Liczba cudzoziemców pracujących legalnie w Polsce rośnie i na koniec 2025 r. sięgnęła już blisko 1,29 mln – wynika z danych ZUS. To o ok. 8 proc. więcej niż rok wcześniej. Choć wciąż dominują Ukraińcy, coraz wyraźniej rośnie znaczenie pracowników z Azji i Ameryki Południowej, a sama migracja zarobkowa przestaje mieć charakter tymczasowy. Eksperci wskazują, że zmieniają się zarówno kierunki napływu pracowników, jak i ich oczekiwania.

Według danych Zakładu
Ubezpieczeń Społecznych liczba obcokrajowców pracujących legalnie w Polsce
na koniec 2025 roku wyniosła blisko 1,29 mln osób. Najwięcej z nich posiadało
obywatelstwo:
- ukraińskie – 857 tys. (w 2023 r. –
759 tys.) - białoruskie – 138,7 tys. (w 2023 r. -129 tys.)
- gruzińskie – 26 tys. (w 2023 r. 26,2 tys.)
- kolumbijskie – 19,5 tys. (w 2023 r – 5,2 tys.)
- indyjskie – 25,1 tys. (w 2023 r. – 20,5 tys.)
- filipińskie – 15,5 tys. (w 2023 r.
– 9,7 tys.) - mołdawskie – 14 tys. (w 2023 r. – 14,8 tys.)
- nepalskie – 13 tys. (2023 r. – 6,6 tys.)
- wietnamskie 12,2 tys. (w 2023 r. 9,8 tys.)
- rosyjskie – 12 tys. (w 2023 r. 12,4 tys.)
- tureckie – 10 tys. (w 2023 r. 9,8 tys.)
Ukraińcy nie szukają „jakiejkolwiek pracy”
Największą liczbę migrantów wciąż stanowią Ukraińcy,
których sytuacja prawna była przez ostatnie lata regulowana przez tzw.
specustawę ukraińską, wprowadzoną kilka lat temu w związku z wojną i napływem
uchodźców.
– Przepisy te umożliwiały wtedy Ukraińcom szybki dostęp do
rynku pracy i legalnego pobytu poprzez uproszczone procedury – mówi Bankier.pl Żaneta Spadło, ekspertka kariery
InterviewMe. – Co prawda, na początku marca weszła w życie ustawa
wygaszająca część wcześniejszych rozwiązań, aby powoli i stopniowo wracać do
standardowych procedur. Jednak w praktyce specjalna ochrona obywateli Ukrainy
ma zostać utrzymana jeszcze przez prawie rok.
Tymczasem zdaniem Eleny Markuv, managera działu rekrutacji
Cross Border Staffing w Randstad, przestali oni traktować nasz kraj jako
tymczasowy przystanek zarobkowy.
– Dziś już 4 na 10 Ukraińców deklaruje chęć pozostania w Polsce na stałe. To
przekłada się na konkretne wymagania. Ci pracownicy zamiast „jakiejkolwiek
pracy”, szukają stabilizacji, bezpiecznych umów i realnych ścieżek awansu.
Polska staje się dla nich nowym domem, a to sygnał dla pracodawców, że czas
konkurować już nie tylko stawką, ale i jakością miejsca pracy.
Nowe kierunki migracji i struktura zatrudnienia
Zdaniem Żanety Spadło dużą rolę na polskim rynku pracy
odgrywają też obywatele Białorusi, Gruzji, Indii, Kolumbii czy Filipin.
– To efekt nie tylko problemów z dostaniem dobrze płatnej
pracy w tych krajach, ale też kryzysu demograficznego i braków kadrowych w
Polsce oraz strategii samych firm, np. potrzeba pracowników mówiących biegle w
innym języku i z doświadczeniem globalnym, a nie, jak wiele lat temu, po prostu
tańszych niż pracownicy z Polski – uważa ekspertka InterviewMe.
Także zdaniem Krzysztofa Inglota, eksperta rynku pracy z
Personnel Service, najszybciej rosną dziś
właśnie kierunki pozaeuropejskie.
– Liczba
Nepalczyków wzrosła w ubiegłym roku o ponad 30 proc. To wskazuje na
dywersyfikację źródeł migracji – mówi Bankier.pl Krzysztof Inglot. – Zmienia się też struktura zatrudnienia. Nadal
dominują stanowiska operacyjne, ale rośnie zapotrzebowanie na specjalistów – od
kierowców C+E i operatorów CNC po pielęgniarki czy programistów. Widzimy też,
że ewoluują oczekiwania samych pracowników. Coraz częściej liczy się nie tylko
wynagrodzenie, ale też stabilność, możliwość rozwoju, integracja czy relokacja
rodzin.
Uzupełniają braki kadrowe i podnoszą efektywność
Również z raportu Smart Solutions HR „Cudzoziemcy na polskim
rynku pracy 2025. Jak biznes ocenia współpracę z pracownikami z zagranicy”
wynika, że obok nadal dominujących narodowości coraz większe znaczenie zyskują
pracownicy z Ameryki Południowej – wskazywani przez 17,1 proc. badanych, z
Filipin i Indii – po 10,8 proc. oraz z Nepalu – 8,1 proc.
– Obserwujemy wyraźne przesunięcie geograficzne w
strukturze migracji. Coraz więcej kandydatów z Azji i Ameryki Południowej
traktuje Polskę jako miejsce długoterminowego zatrudnienia, a nie tymczasowy
kierunek. To przekłada się na większą stabilność i przewidywalność
zatrudnienia z perspektywy pracodawców – wskazuje Mateusz Zubik, Project
Manager w Smart Solutions HR.
