A A+ A++

Karierę zaczynał w Górniku Siersza. W 1983 roku przeszedł do Szombierek Bytom. W klubie tym grał, zarówno w ekstraklasie jak i II lidze, do 1988 roku. Grał na pomocy, wyróżniał się przeglądem sytuacji na boisku i wyszkoleniem technicznym. 

Był lubiany w środowisku. W styczniu 1989 roku wykupił swój kontrakt z PZPN i przeszedł do francuskiego trzecioligowego US Forbach, do którego rok wcześniej trafił inny nieżyjący już piłkarz Szombierek – Roman Ogaza. Już we Francji zostali przyjaciółmi. 

Zbigniew Padlikowski nie żyje

Po zakończeniu kariery pozostał we Francji. Z żoną Jolantą mieszkał w Forbach, pracował jako kierowca autobusu. Był też trenerem francuskiego amatorskiego klubu Creutzberg. 

Miałem zaszczyt poznać Zbigniewa Padlikowskiego i Jego żonę Jolantę. Odwiedziłem ich w Forbach. Snuliśmy wspomnienia. W Forbach był szanowany, jego nazwisko widnieje na specjalnej liście najważniejszych piłkarzy umieszczony w klubie z okazji jego stulecia. Tęsknił za Polską i choć dobrze żyło mu się we Francji, lubił do niej wracać. Trzymał formę, widziałem jak gra w drużynie weteranów. Właśnie w towarzystwie Zbigniewa Padlikowskiego odwiedziłem przed śmiercią innego Jego przyjaciela – ciężko już wówczas chorego Zenona Lisska. W zeszłym roku ciężko zachorował, ale dzielnie walczył, wydawało się, że daje sobie radę z chorobą. W środę zmarł jednak w szpitalu w Metz. Miał 55 lat.

Trudno uwierzyć, że Zbigniew Padlikowski nie żyje. Zapamiętam Go jako człowieka pełnego radości życia. 

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułProjekty z programu grantowego PSE wzmocnią Śląsk
Następny artykułProblemy węglowego Jaworzna kładą się cieniem na wyniki Taurona