Tę wiadomość kubański przywódca przekazał w ekskluzywnym wywiadzie dla “Newsweeka”, którego udzielił w piątek w Hawanie — jest to jego pierwsza rozmowa z amerykańskim medium od 2023 r. Díaz-Canel odpowiedział na groźby Donalda Trumpa, który niedawno stwierdził, że “przejmie” tę położoną niecałe 145 km od Florydy wyspę.
Zapowiedzi te pojawiły się w momencie, w którym Kuba balansuje na krawędzi gospodarczego załamania. 10 mln Kubańczyków codziennie doświadcza przerw w dostawie prądu, spowodowanych poważnym kryzysem energetycznym, który pogłębiła trwająca od stycznia amerykańska blokada dostaw ropy na wyspę.
Trump zapowiada “przejęcie” Kuby
Biały Dom uzasadnia swoje działania, twierdząc, że Kuba stanowi “nietypowe i nadzwyczajne zagrożenie” dla bezpieczeństwa narodowego USA, wskazując na komunistyczną politykę Hawany, relacje z Rosją, Chinami i Iranem oraz rzekome powiązania z Hamasem i Hezbollahem. Kubańscy urzędnicy zaprzeczają jakimkolwiek związkom z organizacjami uznawanymi przez USA za terrorystyczne.
Blokada doprowadziła jednak do wzrostu cen żywności, niedoborów leków i wybuchu antyrządowych protestów. Administracja Donalda Trumpa otwarcie rozważa możliwość przeprowadzenia interwencji wojskowej. Po operacjach w Wenezueli i Iranie Trump kilkukrotnie stwierdził, że Kuba będzie “następna” i wyraził nadzieję związaną z tym, że będzie miał “zaszczyt przejąć ją w jakiejś formie”.
Podczas piątkowego wywiadu Díaz-Canel podkreślił, że Kuba woli prowadzić dialog, jednak w przypadku ataku ze strony USA Kubańczycy będą bronić się do końca “z udziałem całego narodu”.
— Zawsze będziemy dążyć do uniknięcia wojny. Zawsze będziemy zabiegać o pokój. Ale jeśli dojdzie do agresji militarnej, odpowiemy, będziemy walczyć, będziemy się bronić — powiedział.
— A jeśli polegniemy w walce, śmierć za ojczyznę to życie — dodał, przywołując hasło spopularyzowane przez Fidela Castro i partyzantów kubańskiej rewolucji.
Prezydent przyznał, że Kuba to niewielki kraj uwikłany w historyczne napięcia ze Stanami Zjednoczonymi. Odwołał się jednak do doktryny “wojny całego narodu”, podkreślając, że każdy atak militarny USA “przyniesie ogromne straty obu narodom”.
— LIczba ofiar i skala zniszczeń materialnych byłyby nie do oszacowania — ostrzegł. — Taki akt agresji byłby niezwykle kosztowny pod każdym względem, a nasze narody na to nie zasługują.
Waszyngton wywiera presję na Hawanę
— Niespecjalnie obchodzi mnie to, co on ma do powiedzenia — stwierdził sekretarz stanu USA Marco Rubio, gdy we wtorek zapytano go o wypowiedzi kubańskiego przywódcy. Rubio, który sam ma kubańskie pochodzenie, od lat jest zagorzałym krytykiem komunistycznego rządu na wyspie, a ostatnio nasilił swoje apele o wprowadzenie “zmian” w Hawanie.
W rozmowie z “Newsweekiem” Díaz-Canel zwrócił uwagę na “maksymalną presję” ze strony amerykańskich urzędników. Dodał jednak, że Kuba aktywnie zabiega o rozmowy, stąd “Stany Zjednoczone nie mają żadnego pretekstu ani usprawiedliwienia, by sięgać po agresję militarną jako sposób na rozwiązanie tego sporu”.
— Kuba nie stanowi zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych — dodał, odnosząc się do styczniowego rozporządzenia Trumpa, nakładającego cła na kraje dostarczające ropę na wyspę. — Tym bardziej nie jest “wyjątkowym i nadzwyczajnym” zagrożeniem, jak mówią niektórzy.
Dekret Trumpa, który został oficjalnie potępiony przez ONZ, praktycznie powstrzymał takie kraje jak np. Meksyk od wysyłania regularnych dostaw do Hawany. Wcześniej Kuba polegała głównie na Wenezueli jako głównym dostawcy ropy, lecz straciła tego sojusznika po styczniowej operacji wojsk USA, która doprowadziła do obalenia tamtejszego przywódcy i oddała kontrolę nad produkcją ropy w ręce Waszyngtonu.
Prezydent Kuby: “Nie martwię się o swoje bezpieczeństwo”
Díaz-Canel, który objął urząd w 2018 r. jako pierwszy przywódca od rewolucji 1959 r. nienoszący nazwiska Castro, powiedział “Newsweekowi”, że nie obawia się o swoje bezpieczeństwo.
Działania militarne USA podczas drugiej kadencji Trumpa często były wymierzone w przywódców państw. Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro został pojmany i obecnie czeka na rozprawę pod zarzutami przestępstw narkotykowych, a Najwyższy Przywódca Iranu, ajotallach Ali Chamenei, został zabity pierwszego dnia amerykańsko-izraelskich ataków. Díaz-Canel zapewnił, że komunistyczne rządy na Kubie będą kontynuować swoje działania, nawet jeśli on sam zostanie odsunięty od władzy.
— Nie martwię się o własne bezpieczeństwo — powiedział 65-latek. — Kierownictwo państwa, partii i rewolucji jest kolektywne. Wszelkie decyzje podejmujemy wspólnie.
Kubański prezydent argumentuje, że to podejście uniemożliwi administracji Trumpa nawiązanie współpracy z urzędnikami, którzy mogliby pełnić funkcję alternatywnego przywódcy. Retorykę “przejęcia” Kuby przez USA określił jako “całkowicie wojowniczą i agresywną postawę”, która “zupełnie nie odpowiada temu, co proponowaliśmy w rozmowach z USA”. Podkreślił też, że jego rząd dąży do dyplomatycznego rozwiązania, “które oddali nas od konfrontacji”.
Dyplomacja zamiast konfliktu
Trzymiesięczna blokada paliwowa sparaliżowała usługi publiczne w całym kraju, przez co Kuba musiała polegać na dostawach z Unii Europejskiej, Kanady, Meksyku, Chin oraz innych państw. “Newsweek” opisywał realia narastającego kryzysu humanitarnego.
W ubiegłym miesiącu Díaz-Canel potwierdził, że kubańscy i amerykańscy urzędnicy rozpoczęli rozmowy mające na celu rozładowanie napięć, jednak jak przyznał w piątek, “sytuacja jest trudna”. Dotychczas nie wiadomo było, czy udało się nawiązać jakikolwiek realny dialog.
— Uważam, że rozmowa jest możliwa i możemy dojść do pewnych porozumień, ale jest to trudne — powiedział.
Trump stwierdził, że Kuba jest “zdesperowana, by zawrzeć porozumienie”. W zeszłym tygodniu prezydent USA poinformował, że zezwolił na dostawę ropy, która była Hawanie bardzo potrzebna, za pośrednictwem objętego sankcjami rosyjskiego tankowca. Wcześniej amerykańskie okręty wojenne eskortowały inne statki z dala od wyspy. Biały Dom zapowiedział, że kolejne transporty będą rozpatrywane indywidualnie.
W odpowiedzi na pytania “Newsweeka” przedstawiciel administracji Trumpa potwierdził, że USA prowadzą rozmowy z kubańskimi urzędnikami. “Kubańscy przywódcy chcą zawrzeć porozumienie i powinni to zrobić. Prezydent Trump uważa, że to może być bardzo łatwe” stwierdził, dodając: “Kuba to upadający kraj, który doznał poważnego ciosu po utracie wsparcia ze strony Wenezueli”.
USA — Kuba. “Rozmowa jest możliwa”
W zeszłym tygodniu kubańscy urzędnicy spotkali się z dwoma członkami amerykańskiego Kongresu, by zabiegać o złagodzenie blokady i zapobiec ewentualnej kolejnej (trzeciej w tym roku) amerykańskiej interwencji wojskowej za granicą, co nie cieszyłoby się popularnością wśród wyborców w USA.
Díaz-Canel powiedział “Newsweekowi”, że ma nadzieję na postęp w rozmowach z Amerykanami, ale tylko pod warunkiem, że będą to “równe i oparte na wzajemnym szacunku negocjacje, z zachowaniem zasady wzajemności i przestrzegania prawa międzynarodowego”.
Prezydent Kuby twierdzi, że mimo obecnej blokady i trwającego od sześciu dekad programu sankcji, jest to możliwe. Wspomniał także o ociepleniu relacji z USA za czasów prezydentury Baracka Obamy — ze wszelkich tych ustaleń Trump wycofał się jednak jeszcze za czasów swojej pierwszej kadencji.
— Rozmowa jest możliwa — powiedział. — W przeszłości udawało nam się prowadzić dialog i poruszać tematy wzajemnego zainteresowania z innymi administracjami USA.
Díaz-Canel zwrócił jednak uwagę na obecne działania rządu Stanów Zjednoczonych, które określił jako “składanie propozycji rozmów z innymi krajami, by później je zaatakować”.
— Wszystko to bez wątpienia powoduje stan nieufności wśród naszego społeczeństwa — dodał.
Tekst opublikowany w amerykańskim “Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji “Newsweek Polska”.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS