A A+ A++

Od PlayStation Showcase 2021 minęło kilka dni. Dla mnie prezentacja wypadała w bardzo napiętym momencie i zbiegła się ze służbowo-kibicowską podróżą do Warszawy. I choć czasu wolnego było wtedy niewiele, seans pokazu – który przecież zapowiadano tak hucznie, że trudno znaleźć porównanie – był punktem obowiązkowym i sprawiał, że wiele innych kwestii po prostu musiało znaleźć się na drugim planie. 

Całość ani trochę mnie nie zawiodła, ale to nie jest tekst o moich wrażeniach z pokazu. Napiszę tylko, że pojedyncze prezentacje były dla mnie bardzo znaczące i na każdy z tematów mógłbym napisać oddzielny tekst. Wszystkie wydawały się bowiem na swój sposób symboliczne. Na ten moment zapraszam Was jednak do jednego, który bazuje na ogłoszeniu gry Uncharted: Legacy of Thieves (po prostu kliknijcie tutaj). 

Stali bywalcy portalu wiedzą natomiast, że jestem ogromnym fanem Spider-Mana. Nie zaskoczę Was więc chyba wcale, jeśli napiszę, że z całego zalewu kapitalnych produkcji (szczególnie w ostatnich kilkunastu minutach wspominanego eventu), to właśnie zapowiedź sequela od Insomniac Games wywołała u mnie największą euforię. Dlaczego? Cóż, na to pytanie pozwolę sobie odpowiedzieć w poniższych akapitach. 

Marvel’s Spider-Man 2

Gdy podczas PlayStation Showcase 2021 pokazali nam logo Insomniac Games po raz pierwszy, wierzyłem, że to Spider-Man 2. Krótki przelot po rozwalonej knajpie i skierowanie kamery na gościa w kowbojskim kapeluszu i wyblakłej flanelowej koszuli błyskawicznie dały mi do zrozumienia, że jedno z najbardziej utalentowanych studiów w branży zamierza sięgnąć po innego bohatera – Wolverine’a (nawiasem – o nim również chciałbym coś za jakiś czas napisać). 

Uśmiech od razu wdarł się na moją twarz i sprawił, że właściwie do końca pokazu mogliby pokazywać już same nudne symulatory czy „pixelartowe indyki” robione na jedno kopyto, a ja i tak oceniłbym go pozytywnie. Nie spodziewałem się niczego więcej od Insomniac Games. Tymczasem okazali się oni jak ci magicy, którzy najpierw wyciągają z rękawa kartę, ażeby potem wyciągnąć drugą zza ucha zaskoczonego widza. 

Bowiem dosłownie chwilę potem ich logo raz jeszcze rozjaśniło ekran i tu już po kilku sekundach wiedziałem, co się kroi! Marvel’s Spider-Man 2 został oficjalnie zapowiedziany, potwierdzony, a my dostaliśmy krótki i prerenderowany zwiastun, który nakreślił nam prawdopodobnie fundamentalne aspekty samej gry. Jest na co czekać? Bez wątpienia jest – a ja, jako fan dwóch poprzednich pozycji, jestem w siódmym niebie. 

Marvel's Spider-Man 2

Choć więc do 2023 roku (bo dopiero na wtedy zapowiedziano premierę) jest jeszcze sporo czasu, już teraz jestem wewnętrznie przekonany, że gra pozamiata. Insomniac Games umie dostarczać hity, a przy okazji pełnoprawnych przygód Petera i niewielkiej, oddzielnej historii o Milesie, pokazali, że doskonale wiedzą, jak obchodzić się z kultową marką od Marvela. Warto czekać.

Co dwie głowy to nie jedna 

Kluczowym elementem zwiastuna było oczywiście to, że tym razem dostaniemy dwóch Spider-Manów. I choć jeszcze przed ogłoszeniem sporo osób spodziewało się kontynuacji nastawionej na któregoś z nich, Insomniac Games zdecydowało się już na samym początku pokazać, że nikt nie zostanie zepchnięty w kąt, a my prawdopodobnie będziemy mogli miażdżyć przeciwników po równo oboma bohaterami. 

I jest to kapitalna decyzja! W przeciwieństwie do wielu osób nie jestem przeciwnikiem Milesa – uwielbiam kreację tego bohatera i dałbym wiele, aby prócz kreskówki, zobaczyć go także w pełnoprawnej wersji aktorskiej filmu (jakiś czas temu pisałem o najlepszych aktorach, którzy mogliby się w niego wcielić). Dlaczego? Przede wszystkim świetnie sprawdza się ze swoim lekko naiwnym charakterem. 

Miles Morales

Po drugie – fenomenalnie pasuje do relacji uczeń-mistrz z Peterem. W wielu aspektach przypomina go z samych początków. Oryginalnie Peter był przecież również mocno zagubiony, niezrozumiały i musiał mierzyć się z tym, że wrogowie będą chcieli poznać jego sekrety. Miles cierpiał na to samo w Marvel’s Spider-Man: Miles Morales, dzięki czemu Peter idealnie pasował do roli mentora.

Co więcej, szeroki wachlarz mocy młodego bohatera latynoskiego pochodzenia sprawia, że wespół z Peterem będą mogli naprawdę dobrze kopać tyłki. Mam nadzieję, że dostaniemy sporo czasu w skórze jednego i drugiego Pajączka, abyśmy mieli możliwość nacieszyć się doskonałym charakterem obu mężczyzn. Dwie różne perspektywy na konkretne sprawy, różne opcje pokonywania problemów i wspólny cel. Jestem kupiony. 

Venom, adrenaline momentum

No i oczywiście Venom (wreszcie mogłem przemycić w tekście Eminema), a więc prawdopodobnie najbardziej kultowy i ikoniczny antagonista z serii. Po długiej liście przeciwników z pierwszej odsłony, to właśnie jego typowano na tego, który pojawi się jako kolejny. Obyło się bez zaskoczeń, ale dzięki temu także bez rozczarowań. Symbiont zawsze dostarczał sporo mroku i frajdy przy obcowaniu z nim. 

Venom

Pojedynki będą na pewno niezwykle imponujące i efektowne, ale osobiście liczę, że twórcy pokuszą się o rozbudowanie samego wątku tego kosmicznego tworu. W nowszych komiksach (choćby tych od Catesa) świetnie udało się to ograć i jeśli będzie opcja, by przełożyć to na Marvel’s Spider-Man 2, możemy mieć prawdziwy hit. W pierwszej odsłonie dobrze wyszło to z Doctorem Octopusem, a jak wiemy, porządnie napisany wróg jest często podstawą dobrej gry. 

Jestem więc pozytywnie nastawiony i nie mam wątpliwości, że uda się dostarczyć tytuł, który powalczy o miano najlepszego w 2023 roku. Musimy uzbroić się w nieco cierpliwości, ale zdecydowanie warto to zrobić, bo nagroda będzie bardzo przyjemna. Niech Insomniac Games weźmie tyle czasu, ile potrzebuje – dwóch uzupełniających się bohaterów, kapitany antagonista i warstwa wizualna rodem z filmów. To nie może się nie udać. 

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułDziennik Ustaw z 14 września 2021 (1683-1689)
Następny artykułAmp futbol: Polska awansowała do ćwierćfinału!