A A+ A++

Konflikt na linii Waszyngton-Caracas wchodzi w decydującą fazę. Donald Trump postawił Nicolasowi Maduro twarde ultimatum, dając mu zaledwie tydzień na opuszczenie kraju. W tle politycznej rozgrywki toczy się walka o największe na świecie rezerwy ropy naftowej, a nad Morzem Karaibskim koncentrują się siły amerykańskie w ramach operacji „Południowa Włócznia”.

Ropa stawką w grze o Caracas. Trump stawia Maduro ultimatum, armia USA gotowa do ataku
fot. Ricardod89 / / Shutterstock

Jak podaje CNN, powołując się na źródła biznesowe, kluczowym motorem napędowym nowej ofensywy dyplomatycznej i militarnej Białego Domu są surowce. Choć oficjalna narracja Waszyngtonu skupia się na przywróceniu demokracji i walce z narkobiznesem, analitycy nie mają wątpliwości – gra toczy się o kontrolę nad wenezuelską ropą.

„Oddaj władzę albo zgiń”

Napięcie sięgnęło zenitu po bezpośrednim ultimatum wystosowanym przez prezydenta USA. Donald Trump dał Nicolasowi Maduro siedem dni na ucieczkę z Wenezueli. Komunikat był krótki i brutalny: dyktator ma natychmiast zrzec się władzy w zamian za bezpieczny wyjazd, albo liczyć się z konsekwencjami siłowymi.

W odpowiedzi na te groźby reżim w Caracas wystosował dramatyczny list do OPEC. Maduro oskarża w nim Stany Zjednoczone o planowanie inwazji mającej na celu „przywłaszczenie sobie największych rezerw ropy naftowej na planecie”. Wenezuelski przywódca ostrzega, że amerykańska agresja zdestabilizuje globalny rynek energii i doprowadzi do gwałtownego wzrostu cen surowca.

Operacja „Południowa Włócznia”

Słowa Trumpa to nie tylko retoryka. Pentagon przeszedł od planów do realizacji konkretnych działań militarnych. Sekretarz obrony Pete Hegseth ogłosił w połowie listopada rozpoczęcie operacji pod kryptonimem „Południowa Włócznia” (Southern Spear).

Na Morzu Karaibskim trwa potężna koncentracja sił US Navy. W region skierowano grupy uderzeniowe lotniskowców, a opcje przedstawione prezydentowi przez Pentagon zakładają szerokie spektrum działań – od blokady morskiej po precyzyjne uderzenia na infrastrukturę reżimu.

Pierwszym sygnałem nadchodzącej burzy była bezprecedensowa decyzja Waszyngtonu o statusie przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą. – Uznajcie niebo nad Wenezuelą za zamknięte. Dziękuję za uwagę – oświadczył w swoim stylu Donald Trump, co w praktyce oznacza odcięcie reżimu od ewentualnej pomocy z zewnątrz i uziemienie wenezuelskiego lotnictwa.

Sytuacja jest na tyle poważna, że zareagowały również polskie służby. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) wysłało alert do Polaków przebywających na terytorium Wenezueli. Ostrzeżenie zaleca zachowanie szczególnej ostrożności, a w skrajnych przypadkach przygotowanie się do ewakuacji. Komunikat ma związek z wysokim ryzykiem wybuchu otwartego konfliktu zbrojnego w najbliższych dniach.

Rynki wstrzymują oddech

Ewentualna interwencja zbrojna w Wenezueli to scenariusz, którego rynki finansowe obawiały się od dawna. Choć wenezuelski sektor naftowy jest w ruinie, kraj ten wciąż posiada potencjał do bycia jednym z kluczowych graczy na rynku energetycznym. Przejęcie kontroli nad złożami przez siły proamerykańskie mogłoby w długim terminie zmienić układ sił w OPEC, jednak w krótkiej perspektywie inwestorzy muszą liczyć się z dużą zmiennością cen ropy i nerwowością na giełdach.

“Gdybyśmy mieli w Wenezueli legalny rząd, który by rządził, otworzyłoby to świat na większą podaż, zmniejszając ryzyko skoków cen i niedoborów” – mówi Phil Flynn, starszy analityk rynku w Price Futures Group. “To byłaby ogromna sprawa, gdybyśmy mogli ożywić wenezuelski rynek ropy naftowej” – dodał.

Ale nie będzie to takie proste. Nawet gdyby jutro przywrócono w pełni dostęp do międzynarodowych rynków, ponowne uruchomienie produkcji ropy naftowej w Wenezueli mogłoby zająć lata i pochłonąć niewiarygodne wydatki. PDVSA (Petróleos de Venezuela – wenezuelski państwowy gigant wydobywczy) – twierdzi, że krajowe rurociągi nie były modernizowane od 50 lat, a koszt unowocześnienia infrastruktury w celu przywrócenia poziomu produkcji z poziomu szczytów z lat wcześniejszych wyniósłby 58 miliardów dolarów.

“Rynek ma tendencję do omijania na razie informacji dotyczących Wenezueli i koncentruje się na zakłóceniach dostaw ropy na Morzu Czarnym, które się utrzymują i wpływają na przepływy rosyjskiej ropy” – powiedział Haris Khurshiud, CIO w Karobaar Capital LP.

“Jednak możliwa nadwyżka podaży ropy na globalnych rynkach paliw nadal stanowi +kotwicę+ dla notowań ropy w przyszłym roku” – dodaje.

JM

Źródło:
Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułNowy proboszcz w parafii pw. św. Floriana w Żninie
Następny artykułNBA: Chicago Bulls naprawdę chcą Anthony’ego Davisa!