NOWY TARG. – Wjechałem i wyjechałem dwa razy, a system policzył to jako jeden, kilkugodzinny postój – irytuje się pan Jacek, który pod nowotarską Dekadą stał się ofiarą technologicznego błędu.
Wjechał i wyjechał
Sprawa dotyczyła postoju sprzed pół roku. 27 lipca, według firmy obsługującej system, kierowca miał wjechać swoim oplem astrą na parking i opuścić go dopiero po czterech godzinach, nie uiszczając należnej opłaty w parkomacie.
– Ale ja tam byłem dwa razy – przekonuje nowotarżanin. – Rano podjechałem z córką, która miała odebrać ze sklepu zamówione buty. Zajęło nam to może piętnaście minut i wyjechaliśmy. Drugi raz byłem w aptece – może też przez kwadrans. I oni mi wysłali zdjęcie, na którym widać, jak wjeżdżam pierwszy raz i wyjeżdżam za drugim razem, natomiast nie ma pierwszego wyjazdu i drugiego wjazdu! – przekonuje.
“Będziecie następni w kolejce do UOKiK”
Pan Jacek wszystko opisał w mailu, w którym się odwoływał od nałożonej kary, powołał się w nim też na świadków. W odpowiedzi przeczytał, że system jest automatyczny, ma kamery, które dokładnie odczytują tablice rejestracyjne na wjeździe i wyjeździe każdego pojazdu i w związku z tym nie widzą podstaw do reklamacji.
– Napisałem drugi raz, postraszyłem trochę, że poskarżę się mediom, napiszę do Rzecznika Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przypomniałem, że właśnie ich konkurencja dostała ponad 800 tys. zł kary za nieuczciwe praktyki i utrudnianie reklamacji. I oni są następni w kolejce. Bo gdyby chociaż nałożyli tę karę wcześniej to mógłbym zdobyć nagranie z monitoringu. Ale po pół roku, to nikt nich już nie ma – podsumowuje dodając skwapliwie: – Ja tego nie zapłacę!
“To z myślą o klientach”
Bartosz Sobór, dyrektor centrum handlowego Dekada, do którego należy parking słysząc historię pana Jacka, przekonuje, że to odosobniony przypadek.
– 99% zgłoszeń to historie, które nie powinny być anulowane. Jak dotąd mieliśmy jeden uzasadniony przypadek w Myślenicach i prawdopodobnie ten jeden w Nowym Targu. Ale to pojedyncze historie na setki wjazdów samochodów każdego dnia – przekonuje dyrektor.
Jak wspomina, dziś nie ma porównania z sytuacją z 2017 roku, gdy opłaty były nowością i ich wprowadzanie spotykało się z dużymi oporami.
– To wszystko robimy wyłącznie z myślą o klientach. Ludzie parkowali samochód przy dworcu rano, po czym wsiadali do autobusu i wracali wieczorem. W Myślenicach na 70 miejsc parkingowych już o siódmej rano, gdy większość sklepów była jeszcze zamknięta, mieliśmy 90 proc zajętych miejsc. To byli wszyscy pasażerowie, którzy wracali o godz. 16-17 – zauważa Bartosz Soból.
Tak będzie bezpieczniej
Dyrektor przekonuje, że system się sprawdza, a uzasadnione reklamacje to znikomy procent.
– Ten system powszechnie wejdzie w życie. To już działa w dużych miastach, choćby w Londynie. Nie unikniemy tego. Jest XXI wiek. To fakt, że będziemy bardziej inwigilowani, ale bezpieczniejsi. Coś za coś – dodaje.
Czy pan Jacek doczeka anulowania opłaty? Na razie czeka. Jeśli przyjdzie odpowiedź na jego powtórną prośbę o anulowanie – obiecał dać nam znać, co do sposobu jej rozpatrzenia.
fi/
Zgłoś naruszenie/Błąd
Oryginalne źródło ZOBACZ
Pozytywnie
Neutralnie
Negatywnie
Lubię to!
Super
Ekscytujący
Ciekawy
Smieszny
Smutny
Wściekły
Przerażony
Szokujący
Wzruszający
Rozczarowany
Zaskoczony
Prawda
Manipulacja
Fake news
Dodaj kanał RSS
Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS