A A+ A++

NOWY TARG. – Wjechałem i wyjechałem dwa razy, a system policzył to jako jeden, kilkugodzinny postój – irytuje się pan Jacek, który pod nowotarską Dekadą stał się ofiarą technologicznego błędu.

Kierowca pod koniec grudnia dostał wezwanie do zapłaty – 200 zł za nieopłacony postój na płatnym parkingu pod nowotarską Dekadą.

Wjechał i wyjechał

Sprawa dotyczyła postoju sprzed pół roku. 27 lipca, według firmy obsługującej system, kierowca miał wjechać swoim oplem astrą na parking i opuścić go dopiero po czterech godzinach, nie uiszczając należnej opłaty w parkomacie.

– Ale ja tam byłem dwa razy – przekonuje nowotarżanin. – Rano podjechałem z córką, która miała odebrać ze sklepu zamówione buty. Zajęło nam to może piętnaście minut i wyjechaliśmy. Drugi raz byłem w aptece – może też przez kwadrans. I oni mi wysłali zdjęcie, na którym widać, jak wjeżdżam pierwszy raz i wyjeżdżam za drugim razem, natomiast nie ma pierwszego wyjazdu i drugiego wjazdu! – przekonuje.

“Będziecie następni w kolejce do UOKiK”

Pan Jacek wszystko opisał w mailu, w którym się odwoływał od nałożonej kary, powołał się w nim też na świadków. W odpowiedzi przeczytał, że system jest automatyczny, ma kamery, które dokładnie odczytują tablice rejestracyjne na wjeździe i wyjeździe każdego pojazdu i w związku z tym nie widzą podstaw do reklamacji.

– Napisałem drugi raz, postraszyłem trochę, że poskarżę się mediom, napiszę do Rzecznika Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przypomniałem, że właśnie ich konkurencja dostała ponad 800 tys. zł kary za nieuczciwe praktyki i utrudnianie reklamacji. I oni są następni w kolejce. Bo gdyby chociaż nałożyli tę karę wcześniej to mógłbym zdobyć nagranie z monitoringu. Ale po pół roku, to nikt nich już nie ma – podsumowuje dodając skwapliwie: – Ja tego nie zapłacę!

“To z myślą o klientach”

Bartosz Sobór, dyrektor centrum handlowego Dekada, do którego należy parking słysząc historię pana Jacka, przekonuje, że to odosobniony przypadek.

– 99% zgłoszeń to historie, które nie powinny być anulowane. Jak dotąd mieliśmy jeden uzasadniony przypadek w Myślenicach i prawdopodobnie ten jeden w Nowym Targu. Ale to pojedyncze historie na setki wjazdów samochodów każdego dnia – przekonuje dyrektor.

Jak wspomina, dziś nie ma porównania z sytuacją z 2017 roku, gdy opłaty były nowością i ich wprowadzanie spotykało się z dużymi oporami.

– To wszystko robimy wyłącznie z myślą o klientach. Ludzie parkowali samochód przy dworcu rano, po czym wsiadali do autobusu i wracali wieczorem. W Myślenicach na 70 miejsc parkingowych już o siódmej rano, gdy większość sklepów była jeszcze zamknięta, mieliśmy 90 proc zajętych miejsc. To byli wszyscy pasażerowie, którzy wracali o godz. 16-17 – zauważa Bartosz Soból.

Tak będzie bezpieczniej

Dyrektor przekonuje, że system się sprawdza, a uzasadnione reklamacje to znikomy procent.

– Ten system powszechnie wejdzie w życie. To już działa w dużych miastach, choćby w Londynie. Nie unikniemy tego. Jest XXI wiek. To fakt, że będziemy bardziej inwigilowani, ale bezpieczniejsi. Coś za coś – dodaje.

Czy pan Jacek doczeka anulowania opłaty? Na razie czeka. Jeśli przyjdzie odpowiedź na jego powtórną prośbę o anulowanie – obiecał dać nam znać, co do sposobu jej rozpatrzenia.

fi/

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o
Formularz komentarzy gromadzi Twoje imię/nick, adres e-mail i treść, aby umożliwić nam śledzenie komentarzy umieszczanych w witrynie. Przeczytaj i zaakceptuj Warunki korzystania z naszej strony internetowej i Politykę prywatności, aby opublikować komentarz.

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułGigant od napojów zwalnia w Europie. 400 osób straci pracę
Następny artykułŻużel. Trzeba szyć z tego, co się ma. Unia z potencjałem, lecz bez żadnych gwarancji