Największa wyspa świata, formalnie autonomiczne terytorium zależne od Danii, od początku kolejnej kadencji Donalda Trumpa znalazła się w centrum amerykańskiej uwagi. Czy prezydent USA mógłby zdecydować się na siłowe przejęcie Grenlandii? Politycy stawiają sprawę jasno. A amerykańskie wojska są już na wyspie.
Wyspa bez armii, ale nie bez żołnierzy
Grenlandia nie ma własnego wojska. Obrona terytorium, siedmiokrotnie większego od Polski i zamieszkanego przez zaledwie 56 tysięcy osób (populacja porównywalna do Chełma), spoczywa na barkach Danii. Na wyspie stacjonuje od 250 do 300 duńskich żołnierzy podporządkowanych Dowództwu Arktycznemu w Nuuk.
Dowództwo Arktyczne ma do dyspozycji jedyną tego rodzaju jednostkę specjalną na świecie – Patrol Syriusz (Sirius), czyli sześć psich zaprzęgów, pozwalających żołnierzom w trudnych warunkach przemierzać duże odległości. Z powietrza zaś sytuację monitoruje samolot rozpoznawczy Challenger, a wybrzeże patrolują jednostki inspekcyjne i śmigłowce.
Kluczowe jest jednak coś jeszcze – obecność USA. Na mocy porozumienia z 1951 roku Amerykanie są głównym sojusznikiem Danii na Grenlandii. W bazie Pituffik, dawniej Thule, służy około 150 amerykańskich wojskowych. Ich zadaniem jest m.in. ostrzeganie przed atakiem rakiet balistycznych i analiza przestrzeni kosmicznej. Amerykańskie wojska już tam są, legalnie i za zgodą Kopenhagi.
Czy Trump najedzie Grenlandię?
Iskrą zapalną stały się wypowiedzi ludzi z najbliższego otoczenia Trumpa. Sekretarz stanu USA Marco Rubio miał uspokajać kongresmenów podczas zamkniętego spotkania. Jak relacjonowały amerykańskie media, przekaz był jednoznaczny:
Trump “planuje raczej kupić Grenlandię, niż ją najechać”. Przekazał też, że Trump poprosił doradców o nowy plan pozyskania terytorium.
Wypowiedzi Rubio do kongresmenów miały miejsce przed tym, jak we wtorek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt wydała oświadczenie, w którym oznajmiła, że użycie siły jest jedną z opcji rozważanych przez prezydenta.
– Prezydent Trump dał jasno do zrozumienia, że pozyskanie Grenlandii jest priorytetem bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i jest kluczowe dla odstraszenia naszych przeciwników w regionie Arktyki – napisała Leavitt w odpowiedzi na pytania PAP i innych mediów na temat ostatnich wypowiedzi Trumpa oraz deklaracji europejskich sojuszników na ten temat.
Z Europy płyną głosy studzące emocje
Fiński minister obrony Antti Hakkanen wprost zakwestionował scenariusz ataku na sojusznika NATO. Podkreslił, że pozycja globalnej potęgi USA (gospodarczej, jak i politycznej) opiera się na “sieciach sojuszniczych”. Te z kolei budowane są poprzez zaufanie polityczne.
– Jeśli jednak jednemu sojusznikowi zrobiono by coś szczególnego, to miałoby to poważne skutki uboczne, jeśli chodzi o wymiar przewagi USA nad Chinami. Chińczycy nie mają takiej samej globalnej sieci niezawodnych sojuszników, jak Amerykanie.
Zaznaczył przy tym, że to “Dania decyduje o sprawach, które leżą w jej gestii”. Takie jest też oficjalne stanowisko fińskich władz, które w ostatnich dniach wyraziły pełne poparcie dla Kopenhagi i nordyckiego sojusznika.
Jednocześnie z pozostałych krajów, jak Kanada, Norwegia płyną głosy poparcia dla Danii i obaw o przyszłość NATO w przypadku ewentualnego użycia siły.
Źródło: PAP
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS