ministerstwo Zdrowia (choć jeszcze nie
przyjął go rząd). Każdy na swój sposób przewiduje restrykcje w
dostępności alkoholu i w zasadach jego promocji. Wszystkie dotyczą
ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Festiwal
nowych zakazów

Projekt
Ministerstwa Zdrowia (oznaczony w rządowym wykazie prac
legislacyjnych jako UD147) zaostrza regułę związaną z
udokumentowaniem pełnoletności osób kupujących napoje alkoholowe.
Tak jak dotychczas, gdy są wątpliwości, czy nabywca jest
pełnoletni, można będzie od niego zażądać dokumentu tożsamości.
Jednak dodany ma być przepis kategorycznie zabraniający w takim
przypadku sprzedaży alkoholu, gdy nabywca dokumentu nie okaże.

Resort
zdrowia chce też rozszerzyć dzisiejsze przepisy o zakazie sprzedaży
alkoholu w opakowaniach, których wygląd może budzić u nabywców
przyjemne skojarzenia, m.in. z atrakcyjnością seksualną, relaksem
lub wypoczynkiem, nauką lub pracą, sukcesem zawodowym lub życiowym.
Na rynku pojawiają się bowiem napoje alkoholowe w opakowaniach w
postaci tubek czy też saszetek, wizualnie podobnych do opakowań
musów owocowych czy przekąsek śniadaniowych m.in. dla dzieci i
młodzieży. Takie ograniczenia już dziś istnieją co do piwa, a
miałyby być rozszerzone na wszystkie napoje alkoholowe.

Autorzy
projektu chcą wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu w formie innej
niż płynna. Ma to być odpowiedź na pojawienie się na rynku
alkoholi m.in. w postaci proszku, kryształu, żelu lub pasty. Jak
stwierdzono w uzasadnieniu, „istnieją obawy, że alkohol w takiej
postaci bardziej skłania do jego używania, szczególnie przez
młodzież, gdyż wydaje się być czymś nowym, a także o wiele
ciekawszym w formie”.

Czytaj więcej

Krzysztof A. Kowalczyk: Nocna prohibicja pełna hipokryzji

W
projekcie MZ zaproponowano też podwyższenie grzywien za
niedozwoloną reklamę lub promocję napojów alkoholowych.
Dzisiejsze widełki kwot od 10 do 500 tys. zł mają być podniesione
do 20-750 tys. zł.

Dość
istotnym ograniczeniem ma być też zakaz promocji piwa poprzez
rabaty, publiczną degustację napojów alkoholowych, rozdawanie
rekwizytów związanych z piwem. Dotychczas piwo korzystało z
wyjątkowego traktowania, dopuszczającego jego promocję w
ograniczonym zakresie.


1 mln

– tyle, według projektu Lewicy, ma wynieść maksymalna grzywna za naruszenie zakazu reklamy i promocji alkoholu

W
Sejmie jest też projekt posłów Lewicy (nr druku 2007), który
przewiduje ograniczenia znacznie dalej idące, niż chce Ministerstwo
Zdrowia. Posłowie chcą niemal całkowitego zakazu reklamy i
promocji piwa (podobnie jak innych napojów alkoholowych). Zakazana
ma być sprzedaż alkoholu na stacjach paliw. Miałby też
obowiązywać całkowity zakaz sprzedaży alkoholi między 22.00 a 6.00. Taka prohibicja nie dotyczyłaby miejsc, w
których alkohol jest podawany do spożycia (np. barów i
restauracji).

Posłowie
Lewicy chcą jeszcze bardziej drastycznych kar za naruszanie zakazu
reklamy i promocji napojów alkoholowych. Miałyby one wynosić od 30
tys. do 1 mln zł.

Projekt
posłów Polski 2050 (nr druku 2010) też drastycznie ogranicza
reklamę i promocję piwa. Poza tym zmierza do zakazu sprzedaży
produktów spożywczych, których nazwa, znak towarowy, kształt
graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame
z oznaczeniem napoju alkoholowego. Inny projektowany zakaz dotyczy
promocji napojów alkoholowych lub bezalkoholowych w formie loterii
promocyjnej, w której przewidzianą nagrodą są napoje alkoholowe
lub bezalkoholowe. Posłowie Polski 2050 chcą też zakazu sprzedaży
napojów alkoholowych, w których ilość nominalna napoju
alkoholowego nie przekracza 300 ml, w opakowaniach innych niż ze
szkła lub metalu.

Projekt
senacki (numer druku 1809) przewiduje znacznie mniejszy zakres zmian.
Zapisano w nim obowiązkowe umieszczanie na opakowaniach z alkoholem
informacji o szkodliwości spożycia alkoholu przez kobiety w ciąży.
Dziś wprawdzie takie ostrzeżenia się też pojawiają, ale
producenci robią to dobrowolnie.

Także
projekt posłów PSL ma dość ograniczony zasięg. Projektodawcy
chcą stworzenia ram prawnych dla promocji wina. Chodzi o festiwale
winiarskie i tzw. imprezy enoturystyczne, czyli coraz popularniejsze
odwiedzanie winnic w celu konsumpcji wina.

Ryzyko
fragmentacji unijnego rynku

Uzasadnienia
wszystkich tych projektów są podobne: chodzi o zdrowie obywateli,
zwłaszcza osób młodych. Jednak wprowadzanie takich zakazów może
się okazać niełatwe. Mogą one bowiem ograniczać swobodę
działalności gospodarczej firm zaangażowanych w produkcję, handel
hurtowy i detaliczny napojami alkoholowymi. I to na poziomie nie
tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej.

