A A+ A++
  • Według zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia możemy mieć w systemie 60 tys. łóżek zarezerwowanych dla pacjentów covidowych. To stworzy ponownie problem związany z odrabianiem niewykonanych świadczeń z poprzednich okresów pandemii
  • Wiele szpitali podpisało porozumienia z oddziałami wojewódzkimi NFZ dające im możliwość odrobienia niewykonanych świadczeń z powodu pandemii do 2023 roku.
  • Dyrektorzy mówią, że w obliczu spodziewanej fali Omikrona jest to po prostu nierealne. Wskazują, że szpitale muszą mieć jasną deklarację jak będą finansowane – bez tego nie da się zarządzać lecznicami, nie mówiąc już o podejmowaniu strategicznych decyzji

Jak odrobić świadczenia bez możliwości przyjęcia pacjentów?

Jak już informowaliśmy na łamach portalu rynekzdrowia.pl w środę odbyło się spotkanie zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, Związku Powiatów Polskich z wiceministrem zdrowia oraz prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia, na którym rozmawiano o trudnej sytuacji szpitali w związku z rosnąca szaleńczo inflacją i gigantycznym wzrostem energii – prądu i gazu oraz wzrostem kosztów szpitalnych usług.

Przedstawiciele szpitali powiatowych rozmawiali z MZ i NFZ o inflacji i „bombie energetycznej

Jak przekazał nam Waldemar Malinowski, prezes OZSP w czasie spotkania rozmawiano także o tzw. odrabianiu świadczeń niewykonanych z powodu pandemii. Zostały podpisane porozumienia z oddziałami wojewódzkimi Funduszu które przewidują, że można je odrobić do roku 2023.

Jeszcze na początku listopada ub. roku prezes Polskiej Federacji Szpitali, prof. Jarosław Fedorowski skierował do Ministra Zdrowia pismo, w którym czytamy: „Pojęcie „odrobienia” niezrealizowanych świadczeń samo w sobie jest absurdalne w odniesieniu do świadczeń kontraktowanych wg. stawki osobodnia, czyli np. w rehabilitacji, opiece długoterminowej i paliatywno-hospicyjnej, psychiatrii itp. Zważywszy, że większość kontraktów zawieranych na te świadczenia zakładało prawie maksymalne obłożenie łóżek – to brak realizacji kontraktu w okresie poszczególnych fal pandemii skutkować musiałby podwojeniem łóżek tego rodzaju w okresie tzw. „odrabiania” świadczeń. A przecież decyzja o ograniczeniu lub wstrzymaniu przyjęć planowych miała charakter odgórny i nie wiązała się z ograniczeniem kosztów osobowych i innych związanych z gotowością oddziałów do wznowienia przyjęć”.

Na razie na odrobienie jest czas do 2023 roku

We wspomnianym piśmie prof. Fedorowski wskazuje, że „odrabianie świadczeń w praktyce jest niemożliwe a jedynym rozwiązaniem, „które nie doprowadzi do załamania finansów szpitali jest abolicja dotycząca wykonania kontraktu za określony czas, np. związany z odgórnie podejmowanymi zaleceniami o wstrzymaniu przyjęć planowych, czy ograniczaniu procedur planowych, itp. W odniesieniu do szpitali nie mogło się to bowiem łączyć z udzielaniem świadczeń lub realizacją procedur zdalnie jak to miało miejsce w POZ lub AOS. Czas abolicji powinien być związany z nagłaśnianymi kolejnymi falami pandemicznymi”.

Jak wskazał prezes Waldemar Malinowski, wiele szpitali powiatowych zawarło porozumienia z wojewódzkimi oddziałami NFZ na odrobienie świadczeń do 2023 roku. Już dzisiaj wiadomo, że lecznice nie będą się w stanie wywiązać z tego zobowiązania.

– Sytuacja zmienia się z dnia na dzień radykalnie. Okazuje się, że możemy mieć w Polsce 60 tys. łóżek „aresztowanych” w systemie i ponownie będzie problem związany z odrabianiem niewykonanych świadczeń. Epidemia trwa i nie ma mowy o jakimkolwiek ich odrabianiu. I o tym musimy także rozmawiać z Ministerstwem Zdrowia i NFZ, znaleźć rozwiązania, które będą zadowalały obie strony – podkreśla Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

Szpitale potrzebują pomocy 

Dyrektorzy szpitali, z którymi rozmawiamy, mówią nam, że dzisiaj szpitale same potrzebują pomocy.  Dyrektorzy nie wiedzą w jakiej wysokości będą kontrakty, czy uwzględnią wystarczająco inflację, jak lecznice mają odrobić świadczenia niewykonane w ramach dotychczasowych kontraktów, z czego wypłacać wzrastające wynagrodzenia. I oczywiście z czego zapłacić więcej za energię i gaz, bo jak wejdzie w życie tarcza osłonowa w tym zakresie, to i tak znaczące podwyżki je dotkną.

– Liczymy na zrozumienie sytuacji w jakiej znalazły się szpitale. Trudno sobie wyobrazić, że bez szpitali powiatowych, bez łóżek, które dostawiamy, powiedzie się walka z piątą falą pandemii. Staramy się być lojalnymi wobec swoich pacjentów i systemu. Robimy co możemy, aby epidemia w jakiś sposób została opanowana, ale też liczymy na działania z drugiej strony – mówił nam prezes Malinowski.

Szpitale popłyną na gazie?

Co o polskich pielęgniarkach mówią dane GUS-u?

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułTego tajnego sondażu przestraszyli się u Hołowni. „Jeśli to się stanie, odpłynie 40 proc. elektoratu”