A A+ A++

Wydarzenia za naszą wschodnią granicą mocno odcisnęły się na funkcjonowaniu wielu koncernów, w tym Skody, która w ukraińskich zakładach produkowała wiązki elektryczne do swoich samochodów… elektrycznych. W miarę postępu rosyjskiej agresji, szefostwo firmy zdecydowało o przeniesieniu produkcji do Czech, gdzie przewieziono nie tylko maszyny, ale też i sporą część załogi.

Ten ruch pozwolił utrzymać ciągłość produkcji Enyaqa iV, jednak zasobów nie wystarczyło już dla nowej wersji nadwoziowej bateryjnego elektryka. Dlatego też podjęto decyzję o opóźnieniu rynkowego debiutu Enyaqa Coupe do czasy, gdy łańcuch dostaw zostanie przywrócony do pierwotnego stanu. Ostatecznie czeskim logistykom udało się tego dokonać w miesiącach letnich, wobec czego datę drugiej premiery wyznaczono na koniec października, początek listopada.

Najnowszy model elektrycznej Skody należy do najmodniejszej ostatnio grupy SUVów, a także do zdobywającej coraz większą popularność podgrupę usportowionych SUVów, z nadwoziem coupe. Co ciekawe, przestrzeń nad głowami pasażerów tylnej kanapy jest podobna do tej co w Enyaqu, mimo szybko opadającej linii dachu za słupkiem C. Podobnie sprawa ma się z pojemnością bagażnika, która jest mniejsza ledwie o 15 litrów niż w – nazwijmy go klasycznym – Enyaqu.

Wraz z Enyaqiem Coupe, debiutuje wersja RS, która w Skodzie jest synonimem sportowych wrażeń i która uzupełnia linię dynamicznych modeli takich jak Octavia RS oraz Kodiaq RS. Wraz z dedykowanym wyłącznie tej odmianie kolorem Mamba Green oraz 21-calowymi kołami, czeski cuope SUV prezentuje się bardziej niż rewelacyjnie.

Debiut Enyaqa Coupe to znakomita okazja do implementacji nowego oprogramowania dla całej rodziny bateryjnych elektryków Skody. Nabywcy najnowszego modelu otrzymają je w standardzie, użytkownicy Enyaqa z nadwoziem SUV w ramach bezpłatnej aktualizacji.

Pakiet oprogramowania ME3 zoptymalizowany został pod kątem zasięgu pojazdu oraz czasu ładowania. Specjalny tryb “battery care” zadba o długie życie i solidne zasięgi, a zwiększona do 135 kW moc ładowania (dla akumulatora o pojemności 80 kWh) skróci czas postoju pod szybkimi ładowarkami prądu stałego. Wraz z nowym oprogramowaniem użytkownicy Enyaqów dostaną również nieco zmodyfikowaną szatę graficzną pokładowych systemów informacyjnych, a także rozszerzony pakiet usług mobilnych Skoda Connect.

W zakresie układów napędowych oraz akumulatorów, oferta Enyaqa Coupe pokrywa się z podstawowym Enyaqiem, przy czym w nowym modelu powiększona została o sportową odmianę RS.

Bazowy Enyaq Coupe iV 60 wyposażony jest w silnik napędzający tylne koła, o mocy 179 KM i akumulator mogący pomieścić 62 kWh energii elektrycznej. Druga w kolejności wersja również posiada tylny napęd, ale większy akumulator (82 kWh) pozwolił podnieść moc silnika do 204 KM.

Najlepsza dotychczas odmiana, oznaczona 80x, wyposażona została w dwa silniki, napędzające koła obu osi, o łącznej mocy 265 KM oraz większy akumulator. Enyaqi w tej specyfikacji przyspieszają do prędkości 100 km/h w czasie 7 sekund, a więc całkiem sprawnie.

Na szczycie oferty znajdziemy modele Enyaq Coupe iV RS, w których silniki generują moc 300 koni mechanicznych. Napęd na cztery koła pozwala skutecznie przenieść ją na podłoże, a sprint do setki trwa 6,5 sekundy. Specjalnie dla tej wersji elektroniczny kaganiec dla prędkości maksymalnej ustawiono na 180 km/h (pozostałe 160 km/h).

Po więcej szczegółów odsyłam was do marcowego tekstu kolegi Michała Domańskiego (po lewej), który na drogach słonecznej Italii zgłębiał tajniki najnowszego modelu elektrycznej Skody.

Mimo szczerych chęci, podczas drugiej tury jazd testowych nie poznaliśmy jeszcze cen debiutującego modelu. Aktualnie trwa specyfikowanie poziomów wyposażenia dla poszczególnych rynków, ale przedstawiciele Skody podzielili się kilkoma spostrzeżeniami na temat trendów w elektromobilności.

Po pierwsze: Enyaq Coupe iV ogromnie wyczekiwany jest zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich. Szefostwo wyspiarskiego oddziału mocno naciska na szybkie rozpoczęcie sprzedaży, deklarując zamówienia na poziomie… całości zaplanowanej w tym roku produkcji. Ze względu na wcześniejsze problemy logistyczne, podaż w tym roku może być nieco ograniczona. W przyszłym powinno być już dużo lepiej.

Pod drugie: na polskim rynku oferowane będą prawdopodobnie wyłącznie wersje z dużymi akumulatorami. Dotychczasowa sprzedaż Enyaqa dobitnie pokazuje, że w poszukiwaniu satysfakcjonujących zasięgów klienci wybierają większe baterie trakcyjne, a do tego dobrze wyposażone egzemplarze.

Po trzecie: nowy model będzie droższy w porównaniu do standardowego Enyaqa. O ile? Tego nie wiem, jednak po analizie wyposażenia spekulować można o kwocie około 10 tysięcy złotych.

Wyższa cena spowodowana jest między innymi lepszym wyposażeniem standardowym, które obejmuje między innymi szklany dach w każdej dostępnej odmianie. Mając to na uwadze, zmiana ceny – niestety w górę – wydaje się uzasadniona.

Wykorzystując szklaną kulę obstawiam, że Enyaq Coupe iV 80 kosztować będzie w podstawowej specyfikacji poniżej 250 tysięcy złotych. Ile poniżej? Ledwie jeden tysiąc.

W ramach transformacji motoryzacji, oferta bateryjnych elektryków poszerza się z każdym miesiącem, a kierowcy – w trosce o środowisko naturalne – chętnie przesiadają się do zeroemisyjnych pojazdów. Ten pozytywny trend zakłócić jednak mogą szalejące ceny energii elektrycznej. Według zapowiedzi niektórych operatorów, koszt jednego kW na publicznych stacjach sięgnie w przyszłym roku 4 złotych, co pod dużym znakiem zapytania stawia ekonomiczny aspekt jazdy bateryjnym elektrykiem. Czy ładowanie w domu będzie tańsze? Jeśli tak, to niewiele.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykuł​Hideo Kojima nie kryje zachwytu nad serialem anime Cyberpunk: Edgerunners
Następny artykułONE S.A.: Rezygnacja Prezesa Zarządu