A A+ A++
fot. Klaudia Piwowarczyk

 –  Sytuacja jest dynamiczna, wydaje się, że będziemy mieli do czynienia z łataniem terminarza. Kto będzie zdrowy, ten będzie grał. Liga raz będzie zwalniać, a raz przyspieszać – mówi Rafał Buszek. Jego Asseco Resovia Rzeszów w sobotę zadebiutuje w tym sezonie we własnej hali, zagra ze Stalą Nysa.  Mecz odbędzie się bez udziału kibiców.  –  Chciałoby się, aby była pełna hala, ale zdrowie jest najważniejsze, trzeba stosować się do zasad i sytuacji – podkreśla Buszek.  

Koronawirus mocno wpływa na terminarz Plusligi. Ze względu na występujące infekcje mecze są przekładane, a niektóre rozgrywane awansem. W sobotę odbędzie się mecz z 19. kolejki pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a Stalą Nysa.  Dla rzeszowian będzie to inauguracja sezonu we własnej hali. – Sytuacja jest dynamiczna, wydaje się, że będziemy mieli do czynienia z łataniem terminarza. Kto będzie zdrowy, ten będzie grał. Liga raz będzie zwalniać, a raz przyspieszać. Mam nadzieję, że w sobotę uda nam się w końcu rozegrać mecz u siebie. Trenujemy codziennie w swojej hali, jest ona naszym atutem – mówi Rafał Buszek, przyjmujący rzeszowskiej drużyny. – Chciałoby się, aby była pełna hala, ale zdrowie jest najważniejsze, trzeba stosować się do zasad i sytuacji – podkreśla Buszek.  Oba zespoły spotkały się tydzień temu, po tie-breaku lepsza okazała się Resovia.  – Przez cały mecz graliśmy dosyć przeciętnie – przyznaje libero Bartosz Mariański.


Jak będzie w tę sobotę? – W Nysie stoczyliśmy z gospodarzami twardy i ciężki mecz. Fajnie, że wygraliśmy i awansowaliśmy w tabeli. To też nie będzie łatwe spotkanie. Zawodnicy, którzy jeszcze niedawno grali w Resovii, a jest ich w Stali kilku, będą chcieli „coś” udowodnić. Każdy mecz jest mega ważny, także dlatego, że nie wiadomo, co będzie jutro albo pojutrze. Mamy plan, aby wygrywać każde kolejne spotkanie. W sobotę liczymy na 3 punkty – nie ukrywa Buszek.

Stal Nysa wciąż czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo. – W Rzeszowie będziemy walczyli o pierwsze zwycięstwo. Wiemy na czym polegały nasze błędy w poprzednim meczu z Resovią, postaramy się je poprawić i usprawnić naszą grę. Momentami mieliśmy przestoje i trudno nam było wrócić do gry. Była to jedna z kluczowych przyczyn porażki. Chcemy się teraz zrewanżować – mówi Bartłomiej Lemański, środkowy Stali, były gracz Resovii. – Spędziłem w rzeszowskim klubie 4 lata, jestem przyzwyczajony do Podpromia. Inni koledzy, którzy też tam grali, również będą się czuć w miarę pewnie. Plan jest taki, żeby w sobotę na Podpromiu wygrać pierwszy mecz w PlusLidze – kończy popularny „Leman” Inni zawodnicy Stali z resoviacką przeszłością to: Marcin Komenda, Zbigniew Bartman, Michał Filip i Kamil Długosz.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
Poprzedni artykułDoczekaliśmy takich podłych czasów [KOMENTARZ]
Następny artykułAnderson: ks. McGivney pokazał, jak wierzyć w trudnych czasach