A A+ A++

Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service przyznaje, że rolnicy zgłaszają trudności w rekrutacji i wiele wskazuje na to, że ich kłopoty się nie skończą / fot. Personnel Service

W pierwszej połowie 2021 roku do ewidencji urzędów pracy wpisano 998 tys. oświadczeń o zatrudnieniu pracowników ze Wschodu. To o 63 proc. więcej niż przed rokiem, gdy wybuchła pandemia, ale też o 18 proc. więcej niż w pierwszej połowie 2019 roku. Zatem nasza gospodarka potrzebuje nawet więcej pracowników z Ukrainy niż przed pandemią – mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

Rolnicy byli jedną z tych grup, która jako pierwsza zgłosiła swoje rosnące zapotrzebowanie na kadrę ze Wschodu. – Ukraińcy ratowali sytuację rolników, którym w okresie zbiorów brakowało rąk do pracy. Ten boom utrzymuje się nadal, zwłaszcza, że Polacy wrócili do prac sezonowych za granicą, co dodatkowo ogranicza zasób kadrowy w naszym kraju – dodaje Krzysztof Inglot. 

Rozmówca potwierdza, że pracownicy z Ukrainy chętnie podejmują pracę w rolnictwie w naszym kraju, choć z ostatnich statystyk opublikowanych na stronie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika, że najwięcej kadry ze Wschodu znajdziemy w grupie zawodów „robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy” (74 tys.). – To o prawie 5 tys. więcej, niż w zeszłym roku. Na drugim miejscu znaleźli się pracownicy wykonujący prace proste – wydano dla nich prawie 70 tys. zezwoleń w pierwszej połowie 2021 r. (10 tys. więcej r/r). Liczna jest również reprezentacja operatorów i monterów maszyn i urządzeń. Liczba zezwoleń w tej grupie w ciągu roku odnotowała największy wzrost z 40 tys. w pierwszej połowie 2020 r. do 54 tys. w pierwszej połowie 2021 r. – dodaje. 

Pandemia a rynek pracy 

Pandemia, zwłaszcza w pierwszym okresie, zamknęła granice i utrudniła emigrację zarobkową. – Potwierdzają to dane z „Barometru Polskiego Rynku Pracy”, z których wynika, że już 38 proc. pracowników z Ukrainy ze względu na wprowadzone w Polsce obostrzenia związane z COVID-19 zrezygnowało lub opóźniło swój przyjazd do naszego kraju. Tego typu przeszkód nie zaobserwowało 60 proc. pracowników. Trudności rekrutacyjne i opóźnienia w przyjazdach dostrzegali też pracodawcy. Aż 54 proc. firm przyznało, że jest teraz ciężej znaleźć pracownika z Ukrainy. Statystyki urzędów pracy pokazują jednak, że pomimo tych trudności, wydanych oświadczeń dla pracowników z Ukrainy jest w Polsce więcej niż przed pandemią. Potwierdzają to też statystyki ZUS, w czerwcu br. liczba zarejestrowanych cudzoziemców przekroczyła 819 tys. Nadal jednak w Polsce mamy do czynienia z brakiem rąk do pracy – tłumaczy ekspert.

Polska atrakcyjnym rynkiem pracy dla Ukraińców? 

Rozmówca przyznaje, że istnieje zagrożenie odpływu kadry ze Wschodu na inne rynki, w tym głównie niemiecki. – Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” wynika, że za zatrudnieniem za Odrą rozglądała się w ostatnim czasie połowa obywateli Ukrainy, którzy mieli już doświadczenia pracy w Polsce, 49 proc. osób takiej aktywności nie podjęła. We wcześniejszej edycji badania mniejszy odsetek, bo 40 proc. osób wskazywało, że praca w Niemczech to atrakcyjna perspektywa. Dominowali wtedy Ukraińcy, którzy woleli pracować w Polsce, zamiast u naszych sąsiadów. Oczywiście głównym argumentem za wyjazdem do Niemiec są zarobki. Obecnie minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosi 2800 zł brutto. Na Ukrainie ta stawka wynosi 6000 UAH, czyli około 883 zł miesięcznie. To aż trzy razy mniej. Natomiast w Niemczech od pierwszego lipca br. zarobki minimalne to 1536 euro brutto, czyli w przeliczeniu aż 7041 zł – wylicza. 

Pracownicy z Ukrainy remedium na braki kadrowe 

– Rolnicy zgłaszają trudności w rekrutacji i wiele wskazuje na to, że ich kłopoty się nie skończą. Trudniej jest zrekrutować pracownika z Ukrainy, ale nadal są oni najważniejszym remedium na braki kadrowe – przyznaje Krzysztof Inglot. 

Prezes Personnel Service tłumaczy, że pracownicy z Ukrainy oczekują takich samych zarobków jak Polacy na analogicznych stanowiskach. – Zatem ich oczekiwania finansowe rosną proporcjonalnie do tych oczekiwanych przez Polaków. Widzimy oczywiście, że stawki rosną, co jest głównie pochodną deficytu kadrowego – pracodawcy nawet płacąc więcej nie są w stanie przyciągnąć pracowników. Natomiast pamiętajmy też o tym, że firmy nadal funkcjonują w otoczeniu dużej niepewności, stąd nie do końca chcą się decydować na oferowanie wysokich stawek – dodaje. 

Przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców 

Przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców się nie zmieniły. W rolnictwie Ukraińcy mogą pracować przez 9 miesięcy w ciągu roku. – Natomiast nowy projekt polityki migracyjnej ma szansę to zmienić, bo zwraca uwagę na problem krótkotrwałości migracji i skupia się m.in. na uzupełnianiu niedoborów na rynku pracy cudzoziemcami o wysokich kwalifikacjach, których zatrudnianie na krótki czas nie ma sensu. Aktualnie natomiast imigracja zarobkowa do Polski ma głównie charakter krótkotrwały i cyrkulacyjny. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” wynika, że 47% kadry ze Wschodu spędza u nas maksymalnie 3 miesiące, 30% przyjeżdża na okres od 3 do 6 miesięcy, 14% pracuje w Polsce od 6 do 12 miesięcy, a tylko 4% ponad rok. Widać jednak, że Ukraińcy przyzwyczaili się do przyjazdów do Polski po zarobek, dlatego większość z nich w ciągu ostatnich pięciu lat była w naszym kraju częściej niż raz (71%). Co więcej, 65% deklaruje, że zamierza przyjechać tu do pracy ponownie – podsumował Krzysztof Inglot. 

Szukasz pracowników do prac sezonowych? Dodaj ogłoszenie na gieldarolna.pl

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułEkspertka od satanizmu opętała biskupa?
Następny artykułCeny mieszkań rosną jak nigdy dotąd. UOKiK zaleca rozwagę przy kupnie nieruchomości na kredyt