A A+ A++

Wszak większość walorów jakie kolekcjonerzy posiadają w swoich zbiorach pochodzi z miejsc, w których nigdy nie byli. Ba, czasem (często!) nawet już nie istnieją – jak dawne kraje, czy kolonie – po których zachowały się właśnie znaczki, świadczące o tym, że niegdyś, takie czy inne byty, w atlasach geograficznych jednak były.

WIARA.PL
DODANE 02.06.2025
AKTUALIZACJA 03.06.2025

więcej »

Podróże… „Podróże w świecie znaczków” – jedna z najważniejszych polskich książek filatelistycznych nosi właśnie taki tytuł. Jej autorzy, Otton Gross i Kazimierz Gryżewski, pisali, iż traktują

filatelistykę jako nie kończącą się podróż i przygodę intelektualną. Jak każda podróż, tak i ta wymaga przygotowania, a więc bliższego poznania znaczka pocztowego…

Podobnego zdania jest chyba Andrzej Szostak, który w publikacji „Z pingwinami na kraju świata czyli Biały Ląd w filatelistyce” zauważał, że

kiedyś zbieranie znaczków było właściwie jedynym realnym sposobem na ‘zwiedzanie’ świata (…) dla mnie zbieranie znaczków to jedna wielka przygoda i nieustanna wędrówka po świecie, którego najprawdopodobniej nigdy nie będzie mi dane poznać…

Dziś oczywiście wygląda to wszystko nieco inaczej. Świat otworzył się przed nami – choć kolejne konflikty zbrojne, czy inne zawirowania (pandemia), sprawiają, że znowu (na jakiś tylko czas?) się zamyka. Ale gdy można zwiedzać go „osobiście”, wielu filatelistów, zwłaszcza tych z młodszego pokolenia, decyduje się np. na tzw. filatelistykę ekstremalną. Co to takiego?

Dajmy na to zabranie ze sobą do Paryża znaczka z wieżą Eiffla i zrobienie mu zdjęcia na tle tle autentycznej wieży Eiffla. To samo można zrobić w Nowym Jorku pod Statuą Wolności, w Rzymie pod Koloseum itd. Itp.

Zabawa? A jakże. Ale czyż nie jest nią także sama filatelistyka? Ta „zawodowa”, profesjonalna, nieco nam w ostatnich dekadach niestety spoważniała. Uczone analizy, przydługie referaty, eksperckie podcasty – niby pogłębiają wiedzę o tym, czy innym filatelistycznym zjawisku/walorze, ale czy tak naprawdę zachęcają do jej uprawiania?

Tymczasem extreme philately dowodzi jak fajnym i radosnym hobby może być zbieranie znaczków. Także w podróży. A jeśli już w niej jesteśmy, z pewnością też jakieś znaczki kupimy. Jeśli nie dla siebie, to przynajmniej na pocztówki, które zawsze warto wysłać znajomym.

Dziś robi to już coraz mniej osób, a szkoda…

*

Tekst z cyklu Spotkania z filatelistyką

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułHollywood Vampires zagrają w Atlas Arenie w Łodzi!
Następny artykułУдар по нефтяному терминалу “Шесхарис”: Генштаб раскрыл масштабы ущерба