Na
razie projekty, które złożono w Sejmie trafiły do Komisji
Zdrowia. Ale zajmują się nimi nie tylko posłowie. Projekty
Lewicy i Polski 2050, czyli te jako zawierające przepisy potencjalnie mające
wpływ na podmioty z innych krajów Unii Europejskiej, zostały
zgłoszone do procedury notyfikacji unijnej. Jest ona nazywana TRIS
(Technical Regulations Information System), a dotyczy uzgadniania
przepisów technicznych. Oznacza to, że przed wdrożeniem takich
projektów krajowy ustawodawca musi wziąć pod uwagę zastrzeżenia
innych krajów UE oraz ewentualnie też Komisji Europejskiej. W
czasie procedury notyfikacyjnej regulacja nie może wejść w życie.
Ten czas zawieszenia dla obu projektów, pierwotnie ustanowiony do
kwietnia, został przedłużony do 20 lipca (PL 2050) i 27 lipca
(Lewica).

Ograniczenia z pewnością uderzą w producentów alkoholi, zwłaszcza piwa, ale także w branże z tym powiązane, w tym z gastronomią i handlem detalicznym. Ucierpią też przedsiębiorstwa zajmujące się organizacją rozrywki i wydarzeń kulturalnych, bo dotychczas branża piwowarska często była sponsorem wielu festiwali czy innych imprez

Jakub Bińkowski, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

W
ramach procedury TRIS swoje stanowisko do projektu Polski 2050
złożyła Komisja Europejska, rządy Węgier, Rumunii, Słowacji i
Francji, a także szereg organizacji gospodarczych. KE wezwała
projektodawców do sporządzenia bardziej szczegółowej oceny
skutków regulacji. Szczególne zastrzeżenia Komisji wzbudził zakaz
stosowania opakowań produktów alkoholowych, których wygląd może się kojarzyć
z produktami spożywczymi niezawierającymi alkoholu.
Według Komisji może to naruszać art. 34 Traktatu o Funkcjonowaniu
Unii Europejskiej, przewidującego swobodę handlu. Komisja zwraca
też uwagę na wiele nieprecyzyjnych sformułowań w projekcie, np.
odnoszących się do wyrobów bezalkoholowych.

W
szczególności Komisja zwraca uwagę na potencjalną niezgodność z
unijnymi przepisami dotyczącymi winiarstwa. Na przykład zgodnie z
unijnym rozporządzeniem nr 1308/2013, wina poddane dealkoholizacji
mogą być oznaczane w opisie sprzedażowym jako „wino”, a to
sprzeczałoby się z definicjami z projektu posłów Polski 2050.

Także
Węgry w swojej opinii wskazały na potencjalne naruszenie art. 34
TFUE. Zarzuciły też projektodawcom niedostateczną analizę skutków
regulacji. „Uzasadnieniu państwa członkowskiego powinna
towarzyszyć analiza odpowiedniości i proporcjonalności środka
przyjętego przez to państwo, a także dokładne dane na poparcie
jego argumentacji” – czytamy w węgierskiej opinii. Wskazano tu,
że taki obowiązek potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w
wyroku z 23 grudnia 2015 r., Scotch Whisky Association i in. (sygn.
C-333/14).


2 proc.

taki odsetek sprzedaży alkoholu jest realizowany na stacjach benzynowych

Na
możliwe naruszenie zasady swobodnego handlu wskazuje też rząd
rumuński. W swojej opinii zauważa, że proponowane ograniczenia
mogą wprowadzać „ukryte ograniczenie w handlu między państwami
członkowskimi, prowadząc do fragmentacji jednolitego rynku”.
Do
projektu posłów Lewicy swoje opinie złożyły Węgry, Rumunia i
Słowacja, a także Komisja Europejska. Opinie te nie są jeszcze
publicznie dostępne. Jednak w upublicznionych opiniach organizacji
gospodarczych widać ostrą krytykę projektu.

Na
przykład europejscy producenci piwa zrzeszeni w organizacji Brewers
of Europe zarzucają projektowi, że restrykcje idą zbyt daleko w
stosunku do potrzeb. Piętnują w szczególności zakaz sprzedaży
alkoholi na stacjach paliw i nocną prohibicję. Zarzucają też
projektowi niejasne i zbyt ogólne definicje, zwłaszcza pojęcia
„promocji” alkoholi. Uważają, że to podważa pewność i
przewidywalność prawną dla przedsiębiorców, dodatkowo
powiększoną surowymi sankcjami karnymi i administracyjnymi.

Z
kolei Światowa Federacja Reklamodawców (World Federation of
Advertisers) krytykuje całkowity zakaz promocji i reklamy alkoholi.
W jej opinii czytamy m.in., że taki zakaz może przenieść skutki
zupełnie inne od zamierzonych. Reklama odpowiedzialnego spożycia
alkoholu może bowiem wpływać na redukcję jego spożycia i
przyczynić się do zmniejszenia szkodliwych skutków społecznych.

Czytaj więcej

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułStan Wawrinka wycofał się z kwalifikacji w Rzymie, kończy udział
Następny artykułWyciekły zdjęcia z tegorocznej Met Gali? Internet już huczy