Pryska kolejny mit. Amerykanie obnażyli wartość rosyjskich “baniek antydostępowych”
Przez długie lata Rosja przekonywała świat o skuteczności swoich systemów przeciwlotniczych. Współczesne wojny – od Syrii, poprzez Libię, Iran czy Ukrainę, po amerykański atak na Wenezuelę – weryfikują te twierdzenia. Konfrontacja rosyjskiej i zachodniej broni uderza w mity, budowane dekadami przez Moskwę.
- Pokaz skuteczności “dzikich łasic”
- Zachodnie lotnictwo kontra rosyjska obrona przeciwlotnicza
- Rosyjskie “bańki antydostępowe”
Amerykański atak na Wenezuelę, którego efektem jest pojmanie i uwięzienie dyktatorskiego małżeństwa Maduro, wymagał zaangażowania ponad 150 statków powietrznych różnych typów. Operacja Absolute Resolve zakończyła się sukcesem – jej cel zostały osiągnięty bez straty ani jednej z uczestniczących maszyn.
Sukces byłby niemożliwy bez neutralizacji wenezuelskiej obrony przeciwlotniczej. Choć dotyczyło to stosunkowo niewielkiego obszaru, Amerykanie musieli skonfrontować się nie tylko ze starymi (choć zmodernizowanymi) systemami typu S-125 Peczora, ale także z nowoczesnymi S-300WM, mobilnymi systemami Pancyr S-1 czy chińskimi radarami.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Wynik tej konfrontacji jest jednoznaczny: pokazują go zerowe straty po stronie atakujących Amerykanów. W tym przypadku nie musimy polegać na amerykańskich źródłach: można założyć, że – gdyby Wenezuelczycy zestrzelili jakikolwiek samolot lub śmigłowiec agresora – zdjęcia wraku błyskawicznie obiegłyby cały świat.
Pokaz skuteczności “dzikich łasic”
Kluczową rolę odegrały w tym przypadku amerykańskie systemy WRE (walki radioelektronicznej), w tym samoloty F-35 i EA-18G Growler. Te ostatnie maszyny są zbudowane na bazie samolotu F/A-18E/F Super Hornet i przypominają go wyglądem, ale są przeznaczone do odmiennych zadań. Ich rolą jest neutralizacja obrony przeciwlotniczej przeciwnika.
Odbywa się to zarówno poprzez fizyczne zniszczenie radarów czy wyrzutni, ale również przez zakłócenie ich pracy czy obiegu informacji. To działania, które Amerykanie ćwiczą i udoskonalają od czasów wojny w Wietnamie, gdy do życia powołano Wild Weasels (dzikie łasice).
To nieoficjalna nazwa samolotów, które są przeznaczone do działań SEAD (Suppression of Enemy Air Defense – tłumienie obrony przeciwlotniczej przeciwnika). Początkowo rolę tę pełniły seryjne samoloty, doposażone w zasobniki WRE i pociski przeciwradiolokacyjne. Z czasem – w przypadku amerykańskiej marynarki wojennej – do zadań SEAD przeznaczono wyspecjalizowane konstrukcje, jak Growler, już na etapie projektu zoptymalizowane do zwalczania obrony przeciwlotniczej.
Zachodnie lotnictwo kontra rosyjska obrona przeciwlotnicza
Wenezuela to kolejny konflikt, w którym – w konfrontacji z zachodnią (nie tylko amerykańską) bronią – rosyjskie systemy przeciwlotnicze okazują się bezradne. Operacja Absolute Resolve nie jest wyjątkiem.
Techniczną i koncepcyjną lukę, zapewniającą przewagę zachodnim systemom, pokazały jeszcze walki nad Doliną Bekaa, gdzie w 1982 r. izraelskie lotnictwo w walkach z Syryjczykami zniszczyło 29 rosyjskich systemów przeciwlotniczych i zestrzeliło ponad 80 samolotów produkcji rosyjskiej bez strat własnych (dwa samoloty F-15 zostały uszkodzone).
W późniejszych latach pogromem rosyjskich systemów zakończyła się także wojna w Iraku (operacja Pustynna Burza) czy – współcześnie – wojna w Syrii. Do rangi symbolu urosło swobodne działanie izraelskich samolotów F-35I Adir nad Damaszkiem, stolicą kraju z bardzo silną obroną przeciwlotniczą.
Równie nieskuteczne okazała się rosyjska broń w Libii, gdzie jednej z walczących frakcji udało się zdobyć m.in. nowy system Pancyr-S1, który został przekazany Amerykanom, dając wgląd w jego mocne i słabe strony. Całkowitą klęską rosyjskich, a także irańskich systemów obronnych zakończyły się amerykańskie i izraelskie naloty na Iran. Również i w tym przypadku samoloty zachodniej produkcji swobodnie działały w głębi kraju, dysponującego – teoretycznie – silną, rozbudowaną obroną przeciwlotniczą.
Obraz skuteczności rosyjskich systemów – a raczej jej braku – daje także wojna w Ukrainie. Przypadki użycia zachodnich pocisków, jak Storm Shadow, pokazują, że – nawet wyrwane z ekosystemu, w ramach którego miały działać – są one zdolne pokonać rosyjską obronę przeciwlotniczą i skutecznie razić chronione przez nią cele.
Rosyjskie “bańki antydostępowe”
Współczesne konflikty pokazują nieskuteczność rosyjskich “baniek antydostępowych”. Według rosyjskiej propagandy czy niektórych ekspertów miały to być obszary, które – ze względu na nasycenie nowoczesnymi środkami obrony przeciwlotniczej – miałyby być chronione przed zachodnim lotnictwem. W ten sposób propaganda Kremla przedstawiała m.in. obwód królewiecki.
Choć rosyjska broń ma na koncie ważne sukcesy – jak choćby zestrzelenie amerykańskiego trudnowykrywalnego samolotu F-117 nad Serbią za pomocą systemu S-125 – było to raczej efektem zaniedbania i błędu popełnionego przez człowieka, niż rezultatem technicznej dominacji.
Liczne w XXI wieku przypadki konfrontacji zachodniego lotnictwa i rosyjskich systemów przeciwlotniczych pokazują, że ta przewaga istnieje, ale po stronie Zachodu, a rosyjskie “bańki antydostępowe” to wytwór kremlowskiej propagandy. Dla NATO to doskonała wiadomość.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS