Konflikt na linii Waszyngton-Caracas wchodzi w decydującą fazę. Donald Trump postawił Nicolasowi Maduro twarde ultimatum, dając mu zaledwie tydzień na opuszczenie kraju. W tle politycznej rozgrywki toczy się walka o największe na świecie rezerwy ropy naftowej, a nad Morzem Karaibskim koncentrują się siły amerykańskie w ramach operacji „Południowa Włócznia”.

Jak podaje CNN, powołując się na źródła biznesowe, kluczowym motorem napędowym nowej ofensywy dyplomatycznej i militarnej Białego Domu są surowce. Choć oficjalna narracja Waszyngtonu skupia się na przywróceniu demokracji i walce z narkobiznesem, analitycy nie mają wątpliwości – gra toczy się o kontrolę nad wenezuelską ropą.
„Oddaj władzę albo zgiń”
Napięcie sięgnęło zenitu po bezpośrednim ultimatum wystosowanym przez prezydenta USA. Donald Trump dał Nicolasowi Maduro siedem dni na ucieczkę z Wenezueli. Komunikat był krótki i brutalny: dyktator ma natychmiast zrzec się władzy w zamian za bezpieczny wyjazd, albo liczyć się z konsekwencjami siłowymi.
W odpowiedzi na te groźby reżim w Caracas wystosował dramatyczny list do OPEC. Maduro oskarża w nim Stany Zjednoczone o planowanie inwazji mającej na celu „przywłaszczenie sobie największych rezerw ropy naftowej na planecie”. Wenezuelski przywódca ostrzega, że amerykańska agresja zdestabilizuje globalny rynek energii i doprowadzi do gwałtownego wzrostu cen surowca.
Operacja „Południowa Włócznia”
Słowa Trumpa to nie tylko retoryka. Pentagon przeszedł od planów do realizacji konkretnych działań militarnych. Sekretarz obrony Pete Hegseth ogłosił w połowie listopada rozpoczęcie operacji pod kryptonimem „Południowa Włócznia” (Southern Spear).
Na Morzu Karaibskim trwa potężna koncentracja sił US Navy. W region skierowano grupy uderzeniowe lotniskowców, a opcje przedstawione prezydentowi przez Pentagon zakładają szerokie spektrum działań – od blokady morskiej po precyzyjne uderzenia na infrastrukturę reżimu.
Pierwszym sygnałem nadchodzącej burzy była bezprecedensowa decyzja Waszyngtonu o statusie przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą. – Uznajcie niebo nad Wenezuelą za zamknięte. Dziękuję za uwagę – oświadczył w swoim stylu Donald Trump, co w praktyce oznacza odcięcie reżimu od ewentualnej pomocy z zewnątrz i uziemienie wenezuelskiego lotnictwa.
Sytuacja jest na tyle poważna, że zareagowały również polskie służby. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) wysłało alert do Polaków przebywających na terytorium Wenezueli. Ostrzeżenie zaleca zachowanie szczególnej ostrożności, a w skrajnych przypadkach przygotowanie się do ewakuacji. Komunikat ma związek z wysokim ryzykiem wybuchu otwartego konfliktu zbrojnego w najbliższych dniach.
Rynki wstrzymują oddech
Ewentualna interwencja zbrojna w Wenezueli to scenariusz, którego rynki finansowe obawiały się od dawna. Choć wenezuelski sektor naftowy jest w ruinie, kraj ten wciąż posiada potencjał do bycia jednym z kluczowych graczy na rynku energetycznym. Przejęcie kontroli nad złożami przez siły proamerykańskie mogłoby w długim terminie zmienić układ sił w OPEC, jednak w krótkiej perspektywie inwestorzy muszą liczyć się z dużą zmiennością cen ropy i nerwowością na giełdach.
“Gdybyśmy mieli w Wenezueli legalny rząd, który by rządził, otworzyłoby to świat na większą podaż, zmniejszając ryzyko skoków cen i niedoborów” – mówi Phil Flynn, starszy analityk rynku w Price Futures Group. “To byłaby ogromna sprawa, gdybyśmy mogli ożywić wenezuelski rynek ropy naftowej” – dodał.
Ale nie będzie to takie proste. Nawet gdyby jutro przywrócono w pełni dostęp do międzynarodowych rynków, ponowne uruchomienie produkcji ropy naftowej w Wenezueli mogłoby zająć lata i pochłonąć niewiarygodne wydatki. PDVSA (Petróleos de Venezuela – wenezuelski państwowy gigant wydobywczy) – twierdzi, że krajowe rurociągi nie były modernizowane od 50 lat, a koszt unowocześnienia infrastruktury w celu przywrócenia poziomu produkcji z poziomu szczytów z lat wcześniejszych wyniósłby 58 miliardów dolarów.
“Rynek ma tendencję do omijania na razie informacji dotyczących Wenezueli i koncentruje się na zakłóceniach dostaw ropy na Morzu Czarnym, które się utrzymują i wpływają na przepływy rosyjskiej ropy” – powiedział Haris Khurshiud, CIO w Karobaar Capital LP.
“Jednak możliwa nadwyżka podaży ropy na globalnych rynkach paliw nadal stanowi +kotwicę+ dla notowań ropy w przyszłym roku” – dodaje.
JM
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news

Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS