A A+ A++

Przyjechał do Polski, by przygotować się na walkę z Duplantisem. “Tu jest wszystko, czego potrzebuję”

Getty Images / Na zdjęciu: Emanuil Karalis

– Polska jest moim drugim domem. Spędzam tu mnóstwo czasu i bardzo lubię tu przyjeżdżać. W tym roku spędziłem kilka tygodni przed i po świętach – mówi Emanuil Karalis, który w tym roku chce jeszcze mocniej postraszyć Armanda Duplantisa.

W tym artykule dowiesz się o:

Emanuil Karalis

Piotr Lisek

Armand Duplantis

Grek jest obecnie jedynym tyczkarzem na świecie, który jest w stanie choćby postraszyć rekordzistę świata Armanda Duplantisa. Do tej pory rywalizowali 39 razy, a Grek triumfował co prawda tylko raz, ale i tak jego rekord życiowy jest dużo lepszy niż pozostałych tyczkarzy. Rok temu Karalis uzyskał 6,08 metra, co czyni go trzecim najlepszym zawodnikiem w historii dyscypliny.

Co ciekawe, od kilku lat współpracuje z polskim trenerem Marcinem Szczepańskim, z którym sięgnął już po brązowy medal igrzysk olimpijskich i srebrny mistrzostw świata. To właśnie za jego sprawą Grek tak często przyjeżdża do Polski.

ZOBACZ WIDEO: Wielki powrót do KSW? Dyrektor zdradził zaskakujące wieści

“Zdążyłem polubić polską mentalność”

– Nasza współpraca układa się fantastycznie. Jestem zadowolony nie tylko z obecności trenera Marcina, ale także moich polskich kolegów, z którymi trenujemy od jakiegoś czasu. Podoba mi się moja polska grupa treningowa. Zdążyłem polubić polską mentalność – przyznaje Karalis.

– W Polsce najbardziej podoba mi się… Spała. Podczas przygotowań spędzamy tam naprawdę dużo czasu. W ostatnich miesiącach byłem tam przed świętami i po świętach. Siedzieliśmy tam kilka tygodni. To wymarzone miejsce do treningu, mam tam wszystko, czego potrzebuję. Oczywiście preferuję cieplejsze warunki i wolę, gdy pogoda jest zbliżona do tej greckiej. Musiałem jednak pójść na kompromis, bo i tak większość czasu spędzamy w Atenach, więc na okres świąteczny to ja przyjechałem do Polski, by koledzy z Polski mieli bliżej do domu. Dla mnie nie był to żaden problem. Przyzwyczaiłem się już do polskiej zimy, a najważniejsze jest to, że jesteśmy w stanie skupić się na ciężkiej pracy. Tylko to się dla mnie liczy – dodaje.

Jeszcze do niedawna głównym sparingpartnerem Karalisa był Piotr Lisek. W połowie zeszłego roku Polak rozstał się jednak ze swoim dotychczasowym opiekunem i przygotowuje się pod okiem żony. Karalis został ze Szczepańskim, którym obecnie poza nim, trenuje także pozostałych polskich tyczkarzy. Drugi najlepszy zawodnik świata regularnie na treningach widuje się z Zofią Gaborską, Mają Chamot, Katarzyną Mirek, Filipem Kempskim, Bartoszem Marciniewiczem i Pawłem Pośpiechem.

– Chciałbym podziękować Piotrkowi Liskowi, bo to on musiał kilka lat temu dać zielone światło, bym mógł rozpocząć współpracę z trenerem. Cieszę się, że nie miał z tym problemu i będę mu to pamiętał do końca życia. Dał mi niewiarygodną możliwość dołączenia do teamu zbudowanego wokół niego – komentuje zawodnik.

Forma rośnie

Już teraz można powiedzieć, że rozstanie z Liskiem nie miało wpływu na jego formę. Na początek sezonu Grek podczas Orlen Cup w Łodzi osiągnął znakomity wynik 5,93, co pokazuje, że i w tym roku będzie go stać na kolejne rekordy życiowe. W trakcie konkursu w Łodzi zawodnik doznał małego urazu, który uniemożliwił mu dalsze śrubowanie osiągnięcia.

Regularne wyniki powyżej sześciu metrów sprawią, że Duplantis nie będzie mógł sobie pozwolić na słabszy dzień. 27-latek może czuć rozczarowanie, że trafił na erę najlepszego tyczkarza w historii, bo w przeciwnym razie na każdym mityngu to o nim mówiłoby się najwięcej. On jednak inaczej podchodzi do rywalizacji ze Szwedem.

– Naprawdę cieszę się, że mogę rywalizować z Duplantisem. Wiele osób twierdzi, że trafiłem najgorzej jak tylko mogłem, ale ja tego nie rozumiem. To przywilej móc rywalizować z najlepszym tyczkarzem w historii. To wybitny sportowiec, a ja obserwuję jego karierę od najmłodszych lat. Byłem przy całym jego rozwoju i od początku mnie zachwycał. To zaszczyt i historia, którą będę się chwalił wszystkim. Mogę też mówić, że choć trochę mobilizuję go do pobijania kolejnych rekordów i ja też dzięki temu biję rekordy. Stać mnie na skakanie powyżej sześciu metrów – przyznaje Karalis.

Mateusz Puka, dziennikarz WP SportoweFakty

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułTe samochody Polacy najczęściej oddawali na złom w 2025 roku
Następny artykułСніданок за 5 хв.: найпростіші ідеї швидкого перекусу, коли обмаль часу