A A+ A++
  • Izrael wcześniej niż inne kraje dopuścił szczepionkę BioNTech/Pfizer do użytkowania i dzięki temu został priorytetowo potraktowany przez producenta
  • Dodatkowo, w zamian za szybkie dostawy, Izrael zaoferował szczegółowe dane z 10 mln zaszczepień, co dla każdego producenta ma ogromną wartość
  • Znaczną rolę odegrała też zapewne osobista znajomość premiera Netanjahu z prezesami Pfizera i Moderna, czym otwarcie się chwali
  • Do dzisiaj ponad 72 proc. osób w wieku 60 lat i starszych zostało zaszczepionych
  • Przed punktami szczepień ludzie wystają w kolejkach, licząc na zaszczepienie pozostałością z ampułek – z każdej da się zaszczepić nawet 6 osób

Artykuł w oryginale na stronie POLITICO.eu

Powoli wychodzą na jaw powody tego szybkiego i powszechnego uruchomienia szczepień. W ubiegłym tygodniu premier Netanjahu ujawnił, że Izrael zawarł z Pfizerem porozumienie o wymianie kluczowych danych dotyczących 10 mln szczepień, w zamian za obietnicę dostarczania 400-700 tys. dawek tygodniowo.

Na mocy tego porozumienia Izrael przekazuje Pfizerowi (a także Światowej Organizacji Zdrowia – WHO) szczegółowe informacje na temat wieku, płci i historii medycznej osób otrzymujących szczepionkę, a także jej skutków ubocznych i skuteczności. W celu zachowania prywatności nie są podawane żadne informacje identyfikujące.

Dziesięć milionów dawek to kropla w morzu dla Pfizera, który zobowiązał się do wyprodukowania 1,3 mld dawek szczepionki w 2021 r., a prawdopodobnie wyprodukuje więcej.

Kiedy w połowie grudnia nadeszła z Izraela zgoda agencji ds. leków – a stało się to zanim zrobiła to Unia – kraj miał już strzykawki w pełnej gotowości, co sprawiło, że Pfizer mógł tam natychmiast posłać pierwsze partie szczepionki.

Izrael nie mógł się już doczekać. Od początku pandemii zanotowano tam ponad 500 tys. przypadków COVID-19 i ponad 3700 zgonów – alarmująco wysokie liczby dla kraju, liczącego 9 mln mieszkańców.

Dla Pfizera to bardzo korzystne, bo wprowadzając szczepionkę do Izraela, uczynił z niego światowy przykład błyskawicznej kampanii szczepień – szczegółowe dane, jakie firma uzyskała, a zwłaszcza jeśli potwierdzona zostanie skuteczność szczepionki, będą silnym wzmocnieniem jej pozycji marketingowej na świecie.

“Przekonaliśmy ich, że jeśli najpierw nam dadzą swoją szczepionkę, będziemy dokładnie wiedzieli, jak ją rozprowadzić w jak najkrótszym czasie i właśnie tak się stało”, powiedział minister zdrowia Izraela Yuli Edelstein za pośrednictwem swojego rzecznika. “Byliśmy wcześnie przygotowani, wcześnie podpisaliśmy umowy i powiedzieliśmy farmaceutom, że szybko zobaczą wyniki. To jest sytuacja korzystna dla obu stron.”

Po kilku dniach, kiedy ponad 150 tys. ludzi zostało zaszczepionych, Edelstein powiedział, że jest przekonany o sukcesie Izraela: “Wciąż jesteśmy liderami w skali światowej.”

Początkowo nieznana była cena, jaką Izrael zapłacił za szczepionkę Pfizera, aż 5 stycznia urzędnicy ujawnili, że było to 30 dol. za dawkę. Jest to ponad dwukrotnie drożej niż kwota podana przez Belgię, która przypadkowo ujawniła swój cennik szczepionek, kiedy jeden z ministrów wywiesił go na Twitterze.

Netanjahu – który ma nadzieję na reelekcję w marcu – wielokrotnie wspominał również o swoich bliskich relacjach z prezesami firm Pfizer i Moderna, sugerując, że jego powiązania pomogły zabezpieczyć miliony dawek.

– Cały czas z nimi rozmawiam – powiedział Netanjahu. Dodał, że prezes Pfizera Albert Bourla, potomek żydowskiej rodziny z Salonik, jest “wielkim przyjacielem” Izraela.

Mały kraj, silna opieka zdrowotna

W Izraelu istnieje obowiązkowy system ochrony zdrowia, podłączony do ogólnokrajowej sieci cyfrowej. Organizacje zajmujące się ochroną zdrowia prowadzą cyfrową ewidencję wszystkich pacjentów, dzięki czemu z każdego posiadającego upoważnienie komputera można wydobyć dane medyczne ludzi od ich urodzenia – w tym dane dotyczące poprzednich hospitalizacji, przepisanych leków i szczepień.

– Operacja na taką skalę nie mogłaby się odbyć w prywatnym systemie opieki zdrowotnej – powiedziała jedna z przełożonych pielęgniarek w renomowanym izraelskim szpitalu Ichilov w Tel Awiwie, która wolała pozostać anonimowa. Do tej pory zaszczepiła setki osób przeciwko koronawirusowi.

– Nigdy nie widziałam, żeby tak wielu pracowników służby zdrowia poświęcało swój wolny czas na taką wielką skalę – powiedziała. – Poczucie solidarności społecznej i poczucie, że jesteśmy w tym wszyscy razem, przyczyniło się w znacznym stopniu do przyspieszenia izraelskiej kampanii szczepień, być może bardziej niż w innych krajach.

Na razie Izrael priorytetowo traktuje osoby powyżej 60 roku życia, pracowników służby zdrowia i osoby z chronicznymi chorobami, a następnie osoby powyżej 55 roku życia z takimi chorobami. W tym momencie ponad 72 proc. osób w wieku 60 lat i starszych zostało zaszczepionych.

Niełatwa logistyka

Izraelczycy do tej pory otrzymywali tylko szczepionki od Pfizera, ale kraj zawarł również umowy z brytyjską firmą AstraZeneca i amerykańską Moderną. Ta ostatnia ogłosiła w zeszły wtorek, że jej szczepionka została zatwierdzona przez izraelskie ministerstwo zdrowia.

Moderna obiecała dostarczyć 6 mln dawek, czyli tyle ile potrzeba, by zaszczepić 3 mln osób. Izrael otrzymał już pierwszą z oczekiwanych w ciągu najbliższych kilku tygodni czterech dostaw, a drugiej – około 480 tys. dawek – oczekuje się w środę lub czwartek.

Jednak samo przekroczenie granicy, to nie koniec problemu, bo pozostaje kwestia wąskich gardeł w dystrybucji. W przeciwieństwie do szczepionki Oxford/AstraZeneca, szczepionka Pfizera musi być przechowywana w temperaturze minus 70 stopni Celsjusza, co wymaga specjalnych technik przechowywania.

Tymi zajmuje się SLE, jednostka logistyczna Teva Pharmaceutical Industries. Ma 30 podziemnych zamrażarek zainstalowanych w obiekcie w pobliżu głównego lotniska międzynarodowego w Izraelu i może tam pomieścić ok. 5 mln dawek. Są one następnie przepakowywane w pakiety po 100 dawek i rozprowadzane po całym kraju.

Szybka dystrybucja szczepionek ma kluczowe znaczenie, a mocna chęć Izraelczyków do zaszczepienia się, powoduje dodatkową presję. Zainteresowanie jest tak duże, że każdego dnia przed stacjami szczepień ustawiają się kolejki młodych ludzi, liczących na resztki dawek.

Pojawiły się również grupy na WhatsAppie, w których można zdobyć informacje, gdzie takie dawki mogą być dostępne.

Kłopot z dostępem dla mniejszości

Pomimo światowego pierwszeństwa w szczepieniach, Izrael znalazł się pod ostrzałem grup działających na rzecz praw człowieka i organizacji informacyjnych za niedostarczenie szczepionek Palestyńczykom na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy.

Palestyńskie ministerstwo zdrowia odnotowało ponad 100 tys. potwierdzonych przypadków zachorowań na Zachodnim Brzegu Jordanu, w tym ponad 1100 zgonów, na około 3 mln mieszkańców. W Strefie Gazy odnotowano ponad 45 tys. przypadków na 2 mln mieszkańców, z czego ponad 400 to ofiary śmiertelne.

Dochodzi jeszcze kwestia ruchu transgranicznego: każdego dnia do Izraela wjeżdża około 60 tys. palestyńskich pracowników, z których większość pracuje w budownictwie. Jednak Izrael zaczął ich testować dopiero w grudniu.

Pomimo trudnej sytuacji, Autonomia Palestyńska na Zachodnim Brzegu Jordanu nie zwróciła się publicznie o pomoc Izraela w zakupie szczepionek, a Hamas, który kontroluje strefę Gazy, najprawdopodobniej nie zechce koordynować z Izraelem żadnych działań w zakresie szczepień.

Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich, który jest odpowiedzialny za wprowadzenie do obrotu rosyjskiej szczepionki przeciwko COVID-19, znanej jako Sputnik V, poinformował, że palestyńskie ministerstwo zdrowia zatwierdziło wniosek o jej używanie w poniedziałek, a pierwsza dostawa szczepionki ma nadejść w przyszłym miesiącu.

W weekend palestyński dyrektor generalny ds. zdrowia publicznego Yasser Bozyeh powiedział, że Autonomia Palestyńska starała się również o dostawy z Moderny, AstraZeneki oraz firmy Johnson & Johnson, niezależnie od dostaw oczekiwanych w ramach COVAX, programu szczepień WHO dla krajów ubogich i o średnich dochodach.

Izraelskie media doniosły w ubiegłym tygodniu, że tysiące dawek zostało już przekazanych na Zachodni Brzeg Jordanu, ale twierdzenie to zdementowało Ministerstwo Zdrowia Autonomii.

Są też mniejszości, które po prostu nie chcą się szczepić. Izraelska mniejszość arabska – ok. 21 proc. ludności – wyraziła obawy co do szczepień.

A liczne ultra-ortodoksyjne społeczności żydowskie ignorują całkowicie środki kontroli koronawirusa, co powoduje, że wskaźniki infekcji są czasami pięciokrotnie wyższe wśród nich niż w świeckich miejscowościach.

Netanjahu obiecał zwiększyć tempo szczepień w Izraelu do co najmniej 170 tys. osób dziennie. Ale jak wielu jego krytyków wskazuje, potrzeba więcej niż słowo przywódcy kraju, by zorganizować taką operację.

– Jestem naprawdę zachwycona udziałem w tej akcji szczepień – powiedziała pielęgniarka ze szpitala Ichilov, która jest też zaciętym krytykiem premiera. – Wszystko to jest możliwe, bo tak dużo angażuje się całym sercem w tę operację.

Redakcja: Michał Broniatowski

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułCezary Kaźmierczak o przedłużeniu restrykcji: Rząd obudzi się z ręką nie w nocniku, a w szambie
Następny artykułPhilippe Gilbert o młodych gwiazdach peletonu