Od miesięcy pojawia się pytanie, czy Polska i inne pozostałe kraje NATO powinny wysłać do Ukrainy nie tylko sprzęt, ale też żołnierzy. I przez wiele miesięcy odpowiedzią były spekulacje, mgliste obietnice i niejasne zapowiedzi. Sytuacja zmieniła się jednak podczas ostatniego szczytu w Paryżu, gdy Francuzi i Brytyjczycy potwierdzili, że są gotowi rozmieścić swoje siły w Ukrainie już dzień po zawieszeniu broni. Dołączyć do nich chce także Finlandia.
Stanowisko polskich władz jest jednak w tej kwestii niezmienne.
Przed paryskim szczytem premier Donald Tusk jasno zadeklarował, że polskie wojsko nie weźmie udziału w ewentualnej międzynarodowej misji. Jak tłumaczył, nasz kraj ma „inne zadania”, polscy żołnierze muszą zabezpieczać wschodnią flankę NATO, a Polska będzie „kluczowym hubem” przy odbudowie Ukrainy. To samo mówił po szczycie, gdy podkreślał, że Polska zrealizuje wszystkie zadania dotyczące logistyki. – Nie ma ze strony naszych partnerów oczekiwania obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów – zaznaczał.
Czytaj też:
Były ambasador w Kijowie: Ukraińcy wrócili do gry. To był dyplomatyczny majstersztyk
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS