A A+ A++
Spadki wróciły na Wall Street
Spadki wróciły na Wall Street
fot. Bryan Smith / / ZUMA Press

Po jednym dniu przerwy nowojorskie indeksy powróciły do
spadków. Nie pomogły nawet nieco lepsze od oczekiwań dane o inflacji CPI. Pamiętajmy
też, że wrzesień jest statystycznie najgorszym miesiącem dla posiadaczy akcji.

Finansowym wydarzeniem dnia miała być publikacja oficjalnych
danych o inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. W
sierpniu inflacja konsumencka obniżyła się z 5,4% do 5,3% w skali rocznej
oraz 0,5% do 0,3% licząc miesiąc do miesiąca. Był to wynik z grubsza zbieżny z
oczekiwaniami większości ekonomistów. In minus (a więc pozytywnie) zaskoczyła
za to tzw. inflacja bazowa – po wyłączeniu żywności, paliw i energii roczna dynamika
CPI obniżyła się z 4,3% do 4,0%, chociaż ekonomiści spodziewali się odczytu na
poziomie 4,2%.

Choć jak to mawiają makroekonomiści „jedna dana nie zmienia
trendu”, to jednak nawet delikatne złagodzenie presji inflacyjnej wzmacnia
narrację bankierów centralnych o „tymczasowym” i „przejściowym” charakterze tegorocznego
wyskoku inflacji. A to zdejmuje z Rezerwy Federalnej część presji na porzucenie
skrajnie ekspansywnej polityki pieniężnej w postaci zerowych stóp procentowych
i potężnego (120 mld USD miesięcznie) programu skupu obligacji, zwanego
potocznie „dodrukiem pieniądza”.

Teoretycznie więc po takich danych ceny akcji powinny
rosnąć. Taka też była pierwsza reakcja rynku. Ale później nowojorskie indeksy
zaczęły spadać.  Dow Jones poszedł w dół
o 0,84%, schodząc do poziomu 34 577,57 pkt. S&P500 zniżkował o 0,57%,
finiszując z wynikiem 4 443,05 pkt. Nasdaq zaliczył piątą spadkową sesję z
rzędu, tym razem tracąc 0,45%.Dzień wcześniej
DJIA oraz S&P500 przerwały serię pięciu spadkowych sesji z rzędu.

Rzecz jasna na Wall Street wszyscy znają ponurą statystykę,
w której wrzesień jest najsłabszym i najbardziej prospadkowym miesiącem na
rynku akcji w USA. Wiadomo też, jak mocno amerykańskie indeksy poszły w górę
przez poprzednie 12 miesięcy. Jakaś korekta po tak długim okresie tak
monotonnych wzrostów byłaby ze wszech miar wskazana i trudno by ją uznać za
zaskakującą.

A jednak wciąż brakuje do niej dostatecznie mocnych
pretekstów. Przez ostatnie tygodnie rynek ignorował nieco gorsze dane
makroekonomiczne, wysoką inflację oraz nadchodzącą wraz z jesienią niepewność
dotyczącą kolejnej fali covidowych restrykcji ze strony władzy. Teraz nowym
straszakiem mogą zostać propozycję administracji  prezydenta Bidena, który chciałby
srogo podnieść opodatkowanie giełdowych korporacji (z 21% do 26,5%) oraz zysków
kapitałowych (z 20% do 25%).  Tyle tylko,
że to przecież był jeden ze sztandarowych postulatów Partii Demokratycznej, z którymi
inwestorzy zetknęli się jeszcze… latem 2020 roku.

KK

Źródło:
Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułRonaldo znokautował stewardkę. Fatalne uderzenie przed meczem Ligi Mistrzów
Następny artykułPolicja Jelenia Góra: Szczęśliwy finał poszukiwań 14-latki z Jeleniej Góry.