W Sejmie widać wyraźną antyalkoholową krucjatę. Nastąpił istny
zalew projektów zmian przepisów trzeźwościowych. Cztery są w
Sejmie, a piąty pokazało pokazało Ministerstwo Zdrowia (choć jeszcze nie
przyjął go rząd). Każdy na swój sposób przewiduje restrykcje w
dostępności alkoholu i w zasadach jego promocji. Wszystkie dotyczą
ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Festiwal
nowych zakazów
Projekt
Ministerstwa Zdrowia (oznaczony w rządowym wykazie prac
legislacyjnych jako UD147) zaostrza regułę związaną z
udokumentowaniem pełnoletności osób kupujących napoje alkoholowe.
Tak jak dotychczas, gdy są wątpliwości, czy nabywca jest
pełnoletni, można będzie od niego zażądać dokumentu tożsamości.
Jednak dodany ma być przepis kategorycznie zabraniający w takim
przypadku sprzedaży alkoholu, gdy nabywca dokumentu nie okaże.
Resort
zdrowia chce też rozszerzyć dzisiejsze przepisy o zakazie sprzedaży
alkoholu w opakowaniach, których wygląd może budzić u nabywców
przyjemne skojarzenia, m.in. z atrakcyjnością seksualną, relaksem
lub wypoczynkiem, nauką lub pracą, sukcesem zawodowym lub życiowym.
Na rynku pojawiają się bowiem napoje alkoholowe w opakowaniach w
postaci tubek czy też saszetek, wizualnie podobnych do opakowań
musów owocowych czy przekąsek śniadaniowych m.in. dla dzieci i
młodzieży. Takie ograniczenia już dziś istnieją co do piwa, a
miałyby być rozszerzone na wszystkie napoje alkoholowe.
Autorzy
projektu chcą wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu w formie innej
niż płynna. Ma to być odpowiedź na pojawienie się na rynku
alkoholi m.in. w postaci proszku, kryształu, żelu lub pasty. Jak
stwierdzono w uzasadnieniu, „istnieją obawy, że alkohol w takiej
postaci bardziej skłania do jego używania, szczególnie przez
młodzież, gdyż wydaje się być czymś nowym, a także o wiele
ciekawszym w formie”.
Czytaj więcej
W
projekcie MZ zaproponowano też podwyższenie grzywien za
niedozwoloną reklamę lub promocję napojów alkoholowych.
Dzisiejsze widełki kwot od 10 do 500 tys. zł mają być podniesione
do 20-750 tys. zł.
Dość
istotnym ograniczeniem ma być też zakaz promocji piwa poprzez
rabaty, publiczną degustację napojów alkoholowych, rozdawanie
rekwizytów związanych z piwem. Dotychczas piwo korzystało z
wyjątkowego traktowania, dopuszczającego jego promocję w
ograniczonym zakresie.
1 mln zł
– tyle, według projektu Lewicy, ma wynieść maksymalna grzywna za naruszenie zakazu reklamy i promocji alkoholu
W
Sejmie jest też projekt posłów Lewicy (nr druku 2007), który
przewiduje ograniczenia znacznie dalej idące, niż chce Ministerstwo
Zdrowia. Posłowie chcą niemal całkowitego zakazu reklamy i
promocji piwa (podobnie jak innych napojów alkoholowych). Zakazana
ma być sprzedaż alkoholu na stacjach paliw. Miałby też
obowiązywać całkowity zakaz sprzedaży alkoholi między 22.00 a 6.00. Taka prohibicja nie dotyczyłaby miejsc, w
których alkohol jest podawany do spożycia (np. barów i
restauracji).
Posłowie
Lewicy chcą jeszcze bardziej drastycznych kar za naruszanie zakazu
reklamy i promocji napojów alkoholowych. Miałyby one wynosić od 30
tys. do 1 mln zł.
Projekt
posłów Polski 2050 (nr druku 2010) też drastycznie ogranicza
reklamę i promocję piwa. Poza tym zmierza do zakazu sprzedaży
produktów spożywczych, których nazwa, znak towarowy, kształt
graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame
z oznaczeniem napoju alkoholowego. Inny projektowany zakaz dotyczy
promocji napojów alkoholowych lub bezalkoholowych w formie loterii
promocyjnej, w której przewidzianą nagrodą są napoje alkoholowe
lub bezalkoholowe. Posłowie Polski 2050 chcą też zakazu sprzedaży
napojów alkoholowych, w których ilość nominalna napoju
alkoholowego nie przekracza 300 ml, w opakowaniach innych niż ze
szkła lub metalu.
Projekt
senacki (numer druku 1809) przewiduje znacznie mniejszy zakres zmian.
Zapisano w nim obowiązkowe umieszczanie na opakowaniach z alkoholem
informacji o szkodliwości spożycia alkoholu przez kobiety w ciąży.
Dziś wprawdzie takie ostrzeżenia się też pojawiają, ale
producenci robią to dobrowolnie.
Także
projekt posłów PSL ma dość ograniczony zasięg. Projektodawcy
chcą stworzenia ram prawnych dla promocji wina. Chodzi o festiwale
winiarskie i tzw. imprezy enoturystyczne, czyli coraz popularniejsze
odwiedzanie winnic w celu konsumpcji wina.
