A A+ A++

Liczba wyświetleń: 6

Wprowadzane w polskich miastach strefy czystego transportu (SCT) budzą coraz więcej kontrowersji. Choć oficjalnie mają służyć poprawie jakości powietrza, w praktyce stają się mechanizmem, który nieproporcjonalnie obciąża osoby o niższych dochodach, pogłębiając nierówności społeczne i tworząc nowe formy dyskryminacji ekonomicznej.



Zarówno w Warszawie, jak i Krakowie, wprowadzone regulacje SCT opierają się na tych samych przepisach ustawy o elektromobilności, jednak ich praktyczne wdrożenie prowadzi do zaskakujących skutków ubocznych. Osoby, których nie stać na zakup nowych, spełniających normy pojazdów, stają przed wyborem: albo zapłacić dodatkową opłatę (w przypadku Krakowa), albo całkowicie zrezygnować z wjazdu do centrum miasta (jak w Warszawie).

Problem nierównego traktowania widoczny jest szczególnie w mechanizmie różnicowania uprawnień. Te same pojazdy są traktowane odmiennie w zależności od tego, kto jest ich właścicielem i gdzie mieszka. Mieszkańcy objętych stref mogą korzystać z okresów przejściowych lub zwolnień, podczas gdy osoby dojeżdżające do pracy z przedmieść czy okolicznych miejscowości muszą ponosić pełne konsekwencje restrykcji.

Zjawisko to wpisuje się w szerszy, globalny trend wykorzystywania narzędzi technologicznych i regulacyjnych, które – choć neutralne na pierwszy rzut oka – w praktyce nieproporcjonalnie uderzają w osoby uboższe. Badacze z Data & Society Research Institute określają to zjawisko mianem »poverty lawgorithms« – algorytmów ubóstwa, czyli mechanizmów prawnych i technologicznych, które w nieproporcjonalny sposób dotykają osoby o niższych dochodach.

Podobne mechanizmy selekcji ekonomicznej obserwowane są w wielu krajach zachodnich, gdzie wprowadzane są różne formy regulacji środowiskowych. Jak wskazują badania Combat Poverty Service z Belgii, osoby uboższe są nadreprezentowane w grupach najbardziej dotkniętych restrykcjami środowiskowymi, mimo że ich całościowy wpływ na środowisko jest znacznie mniejszy niż zamożniejszych warstw społeczeństwa.

Paradoksem SCT jest fakt, że nowoczesne, ale wciąż spalinowe samochody z dużymi silnikami, zużywające nawet 15 litrów paliwa na 100 km, mogą swobodnie poruszać się po strefach, podczas gdy starsze, ale często mniej paliwożerne auta są z nich wykluczane. To podważa środowiskowe uzasadnienie tych regulacji i sugeruje, że kryterium decydującym jest nie tyle emisja zanieczyszczeń, co status ekonomiczny właściciela pojazdu.

Joseph Rowntree Foundation, brytyjska organizacja zajmująca się badaniem ubóstwa, zwraca uwagę na zjawisko „stygmatyzacji ubóstwa”, które dodatkowo wzmacnia istniejące nierówności. Wprowadzanie regulacji, które uderzają w osoby uboższe, często uzasadniane jest wyższymi celami społecznymi, co tylko pogłębia wykluczenie i utrudnia rzeczywistą poprawę sytuacji najuboższych.

W Stanach Zjednoczonych problem ten dostrzegła administracja federalna, wprowadzając programy takie jak Single Family Housing Programs, które mają na celu przeciwdziałanie wykluczeniu ekonomicznemu w obszarach dotkniętych tzw. „persistent poverty” – trwałym ubóstwem. Programy te uznają, że regulacje środowiskowe muszą być wprowadzane równolegle z mechanizmami wsparcia dla osób, które mogą zostać przez nie nieproporcjonalnie dotknięte.

W kontekście polskich SCT brakuje jednak podobnych mechanizmów osłonowych. Zamiast tego, ciężar transformacji ekologicznej przerzucany jest na barki tych, którzy mają najmniejsze możliwości finansowe, by się do niej dostosować. Rodzi to pytania o konstytucyjność takich rozwiązań w świetle art. 32 „Konstytucji RP”, gwarantującego równość wobec prawa.

Eksperci wskazują, że skuteczna polityka środowiskowa powinna łączyć cele ekologiczne z zasadą sprawiedliwości społecznej. Oznacza to, że koszty transformacji powinny być rozłożone proporcjonalnie do możliwości finansowych obywateli, a nie koncentrować się na wykluczaniu najsłabszych ekonomicznie grup społeczeństwa.

Obecny model stref czystego transportu w Polsce wymaga więc głębokiej rewizji. Zamiast być narzędziem selekcji ekonomicznej, SCT powinny stać się elementem kompleksowej polityki miejskiej, uwzględniającej zarówno cele środowiskowe, jak i potrzeby wszystkich mieszkańców, niezależnie od ich statusu materialnego.

Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć „Wolne Media” finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy autorów i użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji „Wolnych Mediów”. Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne TUTAJ, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym e-mailem.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułExxonMobil odrzuca plan Trumpa. Nie chce wracać do Wenezueli
Następny artykułKoniec silnych mrozów coraz bliżej? Przełom w pogodzie od 13 stycznia