Zdaniem eksperta kandydaci z nowych kierunków migracyjnych
nie tylko uzupełniają braki kadrowe, ale coraz częściej wspierają efektywność
operacyjną firm – szczególnie w obszarach technicznych, produkcyjnych czy
usługowych.
– Na korzyść pracowników z Azji i Ameryki Łacińskiej
przemawia też wysoki poziom lojalności. Rotacja wśród nich jest często niższa,
a stabilność zatrudnienia wyższa, co wynika m.in. z procesu legalizacji
pracy, większego dystansu geograficznego oraz samego etapu adaptacji do nowego
rynku. Właśnie te czynniki sprawiają, że pracownicy z tych regionów częściej
wiążą się z pracodawcą na dłużej. To sprawia, że ich rola wykracza poza
krótkoterminowe wsparcie i zaczyna mieć wymiar strategiczny – uważa Mateusz
Zubik.
Problemy z formalnościami
Tymczasem otwartość firm na migrantów może zderzyć się z
barierami kosztowymi i urzędowymi.
– Od 1 grudnia ubiegłego roku koszt oświadczenia o
powierzeniu pracy wzrósł drastycznie ze 100 do 400 zł – mówi Elena Markuv.
– To spore obciążenie dla biznesu, które rykoszetem uderza przede wszystkim w
obywateli Białorusi. Z doświadczenia Randstad wiemy, że są to pracownicy
niezwykle rzetelni i pracowici, dlatego każda bariera w ich zatrudnianiu jest
realną stratą dla rynku.
Zdaniem ekspertki największą bolączką systemu jest
obecnie czas oczekiwania na zezwolenia.
– Gdy procesy wydłużają się do kilkudziesięciu dni, a ich
koszt również wzrasta czterokrotnie, otwiera się prosta droga do zwiększenia
szarej strefy. Dane PIP są tu alarmujące, bo blisko 70 proc. stwierdzonych
przypadków nielegalnego zatrudnienia cudzoziemców wynika właśnie z braku
odpowiedniego zezwolenia na pracę. To pokazuje skalę problemu – często to nie
zła wola, a biurokratyczne zatory sprawiają, że ludzie nie mogą doczekać się
dokumentów i de facto wypadają z legalnego systemu – uważa Elena Markuv. – Podobne
wyzwania widać w rekrutacjach z kierunków azjatyckich. Proces blokują nie tylko
bariery techniczne, jak walka z botami w systemie e-konsulat, ale też
dynamicznie rosnący koszt pozyskania terminów u lokalnych pośredników.
Najtrudniejszy dla biznesu jest jednak brak przewidywalności, zdarza się bowiem,
że mimo posiadania kompletu dokumentów z urzędu wojewódzkiego, wnioski są
odrzucane na etapie konsularnym. Dla pracodawcy, który zainwestował już czas i
środki w rekrutację, oznacza to brak jakiejkolwiek gwarancji, że wybrany
specjalista ostatecznie dotrze do Polski.
Według Krzysztofa Inglota, obserwujemy obecnie istotną
zmianę regulacyjną.
– Reforma przepisów
z czerwca 2025 r. wprowadziła pełną digitalizację procedur, zniosła test rynku
pracy i uporządkowała obowiązki pracodawców dotyczące mirantów. Ułatwia to legalne zatrudnianie, ale też
znacząco podnosi poprzeczkę w zakresie compliance, szczególnie poprzez
zaostrzenie sankcji za nielegalne zatrudnienie – mówi przedstawiciel
Personnel Service. – Warto też
zwrócić uwagę na krótkoterminowe zmiany. W najbliższych miesiącach można
spodziewać się spadku liczby pracowników z Gruzji, po wyłączeniu tego kraju z
uproszczonej procedury zatrudniania. Jednocześnie firmy ostrożniej podchodzą do
rekrutacji z niektórych kierunków, jak Kolumbia, w związku z rosnącą liczbą
kontroli i niepewnością regulacyjną.
Nowe wyraźne trendy
Zdaniem przedstawicielki InterviewMe na rynku widać obecnie kilka wyraźnych
trendów.
– Po pierwsze, zmniejsza się uzależnienie od jednego
kierunku migracji, bo firmy coraz częściej budują bardziej zróżnicowane zespoły
międzynarodowe. Po drugie, rośnie znaczenie pracowników
wykwalifikowanych, szczególnie w branżach technicznych, IT, logistyce czy
ochronie zdrowia. Po trzecie, coraz częściej obserwujemy dłuższe pozostawanie
cudzoziemców w Polsce – nie tylko na pracę sezonową. Coraz więcej osób chce
tutaj osiąść i pracować na stałe. Wreszcie, coraz większego znaczenia nabiera
zgodność formalna. Firmy inwestują w legalność zatrudnienia i obsługę
administracyjną, bo ryzyko kontroli i sankcji jest dziś wyraźnie wyższe niż
jeszcze kilka lat temu – mówi Żaneta Spadło. – Pracodawcy muszą więc myśleć
o zatrudnianiu cudzoziemców bardziej strategicznie: uwzględniać zarządzanie
różnorodnością, integrację językową i ścieżki rozwoju dla obcokrajowców. Tym
bardziej, że z uwagi na kryzys demograficzny w Polsce zatrudnianie obcokrajowców
to dziś zjawisko powszechne i na pewno nie chwilowe. Są oni dziś naszymi
partnerami w rozwoju polskiej gospodarki, więc ich dobre traktowanie i perspektywy
rozwoju zawodowego powinny być ważne zarówno dla rządzących, jak i dla samych
pracodawców i współpracowników – podsumowuje ekspertka.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS