Podczas zakupu biletów lotniczych podróżny może zadecydować, które miejsce siedzące chce wybrać. Na ostateczny wybór wpływ najczęściej mają dwa czynniki: wygoda oraz cennik – za najbardziej pożądane fotele, uważane za szczególnie komfortowe, trzeba nieco dopłacić. Tymczasem brytyjski steward przekonuje, że wiele osób popełnia błąd.
Gdzie nie siadać w samolocie? Steward odradza uwielbiane miejsca
W samolotach, a w szczególności w tych obsługiwanych przez tanie linie lotnicze lub na krótkich trasach, bywa (delikatnie mówiąc) nieco ciasno. Z tego powodu niejedna osoba w trakcie rezerwacji decyduje się na dopłacenie za miejsca przy wyjściach awaryjnych. Powód jest jeden: więcej miejsca na nogi, co ma ogromny wpływ na komfort podróży. Okazuje się jednak, że taki wybór niesie za sobą pewne niedogodności, w których w rozmowie z serwisem mirror.co.uk opowiedział steward Adam Hodge pracujący w liniach Wizz Air.
Zdaniem pracownika linii lotniczych dodatkowa przestrzeń na nogi to “świetna sprawa”, ale trzeba pamiętać, że wiążą się z tym pewne ograniczenia, na które nie każdy podróżny może być gotowy. – Problem polega na tym, że nie można położyć bagażu na podłodze podczas startu i lądowania ani założyć słuchawek – powiedział. Zdradził, że z jednej strony fotele przy wyjściach awaryjnych dają nieco więcej przestrzeni, ale przy tym ograniczają swobodę ruchów. Dlaczego w jego opinii możliwość trzymania bagażu w zasięgu rąk jest tak ważna? – Lubię mieć torbę pod siedzeniem, żebym mógł w razie potrzeby włożyć i wyjąć z niej rzeczy – dodał.
Który rząd w samolocie jest najlepszy? Pracownik wskazał konkretne miejsca
Adam zdradził też, które miejsca są najlepsze. Przede wszystkim wybiera te pod oknem, gdyż lubi podziwiać widoki. – Nie lubię siedzieć z przodu, ale nie lubię też siedzieć z tyłu. Wolę być pośrodku – zdradził, dodając, że z tego powodu najbardziej poleca fotele przy oknie między rzędami 5 i 10 lub 25 i 30, które dodatkowo wciąż zapewniają łatwy dostęp do toalety. Drugą opcją jest miejsce przy przejściu; odradza jednak fotele pośrodku.
Gdzie jest najbezpieczniejsze miejsce w razie katastrofy lotniczej? Można się pogubić
Choć steward nie jest fanem miejsc przy wyjściach awaryjnych, zdaniem naukowców z Uniwersytetu Greenwich to właśnie one należą do najbezpieczniejszych. Potwierdza to także katastrofa lotnicza, do której doszło 12 czerwca 2025 roku. Chwilę po starcie samolot linii Air India rozbił się. Na pokładzie były 242 osoby, a tragedię przeżyła tylko jedna. Był to pasażer siedzący na miejscu 11A, czyli tuż przy wyjściu ewakuacyjnym.
Podobna sytuacja zdarzyła się w grudniu 1997 roku, kiedy samolot linii Thai Airways rozbił się podczas lądowania na lotnisku Surat Thani. Na pokładzie znajdowało się wtedy 146 osób. Zginęło 101. Jednym z ocalałych był tajski aktor i piosenkarz James Loychusak, który również zajmował miejsce 11A. Oczywiście należy pamiętać, że wszystko zależy od sytuacji. – Każdy wypadek jest inny i nie da się przewidzieć szansy przeżycia na podstawie lokalizacji fotela – powiedział Mitchell Fox z Flight Safety Foundation cytowany przez wiadomosci.gazeta.pl.
Skąd więc przekonanie, że miejsce 11A może uratować nam skórę? Chodzi o jedną rzecz, a mianowicie czas potrzebny na wyjście z samolotu, np. w przypadku pożaru. – Jeśli jakieś miejsce rzeczywiście jest bezpieczniejsze, to będzie to takie, które znajduje się blisko wyjścia awaryjnego. Zwiększa to szanse na szybszą ewakuację – powiedział Cary Grant, lider zespołu ds. bezpieczeństwa oraz kapitan linii lotniczych cytowany przez serwis travelandleisure.com. Które miejsca w samolocie wybierasz najczęściej? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS