A A+ A++

Marsellus Wallace o drobnych ukłuciach miał swoje zdanie i ja się pod nim podpisuję. Choć serduszko, podczas kolejnych zapowiedzi, nie biło może tak mocno, jak chciałbym, tuż po zakończeniu pokazu w czwartkowy wieczór i tak odpaliłem raz jeszcze wszystkie trailery gier zaprezentowanych przez Sony. Umówmy się, “Spider-Man 2” będzie rządził. Tak samo jak rządził będzie kolejny project Insomniac, czyli “Wolverine”. Remake “KOTOR-a”? Poproszę, choć powoli moda na remake’i i reżyserskie wersje nie tak starych przecież gier zaczyna mnie męczyć. “Gran Turismo 7” z datą premiery? Wow, chcę poczuć te haptyczne wibracje podczas zmiany nawierzchni na torze już teraz. I nowy “God of War”. O, tak!

Ale po kolei.

REKLAMA

Co mnie zachwyciło podczas pokazu PlayStation Showcase 2021

Ta ostatnia z wymienionych gier. “God of War” z 2018 roku okazał się grą fenomenalną, genialnym rebootem serii. Spędziłem z Kratosem i Atreusem bardzo dużo czasu, choć przecież nie była to gra z otwartym światem. Tylko co z tego, skoro i w tych jedynie pozornie otwartych lokacjach było naprawdę co robić. Świetna historia, fenomenalna grafika, ten głos Kratosa – wszystko tu było na swoim miejscu; w stosownym miejscu się tego wyprę, ale potrafiłem grać w tę grę po pracy, przed pracą, a czasami nawet… zamiast pracy.

Jeśli mam więc dostać jeszcze więcej tego dobra, biorę to w ciemno. Tylko czy… aby na pewno?

Bo to ten moment, w którym potrafi zapalić się nawet nie jedna, a kilka czerwonych lampek. Po pierwsze, za “God of War: Ragnarok” (to już chyba oficjalny tytuł kolejnej odsłony nordyckiej przygody boga wojny) odpowiadać będzie nie Cory Barlog, który reżyserował jedynkę, a Eric Williams. Już po pokazie dowiedzieliśmy się, że zmiany na stanowisku reżysera co projekt to tradycja w studio Santa Monica; sam Cory Barlog przyznał przy okazji, że po tak wyczerpującym procesie, jakim jest reżyserowanie tak ambitnej gry, odpoczynek jest bardziej niż konieczny.

Czy to się przełoży na jakoś kontynuacji? Zakładam, że nie, a jeśli tak, to tylko trochę. Umówmy się, nad każdą grą AAA pracują sztaby ludzi, finalny efekt nigdy nie jest zasługą tylko i wyłącznie szefa. Martwić może jednak brak dwójki w tytule tej gry. Przez długi czas myślano, że jest to tytuł roboczy i ta cyferka podczas kolejnej prezentacji się pojawi. Jesteśmy jednak już po niej i nic takiego nie nastąpiło. Po drodze zresztą dowiedzieliśmy się, że nowy “GoW” od początku pomyślany był jako gra, która zostanie wydana zarówno na PS4, jak i PS5. I to ten moment, w którym zapalonemu graczowi bije mocniej serce. Czy aby kolejny “God of War” nie okaże się jedynie sporym dodatkiem, dla serii tym, czym dla “Uncharted” było “Zaginione Dziedzictwo”?

Zwłaszcza że – jak szybko odkryli fani – niektóre animacje skopiowane są jeden do jeden z poprzedniej odsłony, tak jak i lokacje, no i w ogóle graficznie nowa gra nie odbiega jakoś zdecydowanie od tego, co już znamy?

Przeczyć takiej tezie zdaje się jedno. Znów już po pokazie, dowiedzieliśmy się, że to będzie ten ostatni raz, gdy Kratosa (i Atreusa) zobaczymy w nordyckich dekoracjach. Jeśli więc mielibyśmy się z nimi pożegnać, to wiadomo, że z przytupem. Zresztą, jak powiedział Eric Williams, jeśli słowo “ragnarok” pojawia się w nazwie gry, ta wielka walka między bogami musi też pojawić się w samej grze.

Podsumowując, nowy God of War jest tą grą, na którą zdecydowanie warto czekać. Biorąc pod uwagę fakt, że z dostępnością PS5 wciąż jest solidny problem, w sumie to dobrze, że gra wyjdzie również na PlayStation 4. Takim dobrem trzeba się dzielić. Data premiery? Niestety bez konkretu, czyli rok 2022. A nasze oczekiwania? Czacha nam dymi.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułRomanowski: Zachód nie zmarnował okazji do zaatakowania Polski i Węgier
Następny artykułMedale odlewane i pinsy – wyjątkowe wyróżnienia na specjalne okazje