Ryzyko
fragmentacji unijnego rynku
Uzasadnienia
wszystkich tych projektów są podobne: chodzi o zdrowie obywateli,
zwłaszcza osób młodych. Jednak wprowadzanie takich zakazów może
się okazać niełatwe. Mogą one bowiem ograniczać swobodę
działalności gospodarczej firm zaangażowanych w produkcję, handel
hurtowy i detaliczny napojami alkoholowymi. I to na poziomie nie
tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej.
Na
razie projekty, które złożono w Sejmie trafiły do Komisji
Zdrowia. Ale zajmują się nimi nie tylko posłowie. Projekty
Lewicy i Polski 2050, czyli te jako zawierające przepisy potencjalnie mające
wpływ na podmioty z innych krajów Unii Europejskiej, zostały
zgłoszone do procedury notyfikacji unijnej. Jest ona nazywana TRIS
(Technical Regulations Information System), a dotyczy uzgadniania
przepisów technicznych. Oznacza to, że przed wdrożeniem takich
projektów krajowy ustawodawca musi wziąć pod uwagę zastrzeżenia
innych krajów UE oraz ewentualnie też Komisji Europejskiej. W
czasie procedury notyfikacyjnej regulacja nie może wejść w życie.
Ten czas zawieszenia dla obu projektów, pierwotnie ustanowiony do
kwietnia, został przedłużony do 20 lipca (PL 2050) i 27 lipca
(Lewica).
Ograniczenia z pewnością uderzą w producentów alkoholi, zwłaszcza piwa, ale także w branże z tym powiązane, w tym z gastronomią i handlem detalicznym. Ucierpią też przedsiębiorstwa zajmujące się organizacją rozrywki i wydarzeń kulturalnych, bo dotychczas branża piwowarska często była sponsorem wielu festiwali czy innych imprez
W
ramach procedury TRIS swoje stanowisko do projektu Polski 2050
złożyła Komisja Europejska, rządy Węgier, Rumunii, Słowacji i
Francji, a także szereg organizacji gospodarczych. KE wezwała
projektodawców do sporządzenia bardziej szczegółowej oceny
skutków regulacji. Szczególne zastrzeżenia Komisji wzbudził zakaz
stosowania opakowań produktów alkoholowych, których wygląd może się kojarzyć
z produktami spożywczymi niezawierającymi alkoholu.
Według Komisji może to naruszać art. 34 Traktatu o Funkcjonowaniu
Unii Europejskiej, przewidującego swobodę handlu. Komisja zwraca
też uwagę na wiele nieprecyzyjnych sformułowań w projekcie, np.
odnoszących się do wyrobów bezalkoholowych.
W
szczególności Komisja zwraca uwagę na potencjalną niezgodność z
unijnymi przepisami dotyczącymi winiarstwa. Na przykład zgodnie z
unijnym rozporządzeniem nr 1308/2013, wina poddane dealkoholizacji
mogą być oznaczane w opisie sprzedażowym jako „wino”, a to
sprzeczałoby się z definicjami z projektu posłów Polski 2050.
Także
Węgry w swojej opinii wskazały na potencjalne naruszenie art. 34
TFUE. Zarzuciły też projektodawcom niedostateczną analizę skutków
regulacji. „Uzasadnieniu państwa członkowskiego powinna
towarzyszyć analiza odpowiedniości i proporcjonalności środka
przyjętego przez to państwo, a także dokładne dane na poparcie
jego argumentacji” – czytamy w węgierskiej opinii. Wskazano tu,
że taki obowiązek potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w
wyroku z 23 grudnia 2015 r., Scotch Whisky Association i in. (sygn.
C-333/14).
2 proc.
taki odsetek sprzedaży alkoholu jest realizowany na stacjach benzynowych
Na
możliwe naruszenie zasady swobodnego handlu wskazuje też rząd
rumuński. W swojej opinii zauważa, że proponowane ograniczenia
mogą wprowadzać „ukryte ograniczenie w handlu między państwami
członkowskimi, prowadząc do fragmentacji jednolitego rynku”.
Do
projektu posłów Lewicy swoje opinie złożyły Węgry, Rumunia i
Słowacja, a także Komisja Europejska. Opinie te nie są jeszcze
publicznie dostępne. Jednak w upublicznionych opiniach organizacji
gospodarczych widać ostrą krytykę projektu.
Na
przykład europejscy producenci piwa zrzeszeni w organizacji Brewers
of Europe zarzucają projektowi, że restrykcje idą zbyt daleko w
stosunku do potrzeb. Piętnują w szczególności zakaz sprzedaży
alkoholi na stacjach paliw i nocną prohibicję. Zarzucają też
projektowi niejasne i zbyt ogólne definicje, zwłaszcza pojęcia
„promocji” alkoholi. Uważają, że to podważa pewność i
przewidywalność prawną dla przedsiębiorców, dodatkowo
powiększoną surowymi sankcjami karnymi i administracyjnymi.
Z
kolei Światowa Federacja Reklamodawców (World Federation of
Advertisers) krytykuje całkowity zakaz promocji i reklamy alkoholi.
W jej opinii czytamy m.in., że taki zakaz może przenieść skutki
zupełnie inne od zamierzonych. Reklama odpowiedzialnego spożycia
alkoholu może bowiem wpływać na redukcję jego spożycia i
przyczynić się do zmniejszenia szkodliwych skutków społecznych.
Czytaj więcej
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS