A A+ A++
fot. Klaudia Piwowarczyk

Cuprum Lubin sprawiło w Bełchatowie sporą niespodziankę, 3:0 pokonując miejscową PGE Skrę Bełchatów. – Graliśmy bardzo zespołową siatkówkę, praktycznie każdy wspomagał każdego, przykrywał jego błędy, pokrywał strefy. To jest bardzo budujące, bo musimy walczyć o każdy punkt, dla nas ważny jest każdy set i bardzo cieszy ta wygrana, wywieziona z tak trudnego terenu. Czy  jest to rozpatrywane jako niespodzianka? Pewnie tak – mówił po dość zaskakującym triumfie przyjmujący lubinian Wojciech Ferens.

Do Bełchatowa podopieczni Marcelo Fronckowiaka jechali w dobrych nastrojach, bowiem wygraną wywieźli wcześniej z Katowic. Dobrze zaprezentowali się także w starciu z PGE Skrą, nie pozwalając bardziej utytułowanym rywalom na ugranie chociażby seta.


Ja bym to określił jako wygrana poprzez drużynę. Graliśmy bardzo zespołową siatkówkę, praktycznie każdy wspomagał każdego, przykrywał jego błędy, pokrywał strefy. To jest bardzo budujące, bo musimy walczyć o każdy punkt, dla nas ważny jest każdy set i bardzo cieszy ta wygrana, wywieziona z tak trudnego terenu. Czy  jest to rozpatrywane jako niespodzianka? Pewnie tak – ocenił spotkanie Wojciech Ferens i dodał: – Ja się cieszę, wierzę w tych chłopaków i stać nas na taką grę regularnie.

Dla Cuprum Lubin była to już trzecia wygrana w tym sezonie, od swojego pierwszego triumfu w Olsztynie, lubinianie zanotowali jedno mocne potknięcie w Jastrzębiu-Zdroju, ale wygrali już kilka dni później z GKS-em Katowice. – Mieliśmy z tyłu głowy, że gramy fają siatkówkę, ale nie odzwierciedla tego nasza pozycja w tabeli. Nie oszukujmy się – my musimy się bić o wszystko i tym bardziej cieszy to, że udało nam się w tych ostatnich spotkaniach zapanować nad naszymi demonami, czyli tymi przestojami gdzieś w połowie setów. Tym chociażby przegraliśmy pierwszy mecz ze Skrą. Wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej i wracamy do Lubina, by pracować jeszcze ciężej – zapowiedział Wojciech Ferens.

Z postawy drużyny zadowolony był drugi szkoleniowiec Cuprum Paweł Rusek. – Zagraliśmy chyba taki koncertowy mecz. Świetnie naszą grę prowadził Miguel Tavares, rozrzucał te piłki i rywale mieli duży problem, aby nas powstrzymać, a chłopaki te piłki kończyli. Nas jako trenerów cieszy najbardziej to, że złapaliśmy rytm. W Katowicach udało nam się wyszarpać zwycięstwo, teraz kontynuowaliśmy tę naszą dobrą grę. Przede wszystkim wyeliminowaliśmy nasz mankament czyli proste błędy. Te omijają nas od dwóch meczów i to nas bardzo cieszy. Nie ukrywam, że te trzy punkty to dla na oddech – podsumował Paweł Rusek, ale jednocześnie przestrzegł: – Żeby nas to nie uśpiło, liga jest nieobliczalna, co chwilę wypadają jakieś drużyny, więc raz forma idzie do góry, raz spada i każdy zespół z tym walczy. Musimy być czujni i zdobywać punkty w każdym meczu. Mieliśmy swoje szanse wcześniej, niestety ich nie wykorzystaliśmy – wspomniał asystent Marcelo Fronckowiaka.

Dla PGE Skry był to drugi mecz po długiej przerwie. Bełchatowianie przez ponad miesiąc nie mieli okazji do rywalizowania o ligowe punkty. – Już w pierwszej kolejce Cuprum Lubin pkazało dobrą siatkówkę, potem też grało dobrze, ale nie wygrywali tych spotkań. Na wideo to sobie powtarzaliśmy sobie, że grają bardzo dobrze i to pokazali. My natomiast zagraliśmy gorzej – skomentował porażkę libero bełchatowian Kacper Piechocki, który nie chce jednak tłumaczyć gry PGE Skry koronawirusem. – Nie możemy się tym tłumaczyć, bo poprzednie spotkanie z MKS-em Będzin zagraliśmy dobrze. Teraz nie pokazaliśmy naszej siatkówki, nie było radości z gry. Drużyna z Lubina wygrała zasłużenie, duży szacunek dla atakującego, bo Jimenez robił dobrą robotę na boisku – chwalił Ronalda Jimeneza Kacper Piechocki. Jego zespół nie będzie miał zbyt wiele czasu na analizę tego spotkania, bowiem już w środę zmierzy się z Vervą Warszawa.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułObama ujawnia siłę żydowskiego lobby
Następny artykułCena za walkę z epidemią jest za wysoka