A A+ A++

“Testamenty”. Dyktatorów pogonią nastoletnie dziewczyny

“Testamenty” prawdopodobnie nie wywołają takiego poruszenia jak “Opowieść podręcznej”. To jednak wciąż sprawnie opowiedziany serial z wyrazistymi bohaterkami, który przesuwa ciężar z ponurej wizji totalitaryzmu na opowieść o dojrzewającym buncie.

"Testamenty"“Testamenty”
Źródło zdjęć: © kadr z serialu
Karolina Stankiewicz

Gdy w 2017 r. Hulu pokazało pierwszy sezon “Opowieści podręcznej”, widzowie zostali skonfrontowani z wizją świata, w którym religijny fundamentalizm przejmuje władzę i organizuje społeczeństwo poprzez przemoc oraz kontrolę ciał kobiet. Serial szybko wykroczył poza ramy fikcji, a jego estetyka stała się narzędziem protestu. Czerwone suknie i białe czepce pojawiły się na demonstracjach w wielu krajach, także w Polsce, jako symbol ograniczania praw reprodukcyjnych.

Z czasem jednak produkcja zaczęła tracić impet. Krytycy wskazywali na uproszczenie świata przedstawionego, rosnącą dosłowność i przesunięcie akcentów w stronę wątków melodramatycznych. Finałowy sezon z 2025 r. przeszedł niemal bez echa. W tym kontekście decyzja o stworzeniu spin-offu mogła wydawać się ryzykowna.

Święta wojna coraz bliżej. Zapowiedź epickiego finału “Diuny”

Może zatem dziwić, że Hulu pokusiło się o realizację spin-offu. “Testamenty” trafiły właśnie do streamingu (w Polsce można oglądać na Disney+) i zapowiadają się jako ciekawe odświeżenie uniwersum.

Główną bohaterką serialu jest Agnes (w tej roli znana z “Jednej bitwy po drugiej” Chase Infinity), córka komandora, która uczy się w szkole dla nastolatek. Jesteśmy w Gilead, więc dziewczynki i kobiety nie mogą czytać. Nie mogą też zdobywać wiedzy i umiejętności innych niż robótki ręczne czy dobre maniery. Nie mogą się ze sobą przyjaźnić, bo to prowadzić może do buntu. Mogą za to być torturowane psychicznie i fizycznie za najdrobniejsze przewinienie oraz same domagać się kar – na przykład obcięcia ręki – za przewinienia innych. Tak to już jest w tym świecie.

“Testamenty” Margaret Atwood. Opisała brutalnie, co fundamentalizm religijny oznacza dla kobiet

Młode dziewczęta wychowuje się (a raczej tresuje) do bycia przykładnymi żonami wysoko postawionych urzędników. Oraz czeka się na to, aż dostaną pierwszy okres. To bowiem może być oznaką płodności, a ta w tym świecie jest rzadkością na wagę złota.

W tym świecie pojawia się Daisy, tzw. Pearl girl, przybyła z zewnątrz “nawrócona” na obowiązujący porządek. Jej obecność wprowadza niepewność: szybko okazuje się, że w jej przypadku lojalność wobec systemu nie musi być oczywista. To napięcie staje się jednym z motorów opowieści.

The Testaments | Trailer | Hulu

Przez pierwsze trzy odcinki akcja się dopiero zawiązuje. Poznajemy zwyczaje i świat, w którym dziewczyny funkcjonują. Ale już od początku dostajemy sygnały, że wkrótce czeka je duża zmiana – i nie chodzi tylko o okres, który dostaje Agnes.

“Testamenty” bardziej przypominają klimatem serial young adult w stylu “Igrzysk śmierci” niż bezkompromisową, dystopijną wizję znaną z pierwszego sezonu “Opowieści podręcznej”. Ciepła kolorystyka łagodzi oblicze mrocznego świata, a przemoc nie jest tu pokazana wprost – to, co najgorsze, dzieje się poza kadrem. I choć nieco osłabia to polityczny wydźwięk serialu, czyniąc go bardziej przystępnym i rozrywkowym niż wstrząsającym, jednocześnie otwiera się na nową, młodszą widownię, która być może nie oglądała “Opowieści podręcznej” i nie chodziła na protesty.

Młode aktorki stworzyły fascynujące postacie, których historie chce się śledzić. I choć trudno patrzy się na opresję, jakiej są nieustannie poddawane, czeka się z niecierpliwością na to, aż wybuchną. Ich historie angażują nie dlatego, że świat Gilead stał się łagodniejszy, lecz dlatego, że oglądamy go z perspektywy tych, które dopiero zaczynają rozumieć jego reguły i je kwestionować. Bunt nie jest tu efektem spektakularnego wydarzenia, lecz procesem wpisanym w dorastanie. Od początku czujemy, że musi się wydarzyć.

Pozostaje pytanie, czy serial utrzyma ten kierunek, gdy akcja przyspieszy. Jeśli uniknie uproszczeń, ma szansę stać się czymś więcej niż dodatkiem do znanego uniwersum. Opowieścią o tym, jak systemy kontroli zaczynają pękać od środka.

Karolina Stankiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułIMGW znów ostrzega przed przymrozkami
Następny artykułGroził, bo nie był zadowolony z obsługi – został zatrzymany przez kryminalnych