Nowe śledztwo dziennikarskie ujawnia niepokojące działania Europolu. Stworzony przez agencję system, który miał pomagać w walce z terroryzmem, przez lata rozrósł się do rozmiarów ogromnej, słabo zabezpieczonej infrastruktury danych, a w jej wnętrzu znalazły się informacje o milionach osób, w tym o ludziach niemających żadnego związku z przestępstwami.
Historia systemu sięga wydarzeń takich jak zamachy w Paryżu w 2015 roku. Po atakach, które wstrząsnęły Europą, służby zostały zalane ogromnymi ilościami danych wywiadowczych. Trzeba było działać szybko, bez wieloetapowych procedur.
Istniejąca infrastruktura nie była gotowa na taką skalę informacji. W odpowiedzi przekształcono narzędzie analityczne o nazwie Computer Forensic Network w platformę zdolną do przetwarzania gigantycznych zbiorów danych. Trafiały tam między innymi zapisy rozmów telefonicznych osób przebywających w pobliżu miejsc ataków, nawet jeśli nie znajdowały się na liście podejrzanych.
System, który wymknął się spod kontroli
Z biegiem czasu CFN przestał być tylko wsparciem technicznym. Według relacji byłych pracowników Europol stał się centralnym repozytorium danych operacyjnych. Jeden z urzędników określił go mianem „czarnej dziury”, do której trafiało wszystko, co nie mieściło się w formalnych systemach.
W 2019 roku baza miała już co najmniej dwa petabajty danych. Równolegle funkcjonował drugi system znany jako „Pressure cooker”. Umożliwiał błyskawiczne zbieranie informacji z otwartego internetu podczas trwających operacji. Powstał poza standardowymi procedurami IT, działał przy ograniczonym nadzorze i pozwalał omijać formalne kontrole.
„Oni chronią prawo, jednocześnie je łamiąc” – powiedział o Europolu były wysoki rangą urzędnik.
Słabe zabezpieczenia i realne ryzyko
Najbardziej niepokojące są ustalenia dotyczące bezpieczeństwa. Wewnętrzne raporty wskazywały na słabe hasła, niedostateczną kontrolę dostępu oraz ograniczone możliwości śledzenia, kto korzystał z danych. W praktyce oznaczało to ryzyko nieautoryzowanego dostępu, modyfikacji lub usunięcia informacji bez pozostawienia śladu.
W jednym z ostrzeżeń pojawiła się możliwość interwencji Europejskiego Inspektora Ochrony Danych. Taki krok mógł doprowadzić do wstrzymania przetwarzania danych przez agencję, a w skrajnym scenariuszu sparaliżować jej działalność.
Spór o granice działań
Oficjalne stanowisko Europolu pozostaje jednoznaczne. Agencja podkreśla, że działała w ramach przepisów i w sposób transparentny, a zarzuty dotyczące ukrywania systemów określono jako nieprawdziwe.
Byli pracownicy przedstawiają zupełnie inny obraz. Według ich relacji rozwiązania wprowadzone w sytuacji kryzysowej pozostały w użyciu przez lata, stając się codziennym narzędziem pracy.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Udostępnij
Tweetnij
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS